Turyści utknęli w schronisku w Tatrach. "Nawet gdyby ktoś potrzebował pomocy, dojście jest niemożliwe"
Dalsza część tekstu poniżej.
Tatry. Turyści utknęli w schronisku
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zostało odcięte od świata z powodu bardzo trudnych warunków w Tatrach, jednak przebywający tam turyści są bezpieczni, a obiekt dysponuje pełnymi zapasami żywności - poinformowała gospodyni schroniska Marta Krzeptowska.
- Na miejscu jest kilkunastu turystów oraz obsługa. Wszystko jest w porządku, nikomu nic nie grozi, mamy odpowiednie zapasy - przekazała.
Dodała, że goście pozostaną w schronisku do czasu poprawy sytuacji lawinowej i ponownego otwarcia szlaków. - Ta sytuacja nas nie zaskoczyła, podobne zdarzały się już wcześniej. Spokojnie czekamy na zmianę warunków - zaznaczyła.
Złe warunki pogodowe w Tatrach
W Tatrach od kilku dni utrzymują się bardzo trudne warunki pogodowe. Intensywne opady śniegu spowodowały wzrost zagrożenia lawinowego do czwartego stopnia.
Z powodu zagrożenia Tatrzański Park Narodowy (TPN) we wtorek zamknął wszystkie szlaki turystyczne. Dodatkowym niebezpieczeństwem są łamiące się pod ciężarem śniegu drzewa i gałęzie. Leśniczy Grzegorz Bryniarski z obwodu ochronnego Morskie Oko poinformował, że w górach spodziewane są temperatury dodatnie. - Śnieg zrobi się ciężki, co będzie sprzyjało samoczynnemu schodzeniu lawin oraz łamaniu gałęzi i drzew. W kolejnych dniach możliwe są także tzw. lawiny gruntowe - wskazał. Ratownik TOPR Mieczysław Ziach wyjaśnił, że w Tatrach w zasadzie nie da się nigdzie pójść w wyższe partie gór, ponieważ śnieg jest na tyle głęboki, że wyprawy są niemożliwe. Jak dodał, obecnie w Tatrach funkcjonuje jedynie wyciąg narciarski ze szczytu Kasprowy Wierch na Halę Gąsienicową, z którego narciarze mogą korzystać, jednak nie ma możliwości zjazdu nartostradą do Kuźnic - powrót odbywa się kolejką linową. Czwarty stopień oznacza, że lawiny - także dużych rozmiarów - mogą schodzić samoczynnie i docierać do dna dolin. Ziach podkreślił również, że w obecnych warunkach ewentualne akcje ratunkowe byłyby skrajnie utrudnione. - Nawet gdyby ktoś potrzebował pomocy, dojście byłoby wręcz niemożliwe - ocenił.
Zobacz także:
- Mandat za zdjęcie w Tatrach. Jak strażnicy będą wyłapywać turystów, którzy łamią przepisy?
- Groźny wypadek w Tatrach. "Nie wystarczy mieć sprzęt, trzeba umieć go używać"
- Na tatrzańskim szlaku spotkał niedźwiedzia. Pokazał nagranie. "Mnie już by tam nie było"