Witold Sadowy nie żyje
Związek Artystów Scen Polskich wskazał, że Sadowy był przez całe swoje życie związany z warszawskimi teatrami. Najpierw jako aktor Teatru Rozmaitości, Polskiego, Komedii, Nowego, Ateneum i Klasycznego, a od lat, jako widz, recenzent, pasjonat.
Aktor starał się zawsze wyglądać dobrze i modnie, bo - jak przyznał - sprawiało mu to przyjemność.
Zawsze nienagannie elegancki, jak lord angielski, w jakiś bardzo ładnych materiałach na płaszcz, w kapelusiku pięknym. Nie wiem, Sherlock Holmes, elegancja
- stwierdziła w Dzień Dobry TVN Magdalena Zawadzka.
Witold Sadowy - kariera
Pierwszą rolę teatralną udało mu się zagrać od razu po wojnie, 8 maja 1945 roku wystąpił na deskach Teatru Stołecznego w Warszawie, w sztuce "Burmistrz Stylmondu". W kolejnych latach zdobywał rozpoznawalność, którą utrzymał do późnych lat 70. ubiegłego wieku.
Po świętach Bożego Narodzenia 1988 roku, Teatr Rozmaitości, który wystawiał 'Gałązkę rozmarynu' Zygmunta Nowakowskiego z Witoldem w roli austriackiego Feldmarszałka, stanął w ogniu. Ten pożar w pewnym sensie zakończył jeden rozdział jego życia, otwierając przed nim nową drogę. Zamienił scenę na fotel widza i recenzenta, oddając się pasji pisania o teatrze, sztuce i aktorach, z początku na łamach Życia Warszawy w cyklu 'Wspomnienia zza kulis', a od niemal dwudziestu lat w dziale 'Pożegnań' Stołecznej Gazety Wyborczej wspominając kolegów
- napisano na profilu ZASP-u.
7 stycznia 2020 r., na scenie Teatru Ateneum, Sadowy obchodził swoje setne urodziny połączone z promocją książki jego autorstwa - "Przekraczam setkę". To kolejna pozycja po wcześniejszych tomach: "Teatr, plotki, aktorzy", "Za kulisami i na scenie", "Ludzie teatru. Mijają lata, zostają wspomnienia".
'Czas który minął' mieliśmy okazję poznać podczas promocji w Związku Artystów Scen Polskich, który wdzięczny za wieloletnią współpracę obdarował go zaszczytnym tytułem Członka Zasłużonego
- dodano.
W dniu swoich ostatnich urodzin, podczas których specjalnie dla niego wystąpili artyści kilku pokoleń, widząc salę teatralną pełną przyjaciół, był promienny, radosny i szczęśliwy. Zapowiadał też kolejną książkę. Wydawało się, że spokój, cisza i otaczająca zieleń Domu Artystów w Skolimowie, dokąd zdecydował się przeprowadzić na wiosnę tego roku, będzie sprzyjała skupieniu przy wystukiwaniu kolejnych rozdziałów. Plany pokrzyżowała pandemia, przez którą zamknięto sale koncertowe i teatry, jego naturalne środowisko, które dawało mu napęd do wszelkich działań i aktywności
- wskazano.
ZASP podkreślił, że Sadowy jeszcze w maju br., był pełen wigoru.
Ale chwilę później zaczął tracić chęć do pisania i coraz częściej powtarzał, że i do życia. Dzisiaj się dokonało... Żegnaj Kochany Przyjacielu!
- podsumowano.
Zobaczcie nasz materiał o Witoldzie Sadowym, który nakręciliśmy na początku 2020 r.:
>>> Zobacz także:
Nie żyje Józef Para. Legendarny aktor znany z filmu "Vabank" miał 98 lat
Krzysztof Pajewski nie żyje. Znana jest przyczyna śmierci mistrza świata w taekwondo
Romuald Lipko, Paweł Królikowski, Dariusz Gnatowski. Kto jeszcze odszedł w 2020 roku?
Autor: Iza Dorf
Źródło: PAP