- Paweł Krzyk odwiedził wszystkie państwa świata, w tym Koreę Północną i Sudan Południowy.
- Podróżnik przyznał, że impulsem do zmian było zatrzymanie rozwoju jego firmy i chęć realizowania marzeń.
- Dziś wybiera miejsca, do których „normalny turysta nie jedzie”, a seniorów zachęca, by się nie bali podróżować.
Podróże po świecie po emeryturze. Historia Pawła Krzyka
Paweł Krzyk od lat realizuje swoją największą pasję, czyli podróżowanie po świecie. Choć z wykształcenia jest mechanikiem, a zawodowo związany był z branżą włókienniczą, dziś mówi o sobie przede wszystkim jako o nałogowym podróżniku. W rozmowie podkreślił, że decyzja o rozpoczęciu wielkich wypraw przyszła w momencie życiowego przełomu i zmieniła jego podejście do codzienności.
- Byłem bardzo zapracowanym pracodawcą, przedsiębiorcą, biznesmenem, można by powiedzieć. I z niezależnych ode mnie przyczyn firma mi stanęła w rozwoju na dwa lata. Ja wtedy zrozumiałem, że jest czas na pracę, na zarabianie, ale jest czas na wydawanie tych pieniędzy. Również przyswoiłem sobie powiedzonko, że to co zobaczysz, to co przeżyjesz, tego ci nikt nie odbierze - powiedział Paweł Krzyk.
Podróżnik zdradził również, że odwiedził wszystkie kraje świata, a szczególnie bliskie są mu wyspy i miejsca oddalone od głównych turystycznych szlaków.
- Ja w tej chwili wędruję po miejscach, gdzie normalny turysta nie jedzie. Nie jedzie dlatego, że najlepiej to powiedzieć na przykładzie Polski. Jeżeli obcokrajowiec przyjedzie do Polski, zobaczy Warszawę, Kraków, Oświęcim, Trómiasto... A mnie interesuje na przykład Szczecin, Wrocław, Mazury, Zakopane, Gdańsk. Tam, gdzie normalny turysta nie jeździ - opowiadał podróżnik.
Niebezpieczne podróże i Korea Północna. "Nie bać się"
W trakcie swoich wypraw Paweł Krzyk wielokrotnie trafiał do miejsc uznawanych za niebezpieczne. Opowiadał między innymi o dramatycznej sytuacji w Liberii, gdzie znalazł się w otoczeniu slumsów i został osaczony przez grupę mężczyzn. Jak przyznał, z opresji pomógł mu wyjść przypadkowo spotkany starszy mężczyzna.
- No i dzięki temu, że trafiłem na starego dziadka, takiego jakim ja jestem w tej chwili, który siedział przy sklepie i zafundowałem mu piwo. I po tym piwie już byłem jego kolegą. I zauważyłem jak delikatnie zerkałem na boki, gdzie są te łobuzy, to widziałem jak dziadek im pokazał coś takiego. I tamci odpłynęli, a mnie odprowadził młody człowiek do hotelu z powrotem - wspominał Paweł Krzyk.
Podróżnik odwiedził również Koreę Północną i przyznał, że był to jeden z najbardziej wymagających kierunków. Mimo to nie zamierza rezygnować z kolejnych wypraw, a seniorów zachęca do przełamywania własnych obaw.
- Nie bać się. A na dodatek, jeżeli się zna jakiś obcy, popularny język, to chwała. Choć w tej chwili to też mniej ważne. Są translatory. Translatory są takie, że kochanie, jak się nazywasz i tak dalej. To ważne zdanie. Myślę, że pomoże. A ponadto czasami warto troszkę pieniążków odłożyć, bo jak się spyta normalnego człowieka na ulicy, państwo pewnie to wiecie lepiej ode mnie, o czym marzy, czego pragnie, to 80-90% powie, że chciałby podróżować – powiedział Paweł Krzyk.
Zobacz także:
- Czarnogóra na wakacje – co warto wiedzieć przed wyjazdem?
- Kotor - najpopularniejsze miasto Czarnogóry. "Przepiękne"
- Boka Kotorska – skarb Czarnogóry. Dlaczego warto odwiedzić to jedno z najpiękniejszych miejsc na Bałkanach?