Minęło 25 lat od ataków na World Trade Center. "Kula ognia nade mną była. Widok ludzi, którzy skaczą"
25 lat od ataków na World Trade Center
11 września 2001 roku świat na chwilę się zatrzymał. Stany Zjednoczone stały się celem serii skoordynowanych zamachów terrorystycznych, w wyniku których zginęły tysiące osób. Porwane samoloty uderzyły w wieże World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu, a kolejna maszyna rozbiła się w Pensylwanii. Wydarzenia te wstrząsnęły opinią publiczną i zapoczątkowały zmiany w polityce bezpieczeństwa oraz stosunkach międzynarodowych na całym świecie.
Marcin Tuliński był w Nowym Jorku, kiedy doszło do tragedii.
- Są momenty, które mi przypominają o tym dniu. Na przykład kiedy idę ulicą i widzę bezchmurne niebo, bo tego dnia w Nowym Jorku było piękne, bezchmurne niebo. Im bliżej do rocznicy, tym bardziej te wspomnienia powracają. Człowiek nie jest w stanie zapomnieć tego, co ja widziałem na własne oczy, co przeżyłem tego dnia - przyznał Tuliński.
W czasie zamachu na WTC Marcin znajdował się bardzo blisko dwóch wież. Co najbardziej zapadło mu w pamięć?
- Panika ludzi, chaos ogromny. Nie wiadomo, co się dzieje tak naprawdę. Dopiero później dowiedziałem się, co się stało. Ten wybuch, kiedy drugi samolot uderzył w wieżę, kiedy podniosłem oczy do góry, to taka kula ognia nade mną była. Widok ludzi, którzy skaczą z okien. Pierwsza osoba, żołądek podnosi się do gardła. Widziałem parę, kobietę i mężczyznę, którzy trzymali się za ręce i skoczyli razem. To są te rzeczy, których się nie zapomina. Ta chmura dymu i pyłu, która nas wchłonęła, przed którą nikt nie był w stanie uciec. To powraca, ale bliżej rocznicy - wspominał świadek zamachów.
Marcin Tulicki początkowo myślał, że w WTC doszło do wybuchu gazu, ale kiedy samolot uderzył w drugi budynek, zrozumiał, że to nie jest wypadek tylko zamach terrorystyczny.
Piotr Kraśko o zamachach na World Trade Center
Kiedy doszło do ataku na WTC Piotr Kraśko był w drodze do pracy. Kiedy dowiedział się, co się dzieje w Nowym Jorku, myślał, że to początek trzeciej wojny światowej.
- 8:46 pierwszy samolot wbija się w północną wieżę. Bush jest wtedy w szkole podstawowej w małym mieście Sarasota na Florydzie. Ktoś mu mówi przed jego spotkaniem z dziećmi: "Panie prezydencie, awionetka wbiła się w World Trade Center". On zaczyna to spotkanie, rozmawia z dziećmi, tam jest 12 dziennikarzy, kamery to wszystko rejestrują. Po czym jest 9:03, on siedzi tak pogodnie uśmiechnięty, dzieci coś do niego mówią. Podchodzi do niego Andrew Card, szef gabinetu i mówi na ucho słowa, które ujawnił dopiero rok później: "Panie prezydencie, drugi samolot uderzył w drugą wieżę" - opisał dziennikarz "Faktów".
Co wydarzyło się później?
- Bush siedzi jeszcze dwie minuty, a potem wychodzi na zaplecze szkoły, gdzie jest już sztab kryzysowy. W tym samym momencie Secret Service wpada do gabinetu Dicka Cheneya (wiceprezydenta USA) w Białym Domu, wyciągają go brutalnie za ramiona i sprowadzają do bunkra na dole. 9:30 Bush wygłasza orędzie do narodu z sali gimnastycznej szkoły. Mówi, że dwa samoloty wbiły się w wieże World Trade Center. To prawdopodobnie zamach terrorystyczny. Uczcijmy minutą ciszy pamięć tych ludzi. (...) Po czym 9:37 samolot uderza w Pentagon - relacjonował Kraśko.
Po 11 września nastąpiło wiele zmian w lotnictwie, zaostrzono przepisy i wprowadzono restrykcyjne zasady.
- Kiedyś podróżowanie samolotem było uroczą przygodą, beztroską zupełnie. Wchodziło się na lotnisko i prawie że z marszu można było wejść na pokład samolotu. Teraz to jest niemożliwe - wskazał Piotr.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Kobieta, która zginęła w zamachu w Berlinie, była Polką. Przebywała w stolicy Niemiec z córką
- Pacjent udaremnił zamach terrorystyczny na szpital. "Zrobiłem to, co musiałem zrobić"
- Atak nożownika w szpitalu. Ranny lekarz nie przeżył. "Mówcie o nim, że to był naprawdę porządny chłopak"