Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.
Uważność na emocje dziecka - dlaczego jest istotna?
Rodzice - niezależnie od wieku ich dzieci - muszą w swojej roli balansować między budowaniem bliskości a wyznaczaniem granic. Ważnym elementem w tym procesie odegrać może życzliwa ciekawość wobec emocji dziecka. Psycholożka dr Monika Tarnowska, wykładowczyni w Szkole Psychoterapii INTRA i na Uniwersytecie SWPS w rozmowie z PAP wyjaśniła, jak uważność rodziców na emocje dziecka może pomóc mu bezpiecznie poruszać się po świecie własnych potrzeb i trwale skalibrować "wewnętrzny kompas".
Ekspertka przybliżyła również koncepcję radykalnej odpowiedzialności rodzica, wywodzącą się z nurtu EFT. Według tego podejścia dorosły, dbając o własne zasoby psychiczne i konfrontując się z osobistymi "czułymi punktami", staje się dla dziecka autentycznym przewodnikiem. Taki opiekun potrafi nie tylko stawiać klarowne, bezpieczne ramy, ale także szczerze przepraszać za własne potknięcia, co pozwala zdjąć z barków najmłodszych ciężar nieuzasadnionej winy i buduje autorytet oparty na prawdzie, a nie na dominacji.
Jak reagować na rozpacz lub furię dziecka?
PAP: Awantura o kanapkę z dżemem przekrojoną w niewłaściwą stronę albo furia dziecka w sklepie z powodu niekupionej zabawki… Czy rodzic musi mieć doktorat z psychologii, żeby zrozumieć emocje swojego dziecka?
Dr Monika Tarnowska: Nie. Jako rodzice mamy ogromną intuicję i naturalną zdolność wyczuwania tego, co dzieje się z naszym dzieckiem. Jednak wiedza o tym, jak działają emocje, bywa dla rodzica niezwykle pomocna. PAP: W jaką wiedzę o emocjach warto zatem wyposażyć rodziców?
M. T.: Emocje pojawiają się spontanicznie. Nie jesteśmy tego w stanie u siebie, ani u swoich dzieci kontrolować – nie możemy zakazać komuś czucia jakiejś emocji. Często widząc smutek lub furię dziecka, chcielibyśmy zrobić coś, żeby ono przestało cierpieć. Wtedy padają komunikaty typu: "nie ma się o co złościć" albo "wszystko będzie dobrze". Choć płyną z najlepszych intencji - nie są pomocne. My, dorośli, też nie potrafimy wyłączyć emocji wysiłkiem woli.
PAP: To mała ściąga: czym właściwie są emocje?
M. T.: To sygnały o naszych potrzebach. Jeśli jakieś potrzeby są niezaspokojone - czujemy nieprzyjemne emocje, np. złość lub smutek. Jeśli są zaspokojone - czujemy emocje przyjemne - np. radość lub spokój. Za każdą emocją stoi jakaś ważna potrzeba, a z każdą potrzebą wiąże się impuls do działania, żeby tę potrzebę zaspokoić.
PAP: Jak opiekun może towarzyszyć dziecku w radzeniu sobie z emocjami?
M. T.: Można pomóc dziecku zauważać emocje i nazywać doświadczenia. Sam proces nazywania wspiera regulację emocji, ponieważ używamy wtedy tych struktur mózgu, które są odpowiedzialne również za regulowanie emocjonalnego pobudzenia. Gdy mówimy: "Ojej, przestraszyłaś się, nic dziwnego, ten huk był głośny", dajemy dziecku informację, co się z nim dzieje. Nawet, jeśli się pomylimy i dziecko nas skoryguje, mówiąc: "Nie boję się, tylko jestem wściekła!", to też bardzo cenne. Zaakceptujmy tę złość. Nie zawsze słowa są niezbędne – czasem wystarczy uznanie czyjegoś stanu emocjonalnego naszą miną, tonem głosu czy krótkim komentarzem.
PAP: Dawne metody radzenia sobie z emocjami przewidywały często odwracanie uwagi: "wszystko będzie dobrze", "o, patrz, jaki kwiatuszek", "nic się nie stało", czy klasyczne już "ja ci dam powód do płaczu". W czym "uważnianie” emocji może być lepsze?
M. T.: Odwracanie uwagi od emocji - choć czasem na krótką metę skuteczne - wysyła komunikat: "To, co czujesz, jest nieadekwatne/nieważne". Dziecko uczy się, że jego kompas emocjonalny jest wadliwy. Jeśli zaś będziemy "uważniać" emocje dziecka, przygotowujemy je do dorosłości. Chcemy przecież, by nasze dzieci jako dorośli potrafili sprzeciwić się niesprawiedliwemu szefowi lub odmówić znajomym, namawiającym do czegoś ryzykownego. Aby iść za głosem sumienia, człowiek musi mieć zaufanie do własnych odczuć. Musi wiedzieć, że jest ekspertem od swojego wnętrza. Rodzic, zwracając uwagę na emocje dziecka i akceptując je, sygnalizuje mu: "twój emocjonalny kompas działa dobrze". PAP: Co sprawia, że rodzicom czasem trudno jest zachować spokój i empatię wobec emocji dziecka? M. T.: Nie zawsze mamy zasoby, aby zająć się emocjami dziecka, bo np. jesteśmy zmęczeni lub pobudzeni emocjonalnie. Warto też zwrócić uwagę, że czasem naszą adekwatną reakcję na zachowanie dziecka blokują nasze własne "czułe punkty". To tematy, które budzą w nas silne emocje z powodu doświadczeń z przeszłości. Jeśli rodzic był w dzieciństwie często krytykowany, może być nadwrażliwy na wstyd i trudne zachowanie dziecka odbierać jako osobistą porażkę: "Co ze mnie za matka, że ono się tak zachowuje?". W takich okolicznościach rodzic może reagować na emocje dziecka własnymi silnymi emocjami, co utrudnia empatyzowanie. Zatem, aby lepiej rozumieć dziecko, warto mieć wgląd w siebie oraz rozumieć i umieć regulować własne emocje. Dbanie o siebie jest fundamentem. To metafora maski tlenowej w samolocie: najpierw zakładam ją sobie, potem dziecku. Trudno opiekować się czyimś doświadczeniem, gdy samemu jest się w silnym deficycie lub lęku.
Zobacz także:
- Jak pomóc dziecku radzić sobie z emocjami? "Najlepszą formą pracy nad nimi jest ich modelowanie"
- Trudna sztuka mówienia o emocjach. Jak teatr może nam w tym pomóc?
- Słusznie demonizujemy złość? "Kobieta, która się złości, jest emocjonalna, a mężczyzna ma prawo"
Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Dobrila Vignjevic/GettyImages