Legendarny koncert Iron Maiden w Polsce
Kiedy w 1984 roku Iron Maiden po raz pierwszy pojawili się w Polsce, nikt nie przypuszczał, że ich koncert na Torwarze zapisze się w historii polskiego rocka. Roman Rogowiecki, który opiekował się zespołem podczas trasy, wspominał, że muzycy byli zaskoczeni reakcją publiczności. Polacy znali wszystkie płyty, choć oficjalnie nie były dostępne w sklepach. To zaskoczenie przerodziło się w fascynację - zarówno ze strony fanów, jak i samych muzyków.
- Dla nich to też było zetknięcie się z innym światem, tak naprawdę przyjechali do szarej Polski, przywożąc też pełną produkcję, taką samą jak na zachodzie, czyli kilkanaście tirów sprzętu, dekoracji i ludzie, którzy byli na tych koncertach mówili, że nigdy czegoś takiego nie widzieli na oczy - powiedział Robert Kłoczkowski, fan Iron Maiden.
Kulminacją tej trasy stało się słynne wesele w poznańskim klubie Adria, na którym członkowie Iron Maiden spontanicznie pojawili się po koncercie. Goście weselni nie mogli uwierzyć, że na scenie gra ich ulubiony zespół, a cała sytuacja do dziś brzmi jak miejska legenda.
- W trakcie wesela nagle się zaczęły grać utwory, do których nikt nie był przygotowany - wspominał Piotr Żmudziński, na którego weselu grał właśnie Iron Maiden.
Od tamtego pamiętnego koncertu Iron Maiden wracali do Polski ponad trzydzieści razy, przyciągając ponad 700 tysięcy fanów. Zespół, który nigdy nie uległ komercyjnym trendom, do dziś inspiruje kolejne pokolenia muzyków.
Iron Maiden i ich polscy następcy
Arkadiusz Majstrak i Artur Popławski z zespołu Nocny Kochanek przyznali, że to właśnie Iron Maiden rozbudzili w nich miłość do heavy metalu. Ich muzyka, pełna melodii, galopujących riffów i charakterystycznego brzmienia, stała się wzorem do naśladowania. Jak podkreślają muzycy, Iron Maiden zawsze działali na własnych zasadach, dzięki czemu pozostali autentyczni mimo ogromnego sukcesu.
- Moja przygoda zaczęła się tak, że mój tata po prostu powiedział mi któregoś pięknego dnia Arek, jadę na Iron Maiden, chcesz wjechać? Kurde, tata chce mnie zabrać na koncert, pewnie, że jadę. Do Warszawy przyjechaliśmy na ten koncert, no i to już ja przepadłem tak stuprocentowo. To jest zespół, który nigdy się nie sprzedał tak naprawdę - powiedział Arkadiusz.
Zobacz także:
- Wojciech Młynarski we wspomnieniach bliskich. "Pisał dla setek artystek i artystów"
- W trasie koncertowej z Kubą Badachem. "Nie uwierzysz, w jakich momentach powstają piosenki"
- Intymna historia w nowym singlu Krzysztofa Zalewskiego. "Przyklejony uśmiech, a serce pęknięte"
Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: Arkadiusz Gdula
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN