- Lena Grusiecka i Mateusz Kulik są założycielami Leśnego Przytuliska i całe swoje życie poświęcają zwierzętom w potrzebie – głównie tym dzikim.
Bobuś i jego bobrza rodzina
Zły zgryz i słaba odporność Bobusia uniemożliwiły mu życie na wolności. Nadal mieszka razem ze swoimi opiekunami, ale ostatnio zyskał nowych towarzyszy.
- Nasza bobrza rodzina się rozrosła. Jeszcze chyba nie było takiego "zabobrzonego" roku jak ten, chociaż tak naprawdę rok się jeszcze dobrze nie zaczął. Na stan dzisiejszy mamy 8 bobrów. Bobry nas niesamowicie ujęły, więc jesteśmy bobrzą rodziną - mówiła Lena Grusiecka w Dzień Dobry TVN.
Azyl dla bobrów
W domu z Leną Grusiecką i Mateuszem Kulikiem mieszkają trzy bobry: Bobuś i dwa najmłodsze, które wymagały całodobowej opieki.
- [Bobry - red.] zazwyczaj trafiają po przejściach. Cymuś do nas trafił, bo ze zbiornika spuszczono wodę, jego dom został zniszczony. Bucuś był maluchem bardzo chorowitym. Ludzie znaleźli go niedaleko Warszawy, kichał, kasłał, więc musiał cały czas być w domu - tłumaczyła założycielka Leśnego Przytuliska.
Pozostałe bobry mają żeremia na podwórku.
- Połączyliśmy Szymka z Klockiem. Klocek dlatego, że zagnieździł się w latrynie u ludzi na posesji. Była cała akcja ratunkowa, czyli wyciągnąć bobra z latryny - opowiadał Mateusz Kulik.
Jak dodał, Szymek i Klocek się dogadali. - Okazało się, że jest smyranie, mówienie do siebie, jakieś szepty, jęki, czochranie futerka. Finał jest taki, że mieszkają razem i myślimy, żeby wypuścić je razem. Mamy podejrzenie, że Klocek jest w ciąży, bo Klocek okazał się dziewczyną - wyjaśnił opiekun z uśmiechem.
Jak wygląda codzienność bobrzej rodziny? Czy Bobuś zaakceptował "rodzeństwo"? Zobacz cały reportaż zamieszczony na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Małe pingwinki wyszły z przedszkola. "Wybieg dla starszaków"
- Bohaterowie na czterech łapach. Jak psy pomagają strażakom? "Muszą być odpowiednio utrzymane"
- Pracownik zoo zastąpił mrównikowi matkę. "Po każdym karmieniu było masowanie brzuszka"