Nasi strażacy zostali mistrzami świata. "Jak przyjeżdżają Polacy, to wiadomo, że będzie ostra konkurencja"
Polscy strażacy najlepsi na świecie
Polska drużyna strażaków została mistrzem świata Firefighter Challenge 2026. Nasi reprezentanci pokazali swoją siłę na światowej arenie.
- Impreza trwała cały tydzień. Zawody rozpoczęły się eliminacjami, które trwały od poniedziałku do czwartku. Były starty indywidualne, w tandemach i w sztafetach. Każdego dnia były odpowiednie bloki i to była kwestia tego, czy zostaniemy zakwalifikowani do finałów. Ciężką pracą każdemu z nas udało się wejść do finałów - podkreślił st. bryg. Robert Stegnicki, selekcjoner Reprezentacji Polski Strażaków PSP.
Kiedy drużyna z Polski pojawia się na zawodach, to inne zespoły wiedzą, że walka o zwycięstwo nie będzie łatwa.
- Polscy zawodnicy wypracowali sobie już taką renomę, że po prostu wiadomo, że jak przyjeżdżają Polacy, to wiadomo, że będzie ostra konkurencja - zaznaczył nasz gość.
Strażacy z Polski nie mają sobie równych
Dlaczego zawody Firefighter Challenge są tak ważne dla strażaków?
- Zawody są takim przygotowaniem do naszej codziennej pracy. Pracujemy w podziale bojowym, czyli czynnie bierzemy udział w działaniach, gdzie ratujemy życie, zdrowie, mienie ludzi. A zawody powodują to, że jesteśmy dużo lepiej przygotowani do takich typowych działań, bo to dla nas jest najważniejsze. Wkładamy serce w zawody, siłę, swój czas prywatny, ale to jest taki, można powiedzieć, dodatek do naszej służby. Nasz główny cel to jest w stu procentach przygotowanie do działań, które mamy w życiu codziennym, kiedy jedziemy do zdarzenia - wyjaśnił st. kpt. Rafał Bereza.
W czasie turnieju panie występują zarówno indywidualnie, jak i w tandemach kobiecych, mieszanych czy w sztafetach. Jakie zadania musiały wykonać?
- Rozpoczynamy od tego, że wnosimy 20-kilogramowy pakiet węży na trzecie piętro. Następnie wciągamy pakiet na samą górę. Jak najszybciej zbiegamy, następnie uderzamy młotem w sztabę, która waży około 70 kg, pokonujemy slalom, rozwijamy linię wężową, a na samym końcu czeka na nas 80-kilogramowy manekin, którego trzeba ewakuować z linii mety. To jest właśnie ewakuacja poszkodowanego, który najczęściej jest cięższy od nas - zaznaczyła st. str. Martyna Świerczyk.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Z czym muszą mierzyć się strażacy? "Każde poszkodowane dziecko zawsze zostaje w głowie"
- Najtrudniejsze momenty w pracy strażaków. "Choć minęło już 10 lat, cały czas to pamiętam"
- Dzikie zwierzę utknęło w kominie. Strażacy mówią o pierwszym takim przypadku