Pomogły poszkodowanym na ulicy. "Dostał drgawek, zsiniał, przestał oddychać i zaczęła mu lecieć piana z buzi"
Co piąty świadek nie udziela pierwszej pomocy
Pierwsza pomoc nie jest domeną wyłącznie ratowników czy osób z wykształceniem medycznym. Bardzo często, zanim na miejsce dotrze profesjonalny zespół, przy osobie potrzebującej są przypadkowi świadkowie. Od ich reakcji może zależeć, jak szybko zostaną wezwane służby i rozpoczną się podstawowe działania ratunkowe.
Skalę problemu pokazało badanie przeprowadzone przez agencję PBS na zlecenie Warty. Jego wyniki opublikowano 12 września 2024 roku. Niemal co trzeci badany miał wcześniej do czynienia ze zdarzeniem, podczas którego potrzebna była pomoc po wypadku lub poważnym zachorowaniu. Co piąty ze świadków nie udzielił wówczas pierwszej pomocy.
Najczęściej nie chodziło jednak o całkowitą obojętność. Wśród osób, które nie pomogły, 68 proc. tłumaczyło swoją decyzję tym, że pomocy udzielił już ktoś inny. 19 proc. wskazywało na brak wystarczającej wiedzy, natomiast 12 proc. przyznawało, że powstrzymał je strach. Jednocześnie 48 proc. badanych deklarowało, że nie ma odpowiedniej wiedzy i umiejętności z zakresu pierwszej pomocy
Anna Bosak-Machnicka zaangażowała się w niesienie pierwszej pomocyAktorka, tancerka i psycholożka Anna Bosak-Machnicka zetknęła się z niebezpieczną sytuacją w samym centrum Warszawy. Jechała skuterem, kiedy zwróciła uwagę na grupę ludzi i zamieszanie na skrzyżowaniu ulic Koszykowej i Emilii Plater.
- Duże poruszenie, duży korek się wytworzył. Zauważyłam grupę ludzi, która otaczała młodego człowieka, który leżał na środku pasów dla pieszych. Postawiłam skuter w pierwszym możliwym miejscu, podeszłam do nich - wspominała aktorka w Dzień Dobry TVN.
Na miejscu byli już inni świadkowie. Sama ich obecność nie oznaczała jednak, że wszystkie niezbędne działania zostały podjęte. Bosak-Machnicka zainteresowała się tym, czy do mężczyzny została wezwana pomoc medyczna. Okazało się, że osoba próbująca dodzwonić się po karetkę wciąż nie uzyskała połączenia.
- Dowiedziałam się, że jedna z pań wisi na telefonie i ma cały czas zajęty numer do pogotowia, więc zaczęłam dzwonić ze swojego telefonu, bo wiedziałam, ze ta karetka faktycznie nie jest w drodze. Chłopak miał drgawki. Nim zajmowały się już kolejne osoby - zaznaczyła tancerka.
Nieprzytomny pasażer w zatłoczonym autobusie
Julia Purets, stylistka personalna, znalazła się w innej sytuacji. Jej uwagę zwrócił młody pasażer autobusu. Początkowo jego zachowanie można było łatwo zinterpretować jako sen, jednak jego nienaturalna pozycja wzbudzała niepokój.
- Akurat weszłam do autobusu na swoim przystanku. Sobota, piękna pogoda, świeciło słoneczko, a zapowiadali, że będzie zimno, więc wszyscy się ubrali ciepło. Było bardzo duszno, a autobus był pełny. Zauważyłam, ze na dwóch miejscach siedzi bardzo młody chłopak, który siedzi w dosyć nienaturalnej pozycji, jest nieprzytomny. Można było pomyśleć, że np. śpi - opowiadała gościni Dzień Dobry TVN.
Właśnie takie momenty bywają szczególnie trudne dla przypadkowego świadka. Nie zawsze od początku wiadomo, czy ktoś rzeczywiście potrzebuje pomocy. Osoba siedząca z zamkniętymi oczami w autobusie może spać, ale może również stracić przytomność. Decydujące staje się wówczas zwrócenie uwagi na sytuację.
Purets postanowiła sprawdzić, co dzieje się z młodym mężczyzną. Po odzyskaniu przez niego świadomości chciała pomóc mu wydostać się z dusznego autobusu. Sytuacja jednak gwałtownie się zmieniła.
- Zaczęłam go szturchać, a on nie budził się przez jakiś moment. (...) Gdy się ocknął, zaczął się czerwienić, bo jest duszno. Intuicyjnie mówię: "Wyjdziemy na zewnątrz, będzie świeże powietrze, wypijesz wodę, odetchniesz, może wsadzę cię do taksówki, dojedziesz do domu". Więc wychodzimy i on spada na ziemię, i zaczyna mieć drgawki. Podbiegło do mnie dwóch hiszpańskojęzycznych panów i jeszcze starsze małżeństwo. Oni go trzymali, a ja w tym momencie zadzwoniłam na pogotowie. (...) On w pewnym momencie dostał takich drgawek, takiego skurczu, cały zsiniał, przestał oddychać i zaczęła mu lecieć piana z buzi - relacjonowała w Dzień Dobry TVN Julia Purets.
To doświadczenie pokazuje, jak szybko może zmieniać się stan osoby potrzebującej pomocy. Sytuacja, która na początku nie musi wyglądać na bezpośrednie zagrożenie życia, może w krótkim czasie wymagać wezwania zespołu ratownictwa medycznego i natychmiastowej reakcji świadków.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Apteczka w aucie jest obowiązkowa w Polsce? Oświadczenie resortu może cię zaskoczyć
- 11-letni Szymon uratował seniora. Nastolatek został nagrodzony
- Dramatyczne chwile na chodniku. Nieprzytomna kobieta i troje dzieci obok