Jak wygląda tropienie zdrady?
Choć może się wydawać, że praca detektywa to scenariusz rodem z filmu akcji, rzeczywistość bywa bardziej przyziemna. Katarzyna Bracław i Dariusz Korganowski przyznali, że wszystko zaczyna się od dokładnego wywiadu z klientem. Dopiero później następuje etap obserwacji, podczas której detektywi zbierają dowody - zdjęcia, nagrania, notatki.
Jak podkreślili, działają zawsze w granicach prawa, a podsłuchy są w Polsce przestępstwem. Wbrew pozorom, większość klientów przychodzi do biura nie z wątpliwościami, ale z pewnością, że coś jest nie tak. Potrzebują jedynie potwierdzenia i materiałów dowodowych. W 80–90% przypadków podejrzenia okazują się słuszne.
- Klientów jest coraz więcej, zresztą rozwodów na całym świecie jest bardzo dużo. Co kilka sekund mamy rozwód, i tak naprawdę przez to ten napęd klientów, którzy zgłaszają się do nas jest bardzo duży. Także w dzisiejszych czasach jest to normą, a jak wiemy sądy dzisiaj bazują też na tym, że korzystają z naszych materiałów - wskazał Dariusz.
Mężczyźni, jak mówią detektywi, często są przekonani o własnym sprycie i bagatelizują czujność partnerek. Kobiety z kolei działają ostrożniej i potrafią skutecznie ukryć romans. Zdarzają się nawet historie o spotkaniach pod cmentarzem czy na zjazdach autostradowych - byle tylko nikt nie zauważył.
- Mężczyźni zdradzają częściej. I może rzeczywiście w przeszłości tak było. Natomiast w tym momencie naszymi klientami są zarówno żony, jak i mężowie. W związku z czym widzimy też po sprawach, jakie realizujemy, że tak samo często zdradzają kobiety. Ale co ciekawe, i wiele osób to dziwi, a dużo trudniej jest, przynajmniej z mojej perspektywy, udowodnić zdradę kobiety - powiedziała Katarzyna.
Brak komunikacji i samotność w związku
Dziennikarka Magdalena Kuszewska, współautorka książki "Spowiedź detektywa", zwróciła uwagę na coś, co w dzisiejszych czasach staje się coraz większym problemem - brak rozmowy. Jak mówiła, wiele osób woli wynająć detektywa, niż szczerze porozmawiać z partnerem o emocjach i wątpliwościach. W efekcie związki coraz częściej przypominają korporacje, w których dominuje lista obowiązków. Zamiast dialogu pojawia się cisza, a w miejsce bliskości samotność. To właśnie ta samotność, zdaniem detektywów, popycha ludzi do zdrady lub do szukania uwagi w sieci.
- Komunikacja leży. Jak rozmawiam z terapeutami, do moich reportaży, do tekstów, czy do książek, to najczęściej powtarza się refren, smutny refren. W polskich parach brakuje podstawowej komunikacji - powiedziała dziennikarka.
Czasem dowód niewierności staje się impulsem do rozmowy i odbudowy relacji. Jednak coraz częściej zdrada jest tylko symptomem głębszego kryzysu, którego źródłem jest brak komunikacji i emocjonalnego kontaktu.
- Ludzie rzeczywiście walczą o tę relację. Natomiast to co powiedziała tutaj Magda jest dosyć istotne, ponieważ spotykamy się coraz częściej z tą sytuacją braku komunikacji, ale to wynika z tego również, że w tych związkach my jesteśmy coraz bardziej samotni - podsumował Dariusz.
Zobacz także:
- Martyna Wojciechowska padła ofiarą oszustwa. "Tym razem są na tyle bezczelni..."
- Pokazy garnków dla seniorów to już przeżytek. "Dla mnie forsa jest najważniejsza"
- Dzwonią do ciebie numery zaczynające się od +31, +34, +44? To mogą być oszuści. "Powie cokolwiek, czym będzie w stanie się uwiarygodnić"
Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News