- Paulina Smaszcz podkreśla, że zmiana wyglądu była efektem wewnętrznej przemiany, a nie jej początkiem.
- Dziennikarka przyznała, że dała sobie szansę na nową miłość i dziś czuje się szczęśliwa.
- Zapowiedziała rozwój Akademii Kobiety Petardy oraz mówiła o obawach związanych ze zdrowiem i przyszłością.
Paulina Smaszcz - jak teraz wygląda?
Paulina Smaszcz przeszła metamorfozę, która nie jest zwykłą zmianą wizerunku, ale przede wszystkim wynikiem długiej drogi do odzyskania wewnętrznego spokoju.
- To, że pójdziemy do fryzjera, to nie znaczy, że uzdrowimy swoje wnętrze. Trzeba przejść do momentu, żeby powiedzieć sobie: ok, już wystarczy. Teraz zajmij się sobą i swoim życiem, skup się na tym, co dobrego możesz zrobić dla siebie i dla innych. I wtedy właśnie uważam, że jak jest to wnętrze spokojne, wtedy idziesz do fryzjera - przyznała.
Dziś przekonuje, że własne doświadczenia stały się dla niej impulsem do wspierania innych kobiet. .
- Przychodzą po bardzo dużych przejściach, po kryzysach. I im się wydaje, że już nic nie mogą, że to, co przeszły spowoduje, że one się już nigdy nie podniosą. A ja mówię: "ale spójrz na mnie. Ja też leżałam, mi też było ciężko. Musiałam dojść do porozumienia z sobą, ze swoim życiem, przeprosić siebie za to, co sobie sama zrobiłam". Jeżeli to zrozumiesz, to znaczy, że możesz się podnieść i możesz też świetnie wyglądać w takim dojrzałym wieku - wyznała Paulina Smaszcz.
Paulina Smaszcz - nowa miłość
Wraz z przemianą Paulina otworzyła się także na nową miłość.
- Dałam sobie szansę na kolejną miłość. Tylko trzeba sobie tę szansę dać. To nie jest tak, że musimy ją znaleźć po to, żeby komuś coś udowodnić. Tylko, czy my jej naprawdę chcemy. Dojrzałam do tego, żeby dać sobie tę szansę - wyjaśniła Paulina Smaszcz.
Podkreśliła, że najważniejsze jednak pozostaje dla niej pomaganie innym kobietom oraz możliwość realizowania kolejnych projektów.
- Mam apetyt na więcej. (...) Chciałabym jeszcze więcej nauczyć kobiety, żeby patrzyły na świat przez szczere swoje oczy. Przez to, jakie są naprawdę, a nie jakie by chciały być albo życzeniowo. Natomiast boję się, bo czas pędzi jak szalony. Nie jestem w najlepszej kondycji fizycznej, w sensie zdrowotnym. Cały czas mam takie myślenie: czy ja zdążę? Czy jeszcze pomogę tym innym kobietom? I tak sobie patrzę na moją wnuczkę i mówię, że tak bardzo chciałabym zobaczyć, jak wzrasta jako kobieta przekonana o swojej wartości. Panie Boże, daj mi tę szansę. Ja zrobię wszystko, ale daj mi tę szansę - dodała.
Zobacz także:
- Paulina Smaszcz tłumaczy, dlaczego przeszła metamorfozę. "Nie odmłodniałam przez przypadek"
- Paulina Smaszcz i Marcin Hakiel gorzko o rozwodach na oczach mediów. "Taka jest prawda"
- Paulina Smaszcz szczerze o swojej sylwetce. "To nie jest taka łatwa recepta"