- Patryk, syn Sylwii Peretti, zginął w wypadku samochodowym w lipcu 2023 roku. Chłopak prowadził auto pod wpływem alkoholu.
- Śmierć poniosło również trzech podróżujących z nim młodych mężczyzn.
Dalsza część tekstu pod wideo:
Życie po śmierci dziecka
Sylwia Peretti trzy lata temu doświadczyła tragedii, która na zawsze zmieniła jej życie.
- Umarłam razem z moim dzieckiem 15 lipca 2023 roku - przyznaje w najnowszym wywiadzie dla "Vivy!". - Moment, w którym rodzic traci dziecko, nie jest tylko chwilą straty. To chwila, w której rozpada się cały dotychczasowy świat, wszystkie zasady, wszystkie przekonania, cały sens budowany latami. Nie potrafiłam już tej opowieści poskładać. I chyba do dziś jej nie skleiłam - dodaje.
Dziś gwiazda nie szuka już sensu na siłę. Uczy się żyć pomimo jego braku.
- Moja codzienność nie brzmi, ona raczej milczy. I to milczenie ma ciężar, który trudno opisać komuś, kto nigdy go nie doświadczył - mówi Sylwia Peretii w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim. - Bywają dni, kiedy leżę na podłodze i nie mam w sobie żadnego ruchu. To przychodzi samo. Funkcjonowanie w takim stanie to trochę jak życie na dwóch poziomach jednocześnie. Na zewnątrz rozmowy, obowiązki, codzienność, która wymaga obecności, reakcji, czasem nawet uśmiechu. A w środku ciągły ruch, napięcie, coś, co nie pozwala się do końca rozluźnić. To jest ogromne zmęczenie, którego nie widać - opisuje rozmówczyni magazynu.
Przyznaje też, że myśl o synu powstrzymała ją przed najgorszym. - Miałam kilka razy myśli samobójcze, ale za każdym razem pomyślałam, że Patryk byłby na mnie zły, gdybym podjęła tak radykalne kroki - wyjawia.
Cmentarz - codzienność Sylwii Peretii
Cmentarz dla Sylwii Peretti stał się częścią jej codzienności.
- Staję nad grobem mojego dziecka. Wracam tam. To jest część mojego życia, nie coś wyjątkowego ani odświętnego. Spędzam tam wiele godzin. Czasem siedzę i myślę, czytam, przyglądam się wiewiórkom. Po prostu jestem, tak jak się jest w miejscu, które stało się domem dla czegoś, co we mnie nadal żyje - mówi na łamach "Vivy!".
Jak dodaje, nigdy nie pogodzi się z tym, co się stało. - W moim życiu brakuje najważniejszego, mojego dziecka. I wiesz co? Dziś wiem, że nigdy się z tym nie pogodzę. Bo w życiu nie wszystko dzieje się po coś. Może u innych tak to działa, u mnie niestety nie - kwituje.
Zobacz także:
- Pół roku temu zmarła Agnieszka Maciąg. Robert Wolański: "Czasami słyszę, jak mnie woła"
- Płonął grób Łukasza Litewki. Unosiły się nad nim czarne kłęby dymu
- Aktorzy wspominają Gabrielę Kownacką. "Była jeszcze wspanialszą osobą niż postać, którą grała"