Dalsza część tekstu poniżej
Zakopane. Protest na trasie do Morskiego Oka
W sobotę na trasie do Morskiego Oka odbywał się kolejny protest przeciw wykorzystywaniu koni do transportu turystów. Aktywiści DIOZ domagają się likwidacji tej usługi. Chcieli też, by na czas pikiety drogę zamknięto - nie zgodził się jednak na to starosta tatrzański.
Działacze postanowili więc usiąść na asfalcie. Na miejscu pojawili się też mieszkańcy Podhala, którzy sprzeciwiają się działaniom aktywistów DIOZ. Podczas protestu zatrzymano jednego z liderów tej organizacji, Konrada Kuźmińskiego.
Apel o odkupienie koni przez TPN
Przedstawiciele DIOZ chcą rozpocząć działalność przewozową na trasie do Morskiego Oka. Ich celem jest zastąpienie zwierząt pojazdami elektrycznymi. Aktywiści chcą, by konie zostały odkupione przez Tatrzański Park Narodowy i wykorzystywane m.in. do wypasu górskich hal.
Organizacje prozwierzęce domagają się likwidacji transportu konnego, wskazując na przeciążenie zwierząt. DIOZ nie odpowiedział jednak na pytania PAP dotyczące podstaw twierdzeń, że konie pracujące na trasie są przeciążane lub męczone.
Według wyników corocznych badań weterynaryjnych i ortopedycznych większość koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest w dobrej kondycji. W tegorocznych badaniach nie przeszły dwa spośród 282 zwierząt.
1 września zaplanowane jest rozpoczęcie pilotażu nowej organizacji transportu wypracowanej m.in. przez Tatrzański Park Narodowy. Trasa przewozów konnych ma zostać skrócona.
Więcej informacji przeczytasz w TVN24.
Zobacz także:
- Zszedł z gór przebity na wylot kijem trekkingowym. Dlaczego nie wezwał pomocy? "To miało wpływ"
- Jakie warunki panują w Beskidach? GOPR przypomina, o czym należy pamiętać podczas wycieczek
- Jedna z dwóch kobiet w TOPR łączy pracę lekarki i ratowniczki. "Były delikatne drwiny, kwestionowanie jej kwalifikacji"