Poruszające wyznanie męża Agnieszki Maciąg. Jak przeżywa żałobę? "Strata zostawia ślad na zawsze"
- Agnieszka Maciąg zmarła w listopadzie 2025 roku. Miała 56 lat.
- Robert Wolański mierzy się z żałobą.
- Wdowiec opowiedział o swoich przeżyciach. Poruszający wpis wzruszył internautów.
Dalszą część artykułu przeczytasz pod materiałem wideo.
Śmierć Agnieszki Maciąg
Pod koniec listopada 2025 roku do mediów trafiła wiadomość o śmierci Agnieszki Maciąg, jednej z najpopularniejszych polskich modelek lat 90. i autorki książek o rozwoju osobistym i zdrowym stylu życia. Gwiazda zmarła w wieku 56 lat, po długiej walce z nowotworem. Jej mąż, fotograf Robert Wolański, opublikował wówczas przejmujący wpis w sieci.
- Dzisiaj zgasło moje Słońce. Światło, które zmieniło moje życie. Dało mi miłość. Siłę. Wiarę i zaufanie. Światło, które rzucało jasność na naszą wspólną drogę. Nasz sens życia. Nasz dom i miejsce na ziemi. Światło, które dało cud narodzin. Teraz światłością jesteś ty. Bądź wolna, bo zawsze kochałaś wolność. Będę zawsze widzieć twoje oczy pełne miłości. Twoja radość i pełnia życia będą żyć we mnie zawsze - pisał na Instagramie.
Mijają miesiące od odejścia Agnieszki, a ból po stracie ukochanej wciąż jest dla niego bardzo dotkliwy. Żałoba to taki moment w jego życiu, który skłania go do wielu refleksji.
- Wewnętrzna pustka po Jej odejściu nie jest zwykłą ciszą. To raczej przestrzeń, która nagle stała się zbyt duża, jakby ktoś usunął z niej ściany, do których przywykłeś. Jeszcze wczoraj wszystko miało swoje miejsce: rozmowy, drobne gesty, spojrzenia, które nie wymagały słów. Dziś zostaje echo. Najtrudniejsze w pustce jest to, że nie znika razem z dniem pogrzebu ani po kilku tygodniach. Ona wraca w najmniej spodziewanych momentach. Przy porannej kawie, gdy odruchowo chcesz coś powiedzieć, albo wieczorem, kiedy cisza staje się zbyt głośna. To nie tylko Jej brak. To brak części mnie, która istniała tylko w relacji z Nią - stwierdził Robert w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych.
Robert Wolański o żałobie
Wolański przyznał, że stara się wypełnić czymś pustkę po śmierci Agnieszki. Znajduje sobie różne zajęcia, spędza czas z ludźmi, jednak nic nie jest w stanie zagłuszyć jego myśli krążących wokół ukochanej.
- Może trzeba nauczyć się w niej być. Powoli. Bez pośpiechu. Bez udawania, że wszystko jest w porządku. Z czasem ta przestrzeń zaczyna się zmieniać. Nie znika, ale przestaje być tylko bólem. Pojawiają się w niej wspomnienia, które nie ranią już tak ostro. Czasem nawet przynoszą ciepło. To może znak, że pustka nie jest końcem - jest przejściem. Strata zostawia ślad na zawsze. Ale ten ślad nie musi być wyłącznie ciężarem. Może stać się miejscem, w którym nadal w pewien sposób trwa Jej obecność - już nie obok mnie, ale we mnie - podsumował.
Internauci bardzo mu współczują. W komentarzach pojawiło się wiele słów wsparcia.
- "Piękna narracja... Tak, tracimy bliską osobę, ale również część nas, która istniała w relacji z nią. To część naszej tożsamości. Musimy ją zbudować na nowo... ", "Dokładnie to samo czuję po odejściu mojego Taty w lutym tego roku. Pięknie pan ujął to w słowa. Wszystkim nam brakuje Agnieszki, ale zapaliła płomień, którego nikt nie zgasi", "Panie Robercie, fajnie, że pan tu jest", "Czasem mam wrażenie jakby przemawiała przez pana", "Dziękuję, że pan tu jest nadal. Że mówi pan o tym wszystkim. To jest tak trudne, tak prawdziwe" - czytamy.
Zobacz także:
- Gwiazdy w poruszających słowach żegnają Agnieszkę Maciąg. "Byłaś pięknym światłem i inspiracją"
- Agnieszka Maciąg i jej ostatnia walka z chorobą. "Były różne momenty"
- Syn Agnieszki Maciąg żegna ukochaną mamę. "Boli tak bardzo"