Prokuratura zajmuje się atakiem na 11-letnie Ukrainki w autobusie. "Przestroga dla każdego hejtera"
Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.
Bielsko-Biała. Atak na 11-letnie Ukrainki
Rzecznik bielskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Moś-Brachowska poinformowała, że śledczy badają sprawę pod kątem znieważenia dziewcząt z uwagi na ich przynależność narodową. Chodzi o przestępstwo z art. 257 Kodeksu karnego. Można za to trafić do więzienia na 3 lata.
Na opublikowanych w sieci filmach słychać mężczyznę, który zwraca się do dziewczynek w sposób agresywny i pełen wulgaryzmów.
Prokurator Moś-Brachowska powiedziała, że w poniedziałek rano zawiadomienie w tej sprawie złożył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Zajmie się nią żywiecka prokuratura, gdyż to ona jest wyznaczona do prowadzenia spraw o przestępstwa z powodu rasizmu i ksenofobii.
Rzecznik dodała, że równolegle zajściem zajmuje się bielska policja. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagranie z kamery monitoringu z autobusu. Kontynuowane są też oględziny filmów ze zdarzenia, które trafiły do internetu.
- Z analizy zapisu w formie obrazu i dźwięku wynika, że sprawca stosował agresję słowną wobec dwóch obywatelek Ukrainy z powodu ich pochodzenia – wskazała. W poniedziałkowe przedpołudnie policjanci zatrzymali 54-latka, który jest podejrzewany o ten atak. - Po zgromadzeniu niezbędnych dowodów, we wtorek zostaną wykonane czynności procesowe z udziałem osoby podejrzanej i zostanie podjęta decyzja o potrzebie zastosowania środków zapobiegawczych i ich rodzaju – zapowiedziała Małgorzata Moś-Brachowska.
Bielsko-Biała. MZK wydało oświadczenie ws. ataku
Po ujawnieniu sprawy w sieci zajął się nią także komunalny przewoźnik - bielski Miejski Zakład Komunikacyjny.
- W toku prowadzonych wyjaśnień ustalono […], że sprawcą jest pracownik spółki zatrudniony na stanowisku kierowcy, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim. Z głębokim ubolewaniem przyjęliśmy tę informację. Nie ma i nie będzie naszej zgody na jakiekolwiek przejawy agresji, przemocy czy dyskryminacji. W związku z tym podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z tym pracownikiem - brzmi oświadczenie MZK. Przewoźnik podał, że z przeprowadzonej analizy zapisu monitoringu autobusowego wynika, iż kierowca prowadzący pojazd natychmiast zareagował, gdy usłyszał krzyki dobiegające z wnętrza pojazdu.
- Zwrócił się do agresywnego pasażera, podejmując z nim rozmowę i odwracając jego uwagę od osób poszkodowanych. Następnie, na najbliższym możliwym przystanku, wyprosił sprawcę z autobusu. Sprawca opuścił pojazd, natomiast dziewczynki wysiadły na kolejnym przystanku - wskazał MZK. Jak dodano, zarówno firma, jak i miasto Bielsko-Biała, "stanowczo potępiają wszelkie zachowania motywowane nienawiścią i uprzedzeniami".
- Wspólnie z prezydentem miasta Bielska-Białej skontaktujemy się z osobami poszkodowanymi, aby omówić możliwe formy wsparcia oraz zadośćuczynienia - zaznaczono. - Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa. Niech to będzie przestroga dla każdego hejtera - nie będziecie bezkarni - napisał na portalu X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Zobacz także:
- Przez Kanadę do Ukrainy - poruszająca podróż Julii Kamińskiej. "Wojna jest wciąż bardzo obecna"
- Rosyjskie wojska nie przestają atakować Ukrainy. Jak z ciągłym brakiem prądu radzą sobie mieszkańcy Kijowa?
- Siedmioletnia Polka ofiarą rosyjskiego ataku na Tarnopol. "Zginęła ze swoją mamą"