Bohaterski kierowca autobusu wspomina reanimację pasażerki. "Mam córkę w wieku tej dziewczyny"

Aktualnie czytasz: Bohaterski kierowca autobusu wspomina reanimację pasażerki. "Mam córkę w wieku tej dziewczyny"
Źródło zdj. gł.: Getty Images

Kilka dni temu cała Polska żyła historią dramatycznej reanimacji w autobusie w centrum Warszawy. Dzięki szybkiej reakcji kierowcy i pasażerów młoda kobieta odzyskała czynności życiowe. Teraz bohaterski kierowca w mediach społecznościowych opisał dokładnie, co się wydarzyło. Jego słowa poruszają do głębi.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo.

DD_20241008_Live_REP_napisy
Pierwsza pomoc w szkołach podstawowych - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

"Nie byłem sam". Kierowca autobusu uratował pasażerkę

W sobotę jednym z autobusów miejskich w Warszawie rozegrały się dramatyczne sceny. Kiedy jedna z pasażerek zasłabła, na pomoc ruszył kierowca, który przeprowadził reanimację. Pisaliśmy o tym tutaj.

Pan Andrzej, kierowca miejskiego autobusu linii 517, opublikował na Facebooku emocjonalny wpis, w którym wraca do dramatycznych chwil. Przyznaje, że początkowo nie był gotowy, by o tym mówić.

- Wczoraj nie chciałem nic pisać, bo wciąż towarzyszyły mi ogromne emocje - wyjaśnia. Podkreśla jednak jedno: nie czuje się bohaterem. Jak zaznacza, w tej sytuacji kluczowa była współpraca wielu osób.

- Na całe szczęście nie byłem sam. Razem możemy więcej - zaznaczył.

Warszawa. Reanimacja w autobusie

Z relacji kierowcy wynika, że akcja ratunkowa była dynamiczna i wymagała natychmiastowych decyzji. Jeszcze podczas jazdy poprosił pasażerów o kontakt z numerem alarmowym 112. Po zatrzymaniu autobusu poszkodowaną przeniesiono na podłogę i rozpoczęto reanimację. Ogromną rolę odegrały osoby znajdujące się w pojeździe - jedna z pasażerek przekazała telefon, dzięki czemu kierowca mógł być w stałym kontakcie z operatorem. Inna kobieta pomagała mu w prowadzeniu resuscytacji.

- Razem liczyliśmy uciski. W takim momencie robi się wszystko, by uratować życie - wspomina.

Kierowca autobusu przeprowadził reanimację

Choć w trakcie akcji liczyło się tylko działanie, prawdziwe emocje pojawiły się dopiero po wszystkim.

- Po wszystkim usiadłem w drzwiach autobusu, zadzwoniłem do żony i się popłakałem - wyznał kierowca. Nie ukrywa, że sytuacja była dla niego szczególnie trudna także dlatego, że sam jest ojcem.

- Mam córkę w wieku tej dziewczyny… Wiecie, jakie to uczucie ratować tak młodą osobę? - pytał. Największą ulgę przyniosła mu informacja, że młoda kobieta przeżyła. Jak stwierdził, to właśnie ta wiadomość pozwoliła mu choć trochę uspokoić emocje.

Internauci pod wrażeniem czynu kierowcy autobusu

Pan Andrzej przekazał także, że dziewczyna potrzebuje teraz krwi, a informacja o zbiórce krąży w sieci. Sam, mimo ogromnych emocji, wrócił już do pracy na swojej trasie. Na koniec podziękował wszystkim, którzy zaangażowali się w pomoc, pasażerom, operatorowi numeru alarmowego, ratownikom i osobom, które nie pozostały obojętne.

- Ratowaliśmy i jesteśmy przekonani, że dzięki naszej walce ona żyje - podsumował. W komentarzach pod postem nie brakuje gratulacji.

- "Brawo, wielki szacunek. Wiem, że jesteś wielkim człowiekiem", "Jest Pan wspaniały. Dziękujemy.", "Najpiękniejsze w tym jest to, że dziękujesz innym za okazaną Ci pomoc, ale to Ty pociągnąłeś za wszystkie sznurki w celu ratowania życia" - piszą internauci.

Ta historia to dowód na to, że bohaterowie naprawdę są wśród nas.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Podedworna