- Do tragicznego wypadku z udziałem Dominika doszło 14 lutego 2026 roku.
- 17-latek próbował pomóc wysiąść z pociągu kobiecie z wózkiem dziecięcym. Niespodziewanie drzwi pojazdu zatrzasnęły się, a Dominik został pod niego wciągnięty.
- Na skutek tragedii uczeń liceum stracił obie nogi oraz palce u ręki. Jak podkreślił w Dzień Dobry TVN reporter "Uwagi!" Jakub Dreczka, okoliczności wypadku są wciąż ustalane przez prokuraturę.
Dominik pomagał kobiecie. Wpadł pod pociąg
Do tragicznego wypadku z udziałem Dominika doszło 14 lutego 2026 roku. 7-latek próbował pomóc wysiąść z pociągu kobiecie z wózkiem dziecięcym. Niespodziewanie drzwi pojazdu zatrzasnęły się, a Dominik został pod niego wciągnięty. Na skutek wypadku stracił obie nogi oraz palce u ręki.
Wypadek 17-latka wstrząsnął całą jego rodziną.
- To była przepotężna tragedia dla nas. Okropny wypadek, który pozostanie z nami do końca życia - zaznaczył tata Dominika, Dariusz Hołuj.
Mama nastolatka na własne oczy widziała, jak pociąg wciąga jej syna.
- Próbowałam otworzyć te drzwi, a później zerwałam hamulec, ale było za późno - relacjonowała w rozmowie z "Uwagą!" TVN.
- Całą jego miłością jest kolejnictwo. To, co najbardziej kochał, to go skrzywdziło - dodał tata 17-latka.
Wypadek na kolei. Dominika czeka długa i kosztowna rehabilitacja
Reporter "Uwagi!" Jakub Dreczka nie ukrywał, że na 17-latka wciąż czeka wiele wyzwań.
- Psychicznie Dominik czuje się dobrze. Fizycznie - nie ma dwóch nóg ani jednej dłoni, jest tylko kciuk. Dominik jest już w domu, czyli tam, gdzie jest bezpiecznie, gdzie jest otoczony przez rodziców miłością, ale przed nim długa droga - zauważył.
Dziennikarz wrócił przy tym do chwili tragicznego wypadku, którego świadkiem była mama Dominika.
- Zarzutów jeszcze nie ma, bo postępowanie jest w trakcie. Kierownik pociągu, który powinien odpowiadać za bezpieczeństwo podróżnych i zobaczyć, czy wszyscy wsiedli do pociągu, w zeznaniach w prokuraturze powiedział, że nie pamięta, co się stało. Pamięta to za to Dominik i jego mama, bo to wydarzyło się na jej oczach. Ona była po tej drugiej stronie, w wagonie. Widziała oczy tego chłopca, ciągniętego przez pociąg - zaznaczył Jakub Dreczka.
Jak 17-letni Dominik widzi swoją przyszłość?
- On jest niesamowicie lubiany przez swoich kolegów. Bardzo chce wrócić do szkoły, a swoją przyszłość wiąże z kolejnictwem, z pracą na kolei i ruchem pasażerskim. Ma niesamowitą wiedzę, od dziecka się tymi pociągami interesuje. Rodzice chcą, żeby chłopiec chodził, żeby go pionizować, a jedną nogę zastąpić protezą. To jest bardzo długa i kosztowna droga - wyjaśnił reporter "Uwagi!".
Jakub Dreczka wspomniał też o braku jakiejkolwiek reakcji ze strony przedstawicieli kolei.
- To jest karygodne. W dzisiejszych czasach takie zachowanie spółki nie powinno mieć miejsca. Od momentu wypadku w ogóle nie odezwali się do rodziców, nie zapytali, czy potrzebna jest pomoc. Prokuratura będzie tę sprawę badała, ale tak nie powinno być, że głowa jest wkładana w piasek - podsumował.
Rozmowę Jakuba Dreczki z Dominikiem można obejrzeć w dzisiejszym wydaniu "Uwagi!" o godz. 19:55 na antenie TVN.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jechali we dwójkę bez kasków na jednej hulajnodze. Po 15-latka przyleciał śmigłowiec LPR
- Bohaterski kierowca autobusu wspomina reanimację pasażerki. "Mam córkę w wieku tej dziewczyny"
- Mateusz miał tylko 14 lat. Hejt i milczenie dorosłych doprowadziły do tragedii?