- Tomasz Stawiszyński i Cveta Dimitrowa od lat regularnie wracają na Korfu, traktując je jako miejsce osobistego zakorzenienia
- Wyspa łączy turystykę z zachowaną dzikością i lokalną tradycją, szczególnie w północno-wschodniej części
- Korfu inspiruje nie tylko podróżniczo, ale też literacko i filozoficznie - jako przestrzeń refleksji nad czasem i powtarzalnością
Czym zachwyca korfu?
Tomasz Stawiszyński i Cveta Dimitrowa od lat wracają na Korfu, traktując wyspę nie jako jednorazowy kierunek wakacyjny, lecz jako przestrzeń życia i doświadczenia. Ich relacja z miejscem wyrasta z osobistej historii i literackiej inspiracji, która zaczęła się od podróży śladami Lawrence’a Durrella i przerodziła się w wieloletni rytuał powrotów. Jak podkreśla Stawiszyński, to właśnie powtarzalność doświadczenia nadaje mu szczególną głębię.
- No ja Cvetę zaraziłem miłością do Korfu. Pojechałem tam pierwszy raz 20 lat temu śladami Lorenza Durrella, jednego z moich ukochanych pisarzy, który mieszkał przez kilka lat na Korfu z całą swoją rodziną. O tym opowiada zresztą popularny serial "The Durrells". No i potem jak się poznaliśmy z Cvetą, to zachęciłem ją do tego, żeby też ze mną na to Korfu pojechała i tak jeździmy już od wielu lat regularnie - relacjonował Tomasz Stawiszyński.
Dla Cvety Dimitrowej kluczowe jest nie tylko samo miejsce, ale rytm powrotów, który buduje szczególną relację z czasem i pamięcią. W jej opowieści Korfu staje się przestrzenią obserwacji stałości i zmian, które współistnieją obok siebie w naturalnym cyklu życia.
- Mamy swoje ulubione i ukochane miejsca, do których zawsze wracamy. Bardzo lubimy spędzać czas w północno-wschodniej części wyspy. No i bardzo lubimy miasto, ale też to, co jest jakoś takie dla nas ukochane, to są właśnie te powroty i to przebywanie cały czas, znaczy te powroty do tych samych miejsc i takie patrzenie na taką cykliczność, że właściwie mamy poczucie, że jest jakaś stałość, że w pewnym sensie czas się zatrzymuje z jednej strony, a z drugiej strony ci sami ludzie, ten sam krajobraz, to jakoś bardzo wiele dla nas znaczy, żeby obserwować z jednej strony zmiany, a z drugiej strony właśnie ciągłość - dodała Cveta Dimitrowa.
Grecka kuchnia i Korfu
W opowieści Tomasza Stawiszyńskiego i jego żony o wyspie nie mogło zabraknąć jedzenia, które, jak podkreślają rozmówcy, stanowi integralną część doświadczenia Korfu. Lokalna kuchnia, oparta na prostych rybnych daniach, odzwierciedla zarówno historię wyspy, jak i jej rodzinny, nieśpieszny rytm życia. W centrum tej opowieści znajdują się dwa tradycyjne dania.
- Bourdeto i bianco to są dwa takie flagowe dania kuchni korfucjańskiej. To są takie dwa dania z ryb, bardzo proste, stworzone przez korfucjańskich rybaków. Do dzisiaj można zjeść te dania w wielu knajpach na wyspie - zachęcał Tomasz Stawiszyński.
Korfu zachowuje również elementy gastronomicznej ciągłości, które w innych częściach Europy uległy już zanikowi. Rodzinne restauracje i wielopokoleniowe tradycje kulinarne sprawiają, że wyspa funkcjonuje według własnego rytmu, odpornego na presję masowej turystyki.
- Zawsze nam się udawało uciekać i to jest powód, dla którego tam wracamy, bo mamy swoje właśnie miejsca, które są bardzo kameralne, a czasem są na całkowitym odludziu. Korfu jest bardzo specyficzne, bo tam nie ma za bardzo warunków do tego, żeby zbudować bardzo dużo takich hoteli i sieci hotelowych i dzięki temu zachowana została jakaś taka część nietknięta tą masową turystyką w jakimś sensie. Oczywiście ruch na wyspie jest bardzo duży, jest bardzo dużo turystów, ale właśnie ta północno-wschodnia część, o której mówię, no tam jest też park krajobrazowy chroniony, więc tam jest rzeczywiście zachowana ta dzikość tej przyrody i też góry, które są mniej dostępne, także tam można być całkowicie w izolacji i doświadczyć bycia na wsi - skwitowała Cveta Dimitrowa.
Zobacz także:
- Niezwykłe odkrycie w Egipcie na skalę Tutanchamona. Badacze są w szoku
- Pod ziemią znajdował się 400 lat. Niebywałe odkrycie w Lubaniu
- Muzyczna sensacja. Odnaleziono nieznane dzieło Wolfganga Amadeusza Mozarta