Joanna Racewicz powiedziała "tak" samej sobie. "To nie jest zakon ani celibat"

Joanna Racewicz powiedziała "tak" samej sobie. "To nie jest zakon ani celibat"
Joanna Racewicz powiedziała sobie “TAK”
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Joanna Racewicz zaskoczyła internautów, publikując zdjęcia z wyjątkowej ceremonii - ślubu, który zawarła sama z sobą. W Dzień Dobry Wakacje dziennikarka wyjaśniła, co kryło się za tym symbolicznym gestem.
Kluczowe fakty:
  • Joanna Racewicz postanowiła wziąć ślub sama ze sobą.
  • W Dzień Dobry Wakacje dziennikarka zdradziła, dlaczego zdecydowała się na ten krok.
  • Jak podkreśliła, cała ceremonia miała dla niej wyjątkowe znaczenie.

Dlaczego Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą?

Joanna Racewicz wyjaśniła, co kryło się za ślubem, który wzięła sama ze sobą.

- Rozumiem, że biała suknia i słowo "ślub" jest dla wielu osób zarezerwowane dla ceremonii, dla związku kobiety i mężczyzny. Absolutnie to szanuję i nie chciałam tego naruszać. Ja też byłam żoną - wiem, co znaczy obrączka, przysięga. Wiem, co to znaczy dotrzymać jej do ostatniego tchnienia. Nie chciałam rzucać nikomu żadnego wyzwania, robić manifestu. To jest obietnica złożona samej sobie - podkreśliła.

Jak zauważyła, ślub może mieć wiele znaczeń.

- Słowo "ślub" od lat ma w języku polskim znaczenie uroczystej przysięgi złożonej publicznie, przy świadkach, na wierność jakimś przekonaniom. Ślubują żołnierze, uczniowie, policjanci, harcerze, lekarze. O tym jest moja przysięga - to jest słowo dane samej sobie, że już się nie opuszczę - zaznaczyła.

Dziennikarka nie ukrywała przy tym, że na co dzień ma do czynienia z wieloma kobietami, które w siebie wątpią.

- Od lat prowadzę Fundację PRZEMOCNE!, założoną z myślą o kobietach. Spotykam się na warsztatach z dziewczynami. One bardzo często są mądre, piękne, wykształcone. To, co się powtarza, jak refren, to zdanie: "całe życie myślałam, że nie jestem dość dobra, że nie jestem wystarczająca, że potrzebuję przejrzeć się w oczach świata i zrozumieć, ile jestem warta" - zacytowała, dodając, że każdy powinien odkryć drzemiącą w sobie siłę.

Joanna Racewicz rozpoczyna nowy etap w życiu

Joanna Racewicz odniosła się również do krytycznych komentarzy, które pojawiły się po jej ceremonii.

- Nie wszyscy muszą to rozumieć. To był dla mnie symbol. Ludzie od pokoleń używają symboli, żeby pokazać coś, co jest ważniejsze i większe niż słowo. Zapalamy znicze, dajemy kwiaty - zauważyła.

- To nie jest zakon ani celibat. Uważam, że tylko ktoś, kto kocha sam siebie i jest pogodzony ze sobą, jest w stanie dać prawdziwe uczucie drugiemu człowiekowi. Nie chce się przeglądać na siłę w jego oczach, ale wie, że jego wartość jest tutaj, w sercu. To o tym jest ta cała ceremonia - dodała.

Dziennikarka stwierdziła przy tym, że jej ślub był także swego rodzaju zaproszeniem dla innych kobiet.

- Nie chcę przekonywać, że to jest droga dla każdego. Chciałam pokazać swoją i zaprosić do mojego świata. Z tego zaproszenia można skorzystać albo nie - wyjaśniła.

Joanna Racewicz wyznała przy tym, że rozpoczyna nowy etap w swoim życiu.

- Żegnam siebie, która była w jakimś pancerzu, w jakimś zamrożeniu - podsumowała z uśmiechem.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot