Krzyczała na ulicy na męża i dziecko. Jak zareagowali przechodnie? "Jakiś horror"

Krzyczała na męża i dziecko. Sprawdź, jak zareagowali przechodnie
Miejska dżungla. Jak zachowalibyście się, widząc taką sytuację?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kłótnia rodziców w miejscu publicznym i bezbronne dziecko. W najnowszym eksperymencie przeprowadzonym w ramach "Miejskiej dżungli" sprawdziliśmy, jak przechodnie reagują na stosowanie przemocy psychicznej w obecności najmłodszych. Wyniki mogą zaskakiwać.
Artykuł w skrócie:
  • "Miejska dżungla" to prowadzony przez Bartka Dajnowskiego cykl, w którym sprawdzamy, jak przechodnie reagują na niepokojące sytuacje.
  • W najnowszej odsłonie eksperymentu trójka aktorów odegrała scenę rodzinnej kłótni, podczas której to kobieta zachowywała się agresywnie.
  • Sprawdź, czy mieszkańcy Warszawy zwrócili jej uwagę.

Kłótnia w centrum miasta

Tym razem w cyklu "Miejska Dżungla" przenieśliśmy się pod jedną ze stacji metra, by sprawdzić, jak przechodnie zareagują na toczącą się w pobliżu kłótnię. Wcielająca się w rolę mamy aktorka zaczęła krzyczeć na swojego męża, wprawiając przechodzące w pobliżu osoby w zakłopotanie.

- W tym roku wakacje spędzimy gdzie? Na Placu Wilsona w Warszawie? Ręce mi opadają (....) Dla mnie to jest żenujące - krzyczała kobieta, zwracając na siebie uwagę innych.

Mijające aktorkę panie nie kryły swojego oburzenia.

- To jest po prostu jakiś horror. To nie jest miejsce - stwierdziła jedna z nich.

- Stoicie tu czterdzieści minut, a pani się dalej piłuje - dodała kolejna.

Uwagę zwrócił krzyczącej kobiecie także kolejny przechodzień.

- Rozumiem, że to jest osobista sytuacja, ale może pani załatwiać takie sprawy gdzieś indziej i nie w miejscu publicznym - zauważył.

Kluczowa okazała się jednak odwaga jednej z przysłuchujących się kłótni kobiet.

- Jak państwo jeszcze raz będą szarpać dziecko, to wezwę policję - powiedziała mieszkanka Warszawy, podchodząc do trójki aktorów.

Dlaczego przechodnie zwrócili uwagę agresywnej kobiecie? Wyniki eksperymentu społecznego

W rozmowie z Bartkiem Dajnowskim mieszkańcy Warszawy wyjaśnili, dlaczego postanowili interweniować.

- To jest dziecko. Szłyśmy tutaj w jedną stronę, państwo się kłócili. Pani dość spektakularnie się wydzierała. Wracamy i jest ta sama sytuacja. Dziecko się stresuje, więc uważam, że trzeba zainterweniować - wyjaśniła jedna z kobiet, które przysłuchiwały się wspomnianej kłótni.

- Nie chciałem słyszeć tego, co ta pani mówiła. Trochę było mi też szkoda dziecka - dodał przechodzący w pobliżu mężczyzna.

Pani, która zamierzała wezwać na miejsce policję, podkreśliła natomiast, że w swojej pracy ma do czynienia z podobnymi sytuacjami.

- Jestem psychologiem dziecięcym i mam wielu takich pacjentów. Wiem, co się dzieje z dziećmi, jeśli się przy nich załatwia takie sprawy - zaznaczyła.

Osób, które zareagowały na krzywdę dziecka, było jednak zdecydowanie mniej niż tych, które jedynie przysłuchiwały się burzliwej wymianie zdań między aktorami. Przez dwie godziny nagrań uwagę zwróciło aktorce 11 kobiet i 4 mężczyzn. Około 150 mieszkańców przeszło przez pasy, nie podchodząc do agresywnej kobiety.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Reporter: Bartek Dajnowski