Pies na olimpijskiej trasie. Opiekunowie odnieśli się do sytuacji. "Myślę, że chciał nas szukać"
Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
Nieproszony uczestnik igrzysk. Pies wbiegł na metę i został sensacją w Tesero
W środę niespodziewanym bohaterem olimpijskich wydarzeń w Tesero (Val di Fiemme) został pies. Dwuletni Nazgul, wilczak czechosłowacki, uciekł z domu i pojawił się na trasie sprintu drużynowego techniką dowolną, gdzie przez chwilę biegł razem z rywalizującymi narciarkami, a następnie wbiegł na metę, wywołując niemałe poruszenie.
W tym samym czasie jego właściciele podróżowali pociągiem do Anterselvy na zawody biathlonowe. O niecodziennej "przygodzie" swojego pupila dowiedzieli się dopiero w trakcie drogi, gdy zaczęli otrzymywać od znajomych zdjęcia i nagrania przedstawiające Nazgula na olimpijskiej trasie.
Po całym incydencie zapowiedzieli, że podczas sobotniego biegu na 50 km zachowają szczególną ostrożność, tym bardziej że trasa zawodów przebiega w pobliżu ich posesji. Wzmocniono już zabezpieczenia wokół miejsca, w którym przebywa pies, a rywalizację mężczyzn na najdłuższym dystansie planują obejrzeć razem z nim z balkonu. Jak przyznali, sytuacja była dla nich źródłem sporego stresu i chwil prawdziwej paniki.
- Gdy dostaliśmy filmy, to zrozumieliśmy, że to nasz Nazgul i nic nie możemy zrobić. To był moment paniki. Nie sądziliśmy, że to się dzieje w realu. Dobrze, że nic się nie stało, wszystko potoczyło się pozytywnie, a ludzie go pokochali - powiedziała Alice Varesco.
Zdenerwowanie organizatorów. "Myśleliśmy, że to wilk"
Nie tylko kibice i właściciele byli zaskoczeni niecodziennym widokiem na trasie. Początkowo zaniepokojeni byli również organizatorzy, którzy podczas kwalifikacji zauważyli zwierzę wybiegające z okolicznego lasu. W pierwszej chwili sądzili, że to wilk. Srebrzystoszary pies z postawionymi uszami przez moment przyglądał się rywalizującym narciarkom, by po chwili, jak na psa o pasterskich instynktach przystało, pobiec za nimi.
Zwierzę udało się schwytać dyrektorowi zawodów biegowych, a następnie przekazać członkom rodziny, którzy niezwłocznie zabrali je do domu.
Opiekunowie Nazgula zaznaczają, że ich pupil nigdy wcześniej nie oddalał się sam z posesji. Podejrzewają, że po ich wyjeździe na zawody biathlonowe mógł odczuwać niepokój, co skłoniło go do próby ucieczki i opuszczenia domu. Rodzina Varesco mieszka niedaleko olimpijskiej trasy, dlatego pies bez trudu dotarł w rejon sportowej areny.
- Myślę, że chciał nas szukać, ponieważ jest przyzwyczajony do spacerów z nami - dodała Alice.
Sam sprint drużynowy zakończył się zwycięstwem reprezentantek Szwecji. Polki - Izabela Marcisz i Monika Skinder, uplasowały się na 11. pozycji.
Zobacz także:
- Igrzyska od kuchni. Jak zmieniają się te zawody?
- Popłakała się, gdy wspomniała o Justynie Kowalczyk-Tekieli. Wzruszające sceny na igrzyskach
- Igrzyska 2026. Tyle zarobią polscy medaliści. Kwota i nagrody robią wrażenie