Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
Taylor Swift oddaje hołd Elizabeth Taylor
Taylor Swift ponownie zaskoczyła fanów. Tym razem nietypowym teledyskiem, który jest hołdem dla jednej z największych ikon kina, Elizabeth Taylor. Klip do utworu "Elizabeth Taylor" nie przypomina klasycznej produkcji muzycznej. Artystka nie pojawia się w nim ani na moment. Zamiast tego oddała przestrzeń samej legendzie. Teledysk został bowiem zmontowany z archiwalnych materiałów i scen filmowych, tworząc swego rodzaju wizualny kolaż życia i kariery wielkiej gwiazdy. Wśród ujęć znalazły się fragmenty najsłynniejszych filmów takich jak "Kleopatra", "Ojciec panny młodej", "Kotka na gorącym blaszanym dachu" czy "Kto się boi Virginii Woolf?". Całość uzupełniają nagrania zza kulis i materiały pokazujące, jak gwiazda była nieustannie śledzona przez paparazzi.
Sam utwór "Elizabeth Taylor" jest również pełen subtelnych odniesień do życia aktorki. Już pierwsze wersy przenoszą słuchacza do Portofino, miejsca szczególnego dla Taylor i Richarda Burtona. Pojawiają się też nawiązania do jej słynnych fiołkowych oczu.
Inspiracja Taylor nie jest przypadkowa. Swift od lat podkreśla, że aktorka była dla niej ważną postacią, nie tylko ze względu na talent, ale też sposób, w jaki radziła sobie z ogromną sławą.
- Trudno znaleźć prawdziwe wzorce do naśladowania, ale ona zdecydowanie jest jednym z moich - przekazała wokalistka.
W wywiadzie dla Elvis Duran Show Swift przyznała, że widzi w niej pewne odbicie własnych doświadczeń.
- Zawsze postrzegałam ją jako niezwykle elegancką, uwielbianą, ale jednocześnie budzącą skrajne emocje postać i sama też znalazłam się w podobnym miejscu - powiedziała.
Z kolei w rozmowie z Amazon Music mówiła o presji, z jaką mierzyła się Taylor, i o tym, jak potrafiła mimo wszystko tworzyć i iść dalej.
- Była pod ogromną presją i obserwacją, ale radziła sobie z tym z humorem i żyła dalej. Tworzyła niesamowitą sztukę, więc ten utwór to w pewnym sensie piosenka miłosna, opowiedziana przez pryzmat jej doświadczeń i moich własnych - dodała wokalistka.
Dochody z klipu do utworu "Elizabeth Taylor" wesprą fundację
Taylor Swift zadbała o to, by jej projekt był nie tylko artystycznym gestem, ale też wyrazem szacunku wobec Elizabeth Taylor. Przed publikacją utworu i teledysku artystka uzyskała zgodę rodziny oraz osób zarządzających spuścizną legendy kina, która zmarła w 2011 roku w wieku 73 lat. Co więcej, dochody z odtworzeń klipu mają trafić do Elizabeth Taylor AIDS Foundation.
- Moja rodzina uwielbia tę piosenkę, a babcia też by ją pokochała - powiedział wnuk aktorki, Quinn Tivey. Dodał, że Swift stworzyła "piękny hołd", który jest jednocześnie osobisty, szczery i pełen emocji.
To nie pierwszy raz, gdy Swift sięga po inspirację postacią Taylor. Już w 2017 roku, w utworze "…Ready for It?" z albumu "Reputation", pojawiło się bezpośrednie nawiązanie do relacji aktorki z Richardem Burtonem, jednego z najbardziej burzliwych romansów w historii Hollywood.
Zobacz także:
- Beyoncé największą wygraną Grammy 2025. Nagrodzono też jednego z prezydentów USA
- Nie żyje D'Angelo. Zdobywca czterech nagród Grammy miał 51 lat
- Dźwięki na długie, jesienne wieczory. Jakich zagranicznych płyt słuchać w listopadzie?
Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images North America/Kevin Winter