Lekarze z Warszawy przeprowadzili nowatorką operację
Aby pomóc pani Ninie lekarze zdecydowali się przeprowadzić nowatorski (pierwszy na świecie) zabieg. Na czym polegał? W pierwsze kolejności lekarze "wyjęli" wątrobę pani Niny i usunęli znajdującego w niej guza. Następnie do zdrowej części wątroby "doszyli" fragment narządu pochodzący od dawcy. Tak wątroba - na tydzień - "wróciła" do pani Niny. Kiedy narząd kobiety się zregenerował i podjął pracę - lekarze usunęli część pochodzącą od dawcy. Tym samym pacjenta zyskała zdrową wątrobę.
- Byliśmy w stanie wymyślić tego rodzaju procedurę dzięki temu, że wprowadziliśmy program autotransplantacyjny wątroby w Polsce, w tym roku. To jest bardzo świeży program, który polega na tym, że tych przypadkach, kiedy nie jesteśmy w stanie usunąć nowotworu wewnątrz jamy brzusznej - usuwamy całą wątrobę, wątrobę operujemy na innej sali operacyjnej (...), a potem wszczepiamy tę wątrobę. Ale dla części chorych z bardzo zaawansowanymi zmianami nawet autotransplantacja nie jest wystarczająca. Chodzi o to, że po tego typu operacji musi pozostać odpowiednio duży fragment wątroby, żeby chory przeżył. Tu tak nie było, dlatego musieliśmy wziąć na pewien czas fragment, niewielki wątroby pobrany od innego dawcy i połączyć te dwa fragmenty, żeby dać czas tej własnej wątrobie na przerośnięcie, bo wątroba świetnie się regeneruje, potrzebuje czasu, a ten czas jest bezcenny. A ten fragment wątroby, który pobraliśmy od innego dawcy i połączyliśmy go w taki chimeryczny przeszczep, dał szasnę na regenerację własnego fragmentu wątroby - powiedział w Dzień Dobry Wakacje prof. Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM.
Pani Nina przeszła nowatorską operację. Jak się czuje?
Nina Berlińska wyznała, że po operacji czuje się bardzo dobrze. - Jestem w trakcie rekonwalescencji, dochodzę do sił. Byłam nawet w górach ostatnio, pokonywałam swoje granice takie psychiczne, fizyczne. Więcej chodziłam, zobaczyła, że mogę. Chciałabym jak najszybciej wrócić do pracy. Bardzo dobrze się czuję - przyznała.
Nasza rozmówczyni wyznała, że problemy ze zdrowiem zaczęły się od bólu brzucha. - Dlatego zgłosiłam się do lekarza, który zlecił mi badania. Badanie krwi, badanie USG brzucha, wyniki tych badań były alarmujące, więc otrzymałam skierowanie do szpitala i tam pogłębiono diagnostykę, były kolejne badania obrazowe i pierwszy raz usłyszałam o raku dróg żółciowych i ta diagnoza została potwierdzona po przeprowadzeniu biopsji guza wątroby - tłumaczyła.
Jak pani Nina trafiła do pana profesora? Czy bała się operacji? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- WZW czyli wirusowe zapalenie wątroby. Jak się objawia i jak jest leczone?
- Nowość w medycynie. Test z krwi ma pomóc wykryć raka jelita grubego. Wyprze kolonoskopię?
- Antoni choruje na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów. "Nie możemy powiedzieć o pełnym wyleczeniu"