Lena Góra i jej przyjaciel Sun
Lena Góra ma wyjątkowego psiaka o imieniu Sun. Często zdrobniale mówi na niego Sunny. Jest to grzywacz, ale według gwiazdy, wcale nie grzywacz chiński.
- Mam ogromną potrzebę prostowania nazwy tej rasy, którą jest grzywacz chiński, a on jest egipski. To bardzo starożytna rasa sprzed tam czterech tysięcy lat, Kleopatra i te sprawy. To zresztą widać, że taki sfinks jest z niego. (...) Starożytny Egipt jest dla mnie ogromnie ważny. Ludzie często jeżdżą do Indii, żeby znaleźć jakieś swoje duchowe, magiczne momenty, to ja miałam taki w Egipcie. Generalnie jestem taka proegipska, więc ten pies jest też jakimś takim moim amuletem - przyznała Lena.
Aktorka opowiedziała więcej szczegółów na temat rasy swojego psa.
- Według American Kennel Club nazywał się on wcześniej Giza Crested albo Pyramid Crested i ta rasa mieszkała w piramidach, w Gizie głównie, szukając tam szczurów i różnych gryzoni, wciskając się w wąskie szparki. Dlatego te włosy sobie wycierały i przez to słońce się wypalały. Chińczycy potem je wzięli na statki, żeby goniły szczury, ponieważ nie przenosiły pcheł. Nawieźli je potem Chińczycy do siebie i nie wiedzieli, co z nimi zrobić. I ich nazwa się zmieniła na "chiński pies jadalny". Przez lata te psy tylko taką funkcję pełniły - wskazała Góra.
Lena Góra o aktorskich wyzwaniach
Sun na co dzień towarzyszy Lenie w pracy. Miał 2 miesiące, kiedy pojawił się na planie 2. sezonu serialu "Przesmyk".
- 2. sezon jest nieporównywalnie mocniejszy, nie tylko emocjonalnie. Często jestem zalana krwią, nie swoją. Czasami jest tak, że muszę wyjść, wziąć parę oddechów, bo na przykład przestawiamy światło, i ja nie jestem w stanie wyciągnąć się z tej postaci, która właśnie torturuje kogoś w hardcore'orowy sposób, a na pewno nie tak, żeby sobie przytulić swojego pieska. I czasami jest tak, że on widzi, że jestem w innej energii i wie, że to jakby nie ja i w ogóle nie podchodzi. Jest to niesamowite - podkreśliła Lena.
1. sezon "Przesmyku" okazał się hitem nie tylko w Polsce, ale również i za granicą. Aktorka spodziewała się, że historia opowiedziana w tym serialu podbije serca międzynarodowej publiczności.
- Z Jankiem Matuszyńskim i z całą ekipą mieliśmy dużą świadomość międzynarodowej ważności tego, czego dotykamy z naszej polskiej perspektywy. Podchodzimy do tematu bardzo delikatnego, bardzo prawdziwego, bardzo trudnego, czyli tematu tego, co się dzieje w okolicach przesmyku suwalskiego, czyli generalnie konfliktu na Wschodzie. Opowiadamy o tym w taki sposób, który jest czytelny dla ludzi na całym świecie, a jednocześnie nie stwarzamy jakiejś bajki, która jest nagle bardziej filmowym oddaniem rzeczywistości. I myślę, że ludzie są tego głodni na całym świecie właśnie - stwierdziła Lena.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Czy "Przesmyk" doczeka się drugiego sezonu? Przedstawiciele MAX mówią jasno
- Z wizytą na planie serialu "Przesmyk". "To nie jest błaha historia"
- Aktorzy o swoich kreacjach w "Przesmyku". "Dalej jest enigmą"