"Latający Polak" nie przestaje zadziwiać. Ma 96 lat i dalej daje gazu

Sobiesław Zasada nie przestaje zadziwiać. Ma 96 lat i startuje w rajdach
Sobiesław Zasada: 96 lat i dalej daje gazu!
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Paweł Wodzyński / East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Blisko sześć dekad temu Sobiesław Zasada, podczas rajdu Gran Premio Argentino Histórico, odniósł jeden z największych triumfów w historii polskiego motosportu. W 2026 r. wrócił na trasę tego wyścigu, pokonując ponad 5 tys. km. Legendarnego kierowcę zaprosiliśmy do Dzień Dobry TVN, aby porozmawiać nie tylko o tym wyczynie, ale o całej jego spektakularnej karierze.

96-letni Sobiesław Zasada dojechał do mety w Argentynie

Polski kierowca udowodnił, że wiek to tylko liczba. Po niemal sześciu dekadach wrócił na start rajdu Gran Premio Argentino Histórico. Jego podróż wiodła z Buenos Aires przez Alta Gracia, Catamarcę oraz San Juan, z metą w Córdobie.

Choć weteran motosportu startował przed główną stawką uczestników, na kolejnych przystankach trasy spotykał się z niezwykle gorącym przyjęciem ze strony mediów oraz kibiców pamiętających jego wspaniały sukces z 1967 r.

- Spotkałem bardzo, bardzo dużo osób. [...] Najmłodszy, który pamięta tamte czasy, w '67 r. miał dziewięć lat, a najstarszego, którego spotkałem teraz, to miał wtedy 27 lat, czyli obecnie 86 lat. I tych osób było setki po prostu, bardzo, bardzo dużo - powiedział polski kierowca.

Sobiesław Zasada - zwycięstwo w 1967 roku

Rajd Gran Premio Internacional de Turismo, organizowany w latach 60-tych w Ameryce Południowej, uchodził za jeden z najbardziej wymagających wyścigów samochodowych na kontynencie. Trasa wiodła przez niezwykle zróżnicowany krajobraz – od przełęczy górskich, przez równiny, aż po teren pustynny. Kierowcy musieli pokonywać odcinki asfaltowe, żwirowe oraz kamieniste drogi

Startowi polskiego kierowcy w tym morderczym rajdzie w 1967 roku przeciwny był producent samochodu, którym jeździł nasz rodak. Firma była przekonana, że ten konkretny model auta nie poradzi sobie na trudnych, szutrach i kamieniach. Dlatego pan Sobiesław postanowił wystąpić jako prywatny kierowca, co wiązało się z tym, że nie miał serwisu.

Występu w rajdzie odradzał mu także legendarny niemiecki kierowca rajdowy i wyścigowy z lat 60. Eugen Böhringer.

- Jak się dowiedział, że ja mam jechać jako prywatny kierowca, to powiedział mi: "Słuchaj, nie, nie masz możliwości, daj spokój, nie jedź, bo nie ma sensu. Ty nie potrzebujesz jednego serwisu. Ty musisz mieć co najmniej trzy serwisy. To jest bardzo trudna impreza" - dodał gwiazdor polskiego motosportu.

Wbrew wszelkim przeciwnościom Zasada nie tylko ukończył zmagania, ale sensacyjnie je wygrał, zyskując przydomek "Latającego Polaka".

- Moje zwycięstwo w Gran Premio w '67 roku to była w ogóle sensacja ogromna. [...] Dla Argentyńczyków ten rajd to było święto. [...] No i przyjeżdża Polak (a Polska nie była taka mocno znana [...] za żelazną kurtyną), no i zaczyna wygrywać. To dla nich było nieprawdopodobna sprawa. Graniczyło z cudem - powiedział nasz legendarny kierowca.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Izabela Dorf