Śmierć na torach kolejowych - ten widok nie jest obcy maszynistom
Jak podkreślił Daniel Bernacik, zorganizowany w ostatnim czasie protest maszynistów miał przede wszystkim zwrócić uwagę opinii publicznej na wyzwania, z jakimi każdego dnia mierzą się osoby pracujące na kolei.
- Najważniejsze dla nas, jako maszynistów, jest wracanie do domu. Każdy maszynista zawsze chce do niego wrócić. Stąd akcja, która miała przynieść ten efekt, taki informacyjny, edukacyjny, żeby zwrócić uwagę na problem, który jest naszą codziennością, czyli nieodpowiedzialne, nieodpowiednie zachowanie kierowców samochodów osobowych, ciężarowych, przechodniów na przejazdach kolejowo-drogowych - tłumaczył.
Czy widząc osobę wkraczającą na zamknięty przejazd kolejowy, maszyniści są w stanie ją ocalić?
- My, jako maszyniści, niestety, widząc już taką osobę na przejeździe kolejowo-drogowym, nie jesteśmy w stanie za wiele zrobić. Możemy tylko hamować i liczyć na to, że do samego końca ta osoba podejmie właściwą decyzję i z tego przejazdu kolejowo-drogowego zjedzie lub się oddali - mówił wiceprezydent polskiego Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.
Paweł Wójciki zwrócił z kolei uwagę na wciąż rosnącą liczbę wypadków śmiertelnych, do których dochodzi na przejazdach kolejowych.
- Jeśli chodzi o aglomerację warszawską, to tych niebezpiecznych przejazdów mamy znikomą liczbę. Mogę bardziej powiedzieć o wypadkach ze skutkiem śmiertelnym. Co czujemy? Bezradność i nadzieję, że osoba, która stoi na międzytorzu, z niego zejdzie - przyznał. Jak wspominał, podczas jednego ze swoich dyżurów miał do czynienia z samobójcą.
- Widziałem do samego końca to spojrzenie (spojrzenie samobójcy - przyp. red.), bo osoba, która targa się na własne życie, chce mieć pewność, że my się nie zatrzymamy - powiedział.
Praca maszynisty a trauma związana z wypadkami śmiertelnymi
Goście Dzień Dobry TVN zdradzili również, w jaki sposób maszyniści radzą sobie z tragicznymi wypadkami bądź samobójstwami, do których dochodzi na przejazdach kolejowych.
- Jest wsparcie psychologów, można odbywać różne rozmowy, natomiast w świecie kolejowym my, maszyniści, jesteśmy takimi herosami. Ja nie rozpamiętuję tego, bo jest kolejny dzień, kolejna służba i musimy skupić się w stu procentach na naszej pracy - wyjaśnił Paweł Wójcicki.
- Myślę, że wielu maszynistów ma takie doświadczenia. Każdy reaguje inaczej na takie sytuacje. Osobiście miałem wypadek z udziałem człowieka - niestety, śmiertelny w skutkach. Doskonale pamiętam miejsce, w którym to się wydarzyło, godzinę, to, jaka była pogoda. Człowiek zawsze wraca do tego myślami, to jest nieuniknione - dodał Daniel Bernacik.
Wiceprezydent polskiego Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych wspomniał przy tym o swoich kolegach z pracy, którzy - wskutek traumy powypadkowej - nie byli w stanie ponownie wsiąść do pociągu.
- Znam dwie osoby, które nie wróciły do zawodu po takim zdarzeniu. Jeden maszynista miał taką serię wypadków śmiertelnych z udziałem człowieka, po których stwierdził, że nie może się już tym dłużej zajmować - zaznaczył nasz gość.
Daniel Bernacik poruszył także temat zbiórki prowadzonej na rzecz maszynisty Krzysztofa, poszkodowanego w Sokolnikach Suchych. Każdy, kto zechce wesprzeć go w procesie powrotu do zdrowia, może znaleźć ją pod tym linkiem.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wystawiła wózek z dzieckiem na peron, sama nie zdążyła wysiąść. Maszynista był nietrzeźwy
- "Poczułam na sobie rękę obcego mężczyzny". Jak reagować na molestowanie w pociągu?
- 9-latek odjechał pociągiem bez ojca. "Strach dziecka i ogromny stres rodziców"