To robią sklepy, by klient nie zauważył wyższych cen. "Warto pamiętać"

To robią sklepy, by klient nie zauważył wyższych cen.
To robią sklepy, by klient nie zauważył wyższych cen.
Źródło: GettyImages/VLG
W lutym 2026 r. zakupy produktów codziennego użytku w sklepach detalicznych zdrożały o 3,8 proc. rok do roku. Sklepy próbują jednak ukryć wzrosty cen, by klient ich nie zauważał. W jaki sposób to robią?

Dalsza część tekstu pod wideo:

Marta Stolińska, blogerka
Sklepy i pseudopromocje. Jak nie dać się oszukać?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Wyższe ceny w lutym 2026

- Lutowe dane przedstawiają obraz umiarkowanej, stabilnej inflacji detalicznej. Na przestrzeni trzech poprzednich miesięcy ceny w sklepach zmieniały się w wąskim przedziale. Rosły wolniej niż w czasach wysokiej inflacji. Jednak choć tempo wzrostu jest znacznie wolniejsze niż w szczytowym okresie, to koszty zakupów wciąż są na poziomach nieporównywalnie wyższych niż jeszcze trzy lata temu. To właśnie ta skumulowana podwyżka, a nie bieżąca dynamika, najbardziej uderza w portfele Polaków – zauważył dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito. Z raportu wynika, że w lutym br. codzienne zakupy zdrożały w ujęciu rocznym średnio o 3,8 proc. Podwyżki dotyczyły żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci. W styczniu br. wzrost rdr. wyniósł 3,7 proc., a w grudniu ub.r. – 3,8 proc. Dr Orpych przypomniał, że inflacja liczona przez GUS wyniosła w Polsce w styczniu 2026 r. 2,2 proc. rdr.

- To oznacza, że ceny w sklepach rosły dotychczas prawie dwa razy szybciej. Właśnie dlatego konsumenci często mają poczucie, że rzeczywistość jest gorsza, niż to wynika z oficjalnych danych. Nasz raport koncentruje się na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów codziennej potrzeby. Wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, w tym paliwa, usługi czy elektronikę, a te kategorie potrafią istotnie obniżać ogólny wynik - wskazał ekspert.

Wzrost cen, którego statystyki nie wychwytują

Z danych zebranych przez UCE Research wynika, że ceny samej żywności w lutym br. poszły w górę średnio o 3,4 proc. rdr. W styczniu wzrost wyniósł 3,2 proc., a w grudniu ub.r. – 3,1 proc. rdr. - W przemyśle spożywczym ceny sprzedaży spadły w ciągu roku o 3,2 proc., a w sklepach – o podobną wartość wzrosły. Najwyraźniej jako konsumenci akceptujemy taki poziom cen. W ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 6 proc. Stać więc nas na "przełknięcie" wyższych cen żywności – ocenił dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito. W opinii Roberta Orpycha różnica między dynamiką wzrostu cen wszystkich analizowanych kategorii a samą żywnością to jeden z najciekawszych sygnałów płynących z lutowych danych. W jego ocenie to dobra wiadomość dla konsumentów, bo przez lata to właśnie produkty spożywcze były głównym motorem wzrostów cenowych koszyka codziennych zakupów. - W przypadku żywności podstawowej konkurencja między sieciami jest bezwzględna i hamuje marże. Warto też pamiętać o tym, że sklepy często zamiast podnosić ceny, zmniejszają gramaturę produktu. Konsument płaci tyle samo, ale dostaje mniej. I to jest wzrost cen, którego statystyki nie wychwytują – podkreślił ekspert. Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych” UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza cen objęła ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 84 tys. cen detalicznych z przeszło 39,5 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Badaniem objęto dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce. (PAP)

Zobacz także: