20 lat temu zadebiutował program "Sędzia Anna Maria Wesołowska". "Dzisiaj oglądają to maluchy"
- "Sędzia Anna Maria Wesołowska" - to polski serial paradokumentalny typu court show oparty na niemieckim oryginale "Richter Alexander Hold". W latach 2006–2011 emitowany był na antenie TVN, a w 2019–2021 w TTV.
- Mimo upływu lat i braku nowych odcinków program przyciąga przed ekrany kolejne pokolenia.
Anna Maria Wesołowska wspomina początki programu
Początkowo środowisko prawnicze nie było zachwycone programem "Sędzia Anna Maria Wesołowska".
- Słyszałam: "Parcie ma na szkło". Wchodziłam do sądu tylnymi drzwiami, żeby się nie spotkać z tym wzrokiem: "Co ona znowu wymyśliła?!". To były trudne czasy, ale dzisiaj wiem, że było warto. Przedwczoraj byłam u studentów w Warszawie, pełna sala, kilkaset osób i mówią, że połowa z nich jest na prawie właśnie dlatego, że oglądali ten program, wychowali się na nim. Dzisiaj oglądają to maluchy - przyznała Anna Maria Wesołowska w Dzień Dobry TVN. Jak zauważyła, choć nie ma już nowych odcinków, program przeżywa renesans.
- Dzisiaj jestem bardziej rozpoznawalna niż 20 lat temu. To jest niesamowite - podkreśliła sędzia i dodała, że w programie była sobą, nikogo nie grała.
"Sędzia Anna Maria Wesołowska" - program, który edukował pokolenia
Program nie tylko wpłynął na życie Anny Marii Wesołowskiej i studentów, lecz i osoby, które w przeszłości źle postępowały.
- Taksówkarz w Warszawie [zwrócił się do mnie - red.]: "nie lubię pani". Mówię: niemożliwe, wszyscy mnie lubią, a on: "wie pani, żartowałem. Kiedyś lubiłem dawać skok w bok, ale kiedy pani powiedziała w mowie końcowej, że wtedy najbardziej cierpią dzieci, bo widzą i słyszą, to postanowiłem się zmienić. Dzisiaj mam fajną rodzinę, dziękuję". Kobieta na ulicy podchodzi: "pani sędzio, dziękuję. Mąż wyszedł z więzienia, oglądał pani program, nie bije mnie dzisiaj" - przytoczyła nasza gościni.
Marcin Prokop zapytał Annę Marię Wesołowską, czy np. miesiąc po wydaniu wyroku zdarzało jej się zastanawiać, czy podjęła właściwą decyzję.
- To nie jest tak, że wychodzisz z sali rozpraw i zapominasz o wszystkim. W sprawach dzieci pamiętam ich buzie, bo to są dramatyczne sprawy. [...] Natomiast sędzia ma jeden atut, że ma obowiązek tak długo myśleć, aż będzie wiedział, że ta decyzja jest jedyna i słuszna. Miałam cudownych profesorów - pan profesor Strzembosz, pani profesor Łętowska. To są osoby, które zawsze mówiły: "Namysł jest najważniejszy". Poza tym jest jednak ta instancyjność, gdybym się pomyliła nawet, to jeszcze można to wszystko naprawić - podsumowała.
Posłuchaj całej rozmowy w wideo zamieszczonym na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Igor Tuleya z międzynarodowym wyróżnieniem. "To nie jest zawód dla gbura i prostaka"
- Joanna Jabłczyńska rozczarowana polskimi sądami. Co z jej prawniczą karierą? "Nie czuję satysfakcji"
- W czym pomoże nam notariusz? "Jest sporo mitów, z jakimi sprawami nie można pójść"