Zuchwałe oszustwo na plaży
Podróżniczka Anna Małysa od lat relacjonuje swoje wojaże w mediach społecznościowych i uchodzi za osobę wyjątkowo czujną podczas podróży. Tym razem jednak nawet ona dała się zaskoczyć. Na początku czerwca, podczas pobytu na słynnej plaży w Rio de Janeiro, padła ofiarą oszustwa przy płatności kartą.
- Na terminalu wyświetliła mi się kwota 90 reali, czyli w przeliczeniu około 63-65 zł, a koniec końców z konta ściągnęło mi 3800 zł, więc była to naprawdę niemiła niespodzianka - relacjonowała.
Co ciekawe, Brazylia to kraj niemal bezgotówkowy, gdzie płatność kartą jest codziennością nawet na plaży, co uśpiło jej czujność. Kluczowa była jednak szybka reakcja - podróżniczka natychmiast zadzwoniła do banku i zgłosiła tzw. chargeback, czyli reklamację transakcji. Dzięki temu, że płatność nie została jeszcze zaksięgowana, bank wstrzymał wypłatę środków, a po kilku dniach nasza gościni odzyskała wszystkie pieniądze.
- Chargeback to taka funkcja, dzięki której w razie oszustwa można odzyskać pieniądze. Bank kontaktuje się z providerem karty, którą akurat mamy. Trzeba działać szybko i ja też miałam to szczęście, że płatność została wykonana o 14.00 czasu brazylijskiego, więc to była 19.00 w Polsce. Więc ta płatność wyszła z banku, ale nie doszła jeszcze do odbiorcy - wyjaśniła podróżniczka.
- Też chciałam powiedzieć to, uczulić. Jeżeli taka sytuacja spotka kogokolwiek, bo jeżeli ktoś ma się uczyć na moim przykładzie, to proszę bardzo. Najlepiej nad cudzym oczywiście, jeżeli jest taka możliwość. Niezwłocznie dzwonić do banku. Ja zrobiłam to, zanim jeszcze poszłam na policję. Więc to jest naprawdę pierwsza rzecz, którą warto wykonać - podkreśliła.
Najczęstsze wakacyjne przekręty. Jak się uchronić?
Oszustwo, które spotkało Annę Małysę, to niestety coraz częstszy sposób na wyłudzanie pieniędzy od turystów. Jak wyjaśnia ekspert branży turystycznej Paweł Kuncy, podobnych metod jest więcej. Podczas wakacyjnych podróży należy uważać nie tylko na podejrzane terminale płatnicze, ale także na bankomaty z tzw. dynamicznym przeliczaniem waluty (DCC), które mogą doliczać nawet 40% prowizji. Lepiej zawsze wybierać opcję płatności w walucie lokalnej.
Specjalista radzi też, by nie korzystać z nieznanych sieci Wi-Fi na lotniskach czy w restauracjach oraz nie skanować przypadkowych kodów QR, zwłaszcza w miejscach publicznych. Warto ustawiać limity na kartach płatniczych oraz korzystać z jednorazowych kart wirtualnych, które po użyciu przestają być aktywne. Nigdy nie powinniśmy oddawać swojej karty do rąk osób trzecich i pilnować, by transakcje odbywały się na naszych oczach.
Dodatkowym zabezpieczeniem są powiadomienia SMS lub push o każdej transakcji - to pozwala natychmiast zareagować w razie próby oszustwa.
- Niestety, ale liczba ludzi, którzy podczas naszych wyjazdów wakacyjnych czyhają na nasze pieniądze, jest dość spora. Przede wszystkim powinniśmy tak naprawdę zachować rozsądek - uczulał Paweł Kuncy.
- Ja mogę mówić na swoim własnym przykładzie, gdyby nie sytuacja, w której mam włączoną opcję, w której przychodzi mi powiadomienie o każdej transakcji, która ma miejsce na moim koncie, albo jest wykonywana powyżej pewnej kwoty, to również musiałbym interweniować, ryzykując, że być może te pieniądze straciłem. Nagle okazało się, że zamiast zapłacić kilkadziesiąt złotych w równowartości waluty, o której teraz myślę, chciano mi ściągnąć kilka tysięcy złotych. Tutaj to jest bardzo ważne, aby reagować na bieżąco - podsumował nasz gość.
Zobacz także:
- Hakują kamery w elektronicznej niani i podglądają dzieci w naszych domach. "Są przerażające historie"
- Nowy przekręt z użyciem BLIK-a. Przestępcy wykorzystują dwie ofiary jednocześnie
- Szukasz nowej pracy? Oszuści mogą to wykorzystać. "Wyłudzają dane"