Historie z rodzinnych czatów grupowych. Co się na nich dzieje? "Ma rolę wygaszacza różnych napięć"

Kasia Ptasińska, Dorota Naruszewicz i Jakub Gąsowski
Rodzinna grupa nigdy nie śpi
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Robert Gołaszewski/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kiedyś rodzinne sprawy załatwiało się przy niedzielnym obiedzie. Teraz z kolei bliscy coraz chętniej komunikują się ze sobą na grupowych czatach. To tam następuje wymiana bieżących informacji, wysyła się zdjęcia z wakacji, pojawiają się ustalenia dotyczące ważnych spraw, a nawet... zdarzają się kłótnie. O faktach i mitach dotyczących rodzinnych czatów opowiedzieli w Dzień Dobry TVN aktorzy Dorota Naruszewicz, Kasia Ptasińska i Jakub Gąsowski.

Rodzinne czaty grupowe. Co się na nich dzieje?

Dorota Naruszewicz, Kasia Ptasińska i Jakub Gąsowski mają ze swoimi bliskimi grupowe czaty na popularnych komunikatorach. Kuba przyznał, że mimo wszystko nie przepada za tą formą rozmowy online.

- Ja jestem beznadziejny w odpisywaniu. Moi przyjaciele, moja rodzina, ja was strasznie przepraszam wszystkich, którzy mają do czynienia z moim odpisywaniem. Jestem w tym fatalny, bo ja zawsze myślę sobie, że jak będę miał troszkę więcej czasu, to wtedy odpowiem i wtedy się wszystko rozwiąże. Wtedy będę mógł poświęcić więcej czasu na te wszystkie sprawy, które są omawiane. A potem oczywiście dzieje się to, to, tamto i zapominam. Ale to nie dlatego, że mam to gdzieś - wyznał skruszony Gąsowski.

Co bliscy Kuby publikują na grupie?

- Moja siostra utworzyła ją. Ona jest najmłodsza z naszej rodziny. Teraz ma już 19 lat. Mówiła o tym, że dostała świadectwo szkolne, że zdała prawo jazdy, wstawiała zdjęcie, więc ja się cieszyłem, że mogę w tym uczestniczyć - zaznaczył aktor.

Z kolei rodzinny czat u Kasi Ptaszyńskiej powstał w chwili, gdy aktorka zaszła w ciążę.

- Językiem miłości mojej rodziny jest obdarowywanie. Informowali mnie o tym, jak wiele prezentów chcą kupić, czego to oni nie kupią dla narodzonego dziecka. Wpadłam na pomysł, że muszę zrobić jakąś grupę i ukierunkować jakoś to wszystko w taką stronę, która mi pasuje. W związku z czym faktycznie założyliśmy taki czat "Wyprawka dla Aurelki", bo my z mężem mamy plan na takie fajne wychowanie bez zbędnych przedmiotów. Ta grupa zdecydowanie się przekształciła w takie update'owanie nowinek, co tam słychać u naszej córeczki. Teraz naprawdę się dużo dzieje, bo rozszerzamy dietę, więc codziennie jest: "Hej, dzisiaj zjadła warzywko, jutro zje owocka". A hitem jest zdjęcie, kiedy moja córka je buraka, ma czerwone usta i wygląda jak laleczka - opowiadała Ptasińska.

Rodzinne konwersacje na czacie

Kasia Ptasińska jest także członkinią grupy, w której jest rodzina jej męża. Tam pojawiają się, jak to nazwała "ogłoszenia parafialne".

- Ogłaszamy na przykład rodzinny obiad niedzielny, czy się odbędzie, czy nie, czy ktoś jest chory, czy nie, czy któreś dziecko ma szczepienie. Tam jest trochę trudniej, bo uwaga, mój mąż ma szóstkę rodzeństwa, więc pomyślcie, ile już w tym pokoleniu jest ludzi, dzieci, zdjęć, a do tego dochodzą jeszcze mama, wujkowie i tak dalej. Tak że jest naprawdę sporo ludzi na tym czacie - przyznała aktorka.

A jak to wygląda u Doroty Naruszewicz? Okazuje się, że jej przypadek jest zupełnie inny od pozostałych.

- Nasz czat rodzinny pełnił rolę takiego bufora napięć, dlatego że się przetransformował po prostu po rozwodzie, który zaistniał w naszej rodzinie. Ale mówię to z uśmiechem na twarzy, dlatego że z perspektywy czasu czat udowodnił, że ma właśnie taką rolę wygaszacza różnych napięć. Gdybyśmy prowadzili te wszystkie jeszcze napięte, dosyć nerwowe rozmowy na żywo, to mogłoby to być takie nieprzyjemne. Natomiast czat dawał przestrzeń na to, że trzeba się zastanowić, trochę ochłonąć, przemyśleć, wiedzieć, że to zostanie - wyznała aktorka.

Całą rozmowę znajdziesz w wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta