Podróże

Cięte riposty stewardes potrafią sprowadzić na ziemię. "Drogie dzieci, mama nie pomyślała i nie zrobiła kanapek"

Podróże

Autor:
Adam
Barabasz
dziecko w samolocie

Praca w obsłudze klienta nie należy do łatwych. Poziom trudności znacząco wzrasta, kiedy wcześniej wspomniany udaje się na wakacyjny wypoczynek. Starcia z personelem pokładowym mogą przybrać nieoczekiwany obrót.

Turysta w samolocie

- Klasyczny obrazek czarterowego turysty: kobieta obwieszona torbami dzieci, wśród których plącze się noworodek i jego starsze rodzeństwo. Za nią drepcze nieco zagubiony mąż w nowiutkim, choć nieco przyciasnym t-shircie - mówi ze śmiechem Michał, który trzy lata pracował na pokładzie jednej z linii czarterowych obsługujących polskich klientów. - Pierwsza awantura zaczyna się w momencie, gdy okazuje się, że rodzina nie ma miejsc obok siebie. Kiedy podróżują z małymi dziećmi, to rzeczywiście jest problem. Jednak takie sprawy załatwia się w check-in, a nie na pokładzie. Przecież nie możemy nikogo zmusić, żeby się przesiadł - dodaje.

Boarding budzi nie mniejsze emocje niż wyprawa zagraniczna. Wciąż jeszcze znajdują się pasażerowie, dla których lokalizacja pierwszego rzędu pozostaje tajemnicą i poszukują go z tyłu kabiny pasażerskiej, ze słowiańskim uporem i ułańską fantazją przeciskając się w stronę kokpitu. Gdy uda się znaleźć fotele, zaczyna się problem z walizkami.

- Linie czarterowe mają łagodniejszą politykę bagażową niż np. tani przewoźnicy i pozwalają pasażerom na zabieranie większej liczby podręcznych toreb - wyjaśnia Agata, która przez kilka lat pracowała na stanowisku instruktora personelu pokładowego. - Zabawa polega jednak na tym, że ten bagaż trzeba gdzieś upchnąć, a mamy ograniczone pole manewru. Nikt nie chce wkładać pakunków pod poprzedzający fotel, choć i tak nie da się tam wsunąć stóp, więc uskuteczniamy działania rodem z "Minecrafta". Kiedyś zaproponowałam, że na czas startu i lądowania zabezpieczę wielkie pudło w toalecie. Okazało się, że pasażerka przewozi relikwie i poczuła się urażona moją prośbą. Tłumaczenie, że to niebiańska łazienka na nic się nie przydały. Ostatecznie skrzynia leciała w kokpicie, zagradzając pilotom ewentualną drogę ewakuacji - zaznacza.

Podróże po świecie

Podróż marzeń do Namibii
Podróż marzeń do Namibii Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Choć "10 miles club" należy do barwnych mitów branży, to wyprawa do toalety w samolocie jest jednym z donioślejszych wydarzeń podczas podróży. Załoganci, z którymi rozmawiam, są zgodni, że choć przeciętny Polak bez problemu potrafi określić przyczyny katastrofy lotniczej, to klamka w drzwiach dzielących WC od reszty kabiny, bywa wyzwaniem ponad siły.

- Szarpanie, kopanie, kręcenie - wylicza Magda. - Wystarczy nacisnąć. Zupełnie jak na ziemi. W Boeingach 737, na których pracowałam, przy drzwiach do kokpitu była klawiatura, na której wpisywało się kod, umożliwiający awaryjne wejście do kabiny pilotów. Zrobiło się o niej głośno po słynnej katastrofie linii Germanwings, kiedy to oficer zablokował możliwość jej użycia i rozbił samolot o alpejskie szczyty. Po lewej stronie znajdowała się toaleta. Przygotowywałam posiłki, kiedy pasażerka zaczęła szarpać za drzwi kokpitu, przekonana, że są to drzwi do łazienki. Spojrzała na mnie pełna wściekłości i kategorycznie zażądała: proszę podać mi kod. Kobieta była pewna, że drzwi otwiera się jak w McDonald's. Z szerokim uśmiechem zapytałam: a co zamierza pani tam robić? Ta pełna wyrzutów zaczęła krzyczeć, że nie będzie mi się tłumaczyć, z tego, co robi w łazience. Toaleta jest po lewej - odparłam, całkowicie zbijając ją z tropu - dodaje.

