Laura została potrącona przed szkołą
Sprawę Laury i wypadku, do którego doszło dwa lata temu, przedstawił Jakub Dreczka w programie "Uwaga! TVN". - Kiedy wydarzył się ten wypadek, wszystko zmieniło się o 180 stopni. Wtedy, jak pierwszy raz weszłam na OIOM, zobaczyłam to dziecko, straszne to było, nie poznałam jej - wyznała reportażu mama Laury.
Po wypadku dziewczynka jest całkowicie zależna od rodziców. Potrzebuje całodobowej opieki, jest karmiona dojelitowo, nie ma podstawowych odruchów.
Cały reportaż o Laurze i wypadku można zobaczyć na platformie Player.pl.
Czy dzieci są bezpieczne w drodze szkoły?
- Droga do szkoły była jednocześnie placem manewrowym. Wiadomo, jest godzina 8.00, wszyscy się spieszą, dzieci biegną, bo zaraz pierwszy dzwonek, tego dnia nauczyciele też chcą szybko postawić samochód, za chwilę muszą rozpocząć lekcje. Tam właśnie było tak: mama wysadziła Laurę, 8-letnią. Laura zobaczyła koleżankę, biegła przez ten parking, przewróciła się, w tym czasie wjeżdżała nauczycielka, która nie zauważyła dziewczynki i ją rozjechała - powiedział Jakub Dreczka, prowadzący program "Uwaga! TVN".
Nasz rozmówca dodał, że biegli przez dwa lata pracowali nad sprawą. - Stworzyli taką symulację 3D. Dlaczego nie widziała? Być może była rozproszona, być może rozmawiała przez telefon, być może patrzyła na ten telefon. Dziecko się podnosiło, podniosła rękę, już metr przed samochodem, kiedy samochód się do niej zbliżał. Powinna nauczycielka widzieć, jakby patrzyła przed siebie, powinna zachować przede wszystkim szczególną ostrożność, bo wjeżdża na teren szkoły, niestety dziewczynka znajduje się pod samochodem. Nauczycielka wciska pedał hamulca, bo widać to na monitoringu, czyli coś poczuła. Nie zatrzymała się, pojechała dalej, zaparkowała kilkanaście metrów dalej. Wtedy się okazało, że dziecko jest pod samochodem - tłumaczył dziennikarz.
Janusz Popiel, Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych uważa, że z bezpieczeństwem wokół szkół w Polsce nie jest źle. - Natomiast nam ciągle brakuje tej edukacji komunikacyjnej. Brakuje nam pewnych nawyków - wyznał.
W ocenie Janusza Popiela kierowcy mają niewielką świadomość tego, co oznacza znak ostrzegawczy A14 -"Uwaga dzieci". - Ten znak jest ignorowany. Brakuje w prawie o ruchu drogowym takiego zapisu, że ten znak obliguje kierujących do zachowania szczególnej ostrożności i zmniejszenia prędkości - podkreślił.
Co powinno się zmienić, żeby do takich wypadków z udziałem dzieci nie dochodziło? Jak jeszcze można zadbać o ich bezpieczeństwo? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- 8-letnia Laura została przejechana przez auto nauczycielki, gdy wchodziła do szkoły. "Oskarżona nie przyznała się do winy"
- Drzewo jak gilotyna! Trzy osoby, w tym 7-latek, nie żyją. "Dlaczego nikt nie poniósł konsekwencji?"
- "Zabrakło bycia ludzkim". Olek nie żyje. Kolejna odsłona dramatu z Grudziądza
Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News