Porzucone przy ruchliwej drodze, chowały się w norach. Poszukiwania przerażonych szczeniąt trwały 2 dni

Policyjny samochód, Porzucony piesek
Gilowice. Pięć psów porzuconych przy ruchliwej drodze. Szukano ich dwa dni
Źródło: GettyImages, Facebook
Pięć przerażonych szczeniąt błąkało się przy ruchliwej drodze w Gilowicach w powiecie żywieckim. Zwierzęta, które najprawdopodobniej zostały porzucone, ukrywały się w norach i unikały ludzi. Ich odnalezienie i odłowienie wymagało kilkudniowej akcji. Jaki jest obecnie stan czworonogów?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Klatka kluczowa-250552
Historia porzuconego małpiątka poruszyła świat
Źródło: Dzień Dobry TVN

Gilowice. Szczenięta porzucone przy ruchliwej drodze

Pięć młodych psów zostało porzuconych przy ruchliwej drodze w Gilowicach w powiecie żywieckim. Zwierzęta zauważyli mieszkańcy miejscowości, którzy w poniedziałek, 9 marca powiadomili o sytuacji urząd gminy i poprosili o interwencję. Jak przekazał samorząd, po otrzymaniu zgłoszenia pracownicy pojechali na miejsce, gdzie potwierdzili obecność pięciu szczeniąt i sporządzili dokumentację fotograficzną.

O sprawie poinformowano również schronisko, z którym gmina ma podpisaną umowę na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. Psy były jednak bardzo wystraszone i unikały kontaktu z ludźmi - ukrywały się w norach w pobliżu drogi, co znacząco utrudniało ich szybkie odłowienie i zabezpieczenie.

Psy porzucone przy drodze - dwudniowa akcja ratunkowa

Do akcji ratunkowej włączyli się aktywiści z domu tymczasowego dla psów Borderowa Przystań. W czwartek, 12 marca rozpoczęli poszukiwania szczeniąt, które - jak relacjonowali - chowały się głęboko w norach i były bardzo płochliwe. Pierwszego dnia udało się odłowić trzy psy, a po powrocie na miejsce, w piątek 13 marca, odnaleziono pozostałe dwa. Jedno ze szczeniąt miało rozlany krwiak na oku i wymagało pomocy weterynaryjnej, drugie utknęło głęboko w norze i miało niemal odcięty dopływ tlenu. Jak przekazała serwisowi tvn24.pl Anna Tatara z Borderowej Przystani, zwierzę udało się wyciągnąć w ostatniej chwili.

Psy pochodzą z dwóch różnych miotów: trzy mają około trzech-czterech miesięcy, a dwa około pół roku. Wszystkie zostały już przebadane przez weterynarza i - choć wymagają dalszego leczenia i diagnostyki - mają szansę na powrót do zdrowia.

Aktywiści krytykują jednak działania samorządu, twierdząc, że nie otrzymali realnego wsparcia podczas interwencji. Gmina Gilowice zapewnia z kolei, że od początku reagowała na zgłoszenie i podejmowała działania zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Więcej na tvn24.pl.

Zobacz także: