- Ofiarą oszustów internetowych może paść każdy - zarówno osoby starsze, jak i te dobrze radzące sobie w sieci.
- Dane karty płatniczej mogą zostać wykradzione nawet bez ich udostępniania, np. podczas zakupów w nieznanych sklepach internetowych lub instalacji podejrzanych aplikacji.
- W przypadku nieautoryzowanych transakcji należy zgłosić reklamację do banku i rozpocząć procedurę chargeback. Pozwala to na odzyskanie środków, jeśli udowodnimy, że nie my wykonaliśmy transakcję.
Fala wycieków – kto jest zagrożony i jak działają oszuści?
W ostatnich tygodniach Polskę obiegła niepokojąca wiadomość - aż 19 milionów obywateli padło ofiarą wycieku danych osobowych. Sytuacja ta dotyczy zarówno osób starszych, jak i tych, które na co dzień świetnie radzą sobie w sieci.
Nasz gość Kacper Śpiewakowski przez rok tracił niewielkie kwoty z konta bankowego. Oszuści wykorzystywali wykradzione dane karty płatniczej podczas zakupów online.
- Łączne transakcje opiewały na kwotę prawie 8-10 tysięcy złotych, ale to nie były kwoty jednorazowe. Były to kwoty rzędu 50, 80, 20 euro w dużych odstępach czasu przez około rok czasu i można powiedzieć, że przez rok czasu zebrała się duża suma - wskazuje mężczyzna.
Oszuści podszywają się pod banki, sklepy internetowe czy firmy kurierskie, wysyłając fałszywe wiadomości lub dzwoniąc z numerów wyglądających na oficjalne. Kluczowe jest zachowanie czujności i dokładna weryfikacja każdej podejrzanej sytuacji - zarówno przy płatnościach online, jak i rozmowach telefonicznych dotyczących finansów. Warto pamiętać, że nawet jeśli nie udostępniamy nikomu danych karty, mogą one zostać wykradzione podczas zakupów w mało znanych sklepach internetowych lub przy instalacji nieznanych aplikacji.
- Jest to możliwe na skutek wycieku danych. Tak na przykład jakiś sklep internetowy padł ofiarą przestępstwa, zostały wykradzione dane. Między innymi w ten sposób oszuści wiedzą, kto korzysta z jakiego banku, jaki ma numer karty, tak posiadają dane - mówi Jacek Harasimowicz, radca prawny.
Sposoby na ochronę przed cyberoszustami
W obliczu rosnącej liczby wycieków danych, najważniejszym krokiem jest zastrzeżenie numeru PESEL - można to zrobić w aplikacji mObywatel, przez przeglądarkę internetową lub w urzędzie. Dzięki temu niepowołane osoby nie będą mogły zaciągnąć kredytu lub pożyczki na nasze dane. W przypadku podejrzenia wycieku warto też wymienić dowód osobisty i regularnie monitorować historię transakcji na swoim koncie bankowym.
- Zawsze podejmujemy pewne ryzyko. Wydaje mi się, że w obecnych czasach nie możemy być w 100% pewni bezpieczeństwa generalnie internetu i wszystkich stron, z których korzystamy. Musimy po prostu się zabezpieczać, być czujni i to jest podstawa korzystania nie tylko z internetu, bo w życiu codziennym też możemy paść ofiarą oszustwa - ostrzega radca prawny.
Jeśli zauważymy nieautoryzowane transakcje, należy natychmiast zgłosić reklamację do banku i rozpocząć procedurę chargeback, która pozwala odzyskać utracone środki. Banki zazwyczaj rozpatrują takie sprawy w ciągu 30 dni, ale wymaga to udokumentowania, że to nie my dokonaliśmy transakcji. Warto również korzystać tylko ze sprawdzonych sklepów internetowych oraz nigdy nie klikać w podejrzane linki przesyłane SMS-em lub e-mailem. Jeżeli zadzwoni do nas osoba podająca się za pracownika banku, najlepiej rozłączyć się i samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię.
- Teraz, gdy widzę, że została wykonana jakaś transakcja, której ja fizycznie nie wykonałem, to po prostu biorę monitoring takiej transakcji w banku. A jeżeli nie ma możliwości w banku zrobienia monitoringu transakcji, to zgłaszam reklamację do banku i wnioskuję o procedurę chargeback. Do 30 dni średnio bank ją rozpatruje i do tej pory mogę powiedzieć, że udało się praktycznie wszystkie środki odzyskać - podsumowuje Kacper.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Padł ofiarą perfidnego cyberoszustwa. "Prawie zabili mi dziecko"
- CERT Polska ostrzega przed oszustami. Podszywają się pod portale społecznościowe
- Nowa fala oszustw w sieci. Wyłudzają dane, podszywając się pod atrakcje turystyczne