Rola personelu pokładowego

Podstawowym zadaniem stewardess i stewardów jest zapewnienie bezpiecznego lotu. Duża część ich obowiązków jest wykonywana przed przyjęciem pasażerów na pokład, a najbardziej eksponowanym elementem ich pracy jest serwis pokładowy. Niewiele linii oferuje w pełni darmowe posiłki, więc za przekąski i napoje trzeba dodatkowo płacić. Ograniczona przestrzeń wpływa na objętość załadunku. Krótko: nie dla wszystkich wystarczy.

- Wieczorny lot z francuskimi turystami, wracamy z Wysp Kanaryjskich do Paryża, w samolocie po całodniowej rotacji do jedzenia zostały żelki i żurek instant - wspomina Karolina. - Podczas serwisu oburzona matka powiedziała do mnie: "niech pani teraz powie moim dzieciom, że nie ma już kanapek". Podjęłam się tego zdania: "drogie dzieci, mama nie pomyślała i nie zrobiła kanapek na drogę, dlatego będziecie głodne". Długo musiałam się z tego tłumaczyć, ale mina pasażerki była bezcenna - podkreśla.

Sytuacja wcale nie jest łatwiejsza, gdy pasażer ma pełen wybór.

- Poranny lot z Amsterdamu do Warszawy. Dla załogi oznaczało to krótkie nocowanie i poranną pobudkę, by o 6 rano ruszyć w drogę powrotną do Polski - wyjaśnia Michał. - Podczas serwisu pytam się anglojęzycznego pasażera, czy napije się kawy, czy herbaty. Poprosił o kawę. Spojrzał w kubek, spojrzał na mnie i zapytał: "mogę zamienić na herbatę?". "Jeśli ma pan taką super moc, to śmiało. Słyszałem o jednym takim facecie, ale ostatnio bywa mocno nieosiągalny". Skoro dorosły mężczyzna nie potrafi zdecydować, czy woli się napić kawy czy herbaty, to naprawdę pozostaje liczyć wyłącznie na interwencję siły wyższej - śmieje się.

Brak pełnej oferty potrafi doprowadzić do prawdziwej awantury.

- To był mój przedostatni lot, na zawsze rozstawałem się z pracą na pokładzie - wyjaśnia Adam. - Trasa Torono-Warszwa, pracowałem w klasie biznes, gdzie posiłki były zamawiane z menu, a desery rozwoziliśmy ze specjalnego wózka. Wyjątkowo trudny rejs, bo tuż przed startem okazało się, że jedna z pasażerek jest poważnie chora i nie ma wymaganych pozwoleń na odbycie tak długiej podróży. Musieliśmy ją wyprosić. Oczekiwanie na wózek inwalidzki, poszukiwania bagażu, jego wyładunek - wszystko to zajęło mnóstwo czasu. Udało nam się wystartować i zajęliśmy się obsługą pasażerów. Kiedy przyszło do serwowania deserów, okazało się, że dla pasażera w ostatnim rzędzie zabrakło serniczka. Miał do wyboru lody, świeże owoce, ciasto z czekoladą, śliwki w czekoladzie, słodkie likiery oraz deskę serów. Nic nie jednak nie było w stanie zaspokoić jego potrzeb i urządził karczemną awanturę. Kiedy po raz kolejny padł zarzut, że jest traktowany jako pasażer drugiej kategorii, odpowiedziałem wprost: ktoś musi być obsłużony ostatni, dziś trafiło na pana. Proszę pamiętać, że złych ludzi spotykają złe rzeczy. Może to znak. Ma pan 7 godzin do lądowania, niech pan w tym czasie przemyśli swoje życie. W odpowiedzi usłyszałem, że choć jestem błyskotliwy, to również bezczelny i długo tu nie popracuję. Z ulgą opowiedziałem, że wiem - podsumowuje.

Imiona bohaterów, na ich prośbę, zostały zmienione.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Adam Barabasz

Źródło zdjęcia głównego: SbytovaMN / Getty Images

Pozostałe wiadomości