Pies na olimpijskiej trasie. Opiekunowie odnieśli się do sytuacji. "Myślę, że chciał nas szukać"

Nazgul na olimpijskiej trasie. Pies wbiegł do rywalizacji, teraz właściciele wprowadzają pełną kontrolę
Nazgul na olimpijskiej trasie. Pies wbiegł do rywalizacji, teraz właściciele wprowadzają pełną kontrolę
Źródło zdj. gł.: Ezra Shaw /GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pies, który wbiegł na trasę olimpijskiego sprintu w Tesero i towarzyszył narciarkom aż do mety, wywołał spore zamieszanie podczas zawodów. Jego właściciele zapowiadają, że zrobią wszystko, by podczas kolejnego startu taka sytuacja już się nie powtórzyła.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-240495
Zimowe igrzyska na ekranie: sport, który rozgrzewa emocje
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nieproszony uczestnik igrzysk. Pies wbiegł na metę i został sensacją w Tesero

W środę niespodziewanym bohaterem olimpijskich wydarzeń w Tesero (Val di Fiemme) został pies. Dwuletni Nazgul, wilczak czechosłowacki, uciekł z domu i pojawił się na trasie sprintu drużynowego techniką dowolną, gdzie przez chwilę biegł razem z rywalizującymi narciarkami, a następnie wbiegł na metę, wywołując niemałe poruszenie.

W tym samym czasie jego właściciele podróżowali pociągiem do Anterselvy na zawody biathlonowe. O niecodziennej "przygodzie" swojego pupila dowiedzieli się dopiero w trakcie drogi, gdy zaczęli otrzymywać od znajomych zdjęcia i nagrania przedstawiające Nazgula na olimpijskiej trasie.

Po całym incydencie zapowiedzieli, że podczas sobotniego biegu na 50 km zachowają szczególną ostrożność, tym bardziej że trasa zawodów przebiega w pobliżu ich posesji. Wzmocniono już zabezpieczenia wokół miejsca, w którym przebywa pies, a rywalizację mężczyzn na najdłuższym dystansie planują obejrzeć razem z nim z balkonu. Jak przyznali, sytuacja była dla nich źródłem sporego stresu i chwil prawdziwej paniki.

- Gdy dostaliśmy filmy, to zrozumieliśmy, że to nasz Nazgul i nic nie możemy zrobić. To był moment paniki. Nie sądziliśmy, że to się dzieje w realu. Dobrze, że nic się nie stało, wszystko potoczyło się pozytywnie, a ludzie go pokochali - powiedziała Alice Varesco.

Zdenerwowanie organizatorów. "Myśleliśmy, że to wilk"

Nie tylko kibice i właściciele byli zaskoczeni niecodziennym widokiem na trasie. Początkowo zaniepokojeni byli również organizatorzy, którzy podczas kwalifikacji zauważyli zwierzę wybiegające z okolicznego lasu. W pierwszej chwili sądzili, że to wilk. Srebrzystoszary pies z postawionymi uszami przez moment przyglądał się rywalizującym narciarkom, by po chwili, jak na psa o pasterskich instynktach przystało, pobiec za nimi.

Zwierzę udało się schwytać dyrektorowi zawodów biegowych, a następnie przekazać członkom rodziny, którzy niezwłocznie zabrali je do domu.

Opiekunowie Nazgula zaznaczają, że ich pupil nigdy wcześniej nie oddalał się sam z posesji. Podejrzewają, że po ich wyjeździe na zawody biathlonowe mógł odczuwać niepokój, co skłoniło go do próby ucieczki i opuszczenia domu. Rodzina Varesco mieszka niedaleko olimpijskiej trasy, dlatego pies bez trudu dotarł w rejon sportowej areny.

- Myślę, że chciał nas szukać, ponieważ jest przyzwyczajony do spacerów z nami - dodała Alice.

Sam sprint drużynowy zakończył się zwycięstwem reprezentantek Szwecji. Polki - Izabela Marcisz i Monika Skinder, uplasowały się na 11. pozycji.

Zobacz także:

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: Nastazja Bloch