Andrzej Grabowski dzwonił do Jana Frycza w dniu jego śmierci. "Nie chcę pamiętać takiego Janka, jakiego zobaczyłem na tym filmie"
Jan Frycz nie żyje. Odszedł jeden z najważniejszych polskich aktorów
17 sierpnia media poinformowały o śmierci Jana Frycza. Aktor zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat, w domu rodzinnym, otoczony najbliższymi. Informacja o jego odejściu poruszyła środowisko artystyczne oraz publiczność, która przez lata śledziła jego imponującą karierę.
Frycz pozostawił po sobie dorobek obejmujący dziesiątki ról filmowych, serialowych i teatralnych. Był ceniony zarówno przez reżyserów, jak i kolegów z branży. Współpracownicy podkreślali jego profesjonalizm, talent oraz umiejętność budowania niezwykle różnorodnych kreacji aktorskich.
W programie Dzień Dobry Wakacje o zmarłym artyście opowiedzieli Krzysztof Skórzyński, Iwona Bielska, Mikołaj Grabowski, Andrzej Grabowski oraz dziennikarka filmowa i kulturalna Anna Tatarska. Każde z tych wspomnień pokazało inny wymiar aktora.
Krzysztof Skórzyński opowiedział anegdotę o Janie Fryczu
Prowadzący Dzień Dobry Wakacje Krzysztof Skórzyński wspominał na wizji jedno z osobistych spotkań z Janem Fryczem. Jak podkreślił, była to rozmowa, która pozwoliła mu spojrzeć na wybitnego, popularnego aktora z zupełnie innej strony.
- Spotkałem kiedyś pana Jana w kinie na premierze i po premierze on mówi: "Masz chwilę?". Stanęliśmy sobie z boku, zaczęliśmy rozmawiać. On pyta: "Masz jakąś pasję?". Ja mówię: "Panie Janku, powiem zupełnie uczciwie. Lubię chodzić po górach, muzyką się bardzo interesuję". "Widzisz, bo w życiu najważniejsza jest pasja. Ja ci powiem, co ja robię. Ja modele sklejam. Kocham sklejać modele i to jest moja pasja. Nie chce mi się tutaj być. Jezu, ile tutaj jest ludzi". To był tak wielowymiarowy człowiek, tak nieoczywisty - ocenił dziennikarz.
Mikołaj Grabowski wrócił do chwil, w których poznał Jana Frycza
Szczególnie poruszającą historią podzielił się reżyser Mikołaj Grabowski, który poznał Jana Frycza jeszcze przed rozpoczęciem przez niego nauki w szkole teatralnej. Już wtedy dostrzegł jego wyjątkowy potencjał.
- Jasiek pojawił się w moim życiu bardzo wcześnie jako 17-letni kandydat do szkoły teatralnej. Przyszedł do mnie taki bardzo przystojny, o pięknym głosie młodzieniec i zapytał, czy bym mu jakieś lekcje dał. Dałem mu pierwszą lekcję, uwagi, dałem mu drugą lekcję. Na trzeciej lekcji usłyszałem, że on mówi więcej, niż ja od niego żądam. Powiedziałem: "Jaśku, już nie przychodź do mnie. Zdawaj do szkoły, ponieważ ty już naprawdę bardzo dużo umiesz, o ile nie wszystko". Po trzech lekcjach zorientowałem się, że to jest talent - zaznaczył doświadczony reżyser.
Iwona Bielska o Janie Fryczu: "To najwybitniejszy aktor"
Aktorka Iwona Bielska nie miała wątpliwości, jak postrzegała swojego kolegę po fachu. W kilku słowach podsumowała to, co przez lata podkreślało wielu przedstawicieli środowiska artystycznego.
- Potrafił zagrać wszystko. Cudowny w komedii, cudowny w dramacie. Zawsze mówiłam, że to jest najwybitniejszy aktor - oceniła koleżanka po fachu.
Jan Frycz - człowiek ukryty za legendą oczami Anny Tatarskiej
Anna Tatarska zwróciła uwagę na szczególną relację, jaką Frycz budował z dziennikarzami. Jej zdaniem pierwsze wrażenie często bywało mylące.
- Jan Frycz był taką osobą, której myśmy się często bali, zanim go poznaliśmy, bo wielki aktor, legenda. A potem się przychodziło na ten wywiad i on na początku też często się z nami droczył, a potem okazywało się, że tam są przepiękne anegdoty, że jest ciepło - wyjaśniła dziennikarka filmowa i kulturalna.
Andrzej Grabowski stracił przyjaciela. Dzwonił do Jana Frycza jeszcze w dniu jego śmierci
Andrzej Grabowski przyznał, że wiadomość o śmierci przyjaciela była dla niego ogromnym wstrząsem i że wciąż trudno mu pogodzić się z jego odejściem.
- Gdy dowiedziałem się wczoraj o jego śmierci, to był szok. Myślałem, że dzisiaj, kiedy się obudzę, ten szok będzie mniejszy, a nieprawda - jest większy. Bo to uświadomienie sobie, że Jaśka już nie ma i nie będzie, jest niebywałe - zaznaczył.
Aktor miał ponoć dzwonić do Jana Frycza w sobotę, tj. w dniu jego śmierci, ale ten już nie odbierał.
- Jeszcze dzisiaj rano obejrzałem filmik, który nagrał Krzysztof Skonieczny z Jankiem, kiedy Janek recytował mu wiersz. To był człowiek bardzo chory. Ja już nie chcę pamiętać takiego Janka, jakiego zobaczyłem na tym filmie. Chcę go pamiętać takiego, jakiego pamiętam z tym wspaniałym, mocnym głosem, z tym jego fantastycznym dowcipem - stwierdził Andrzej Grabowski.
Poniżej wspomniane przez aktora jedno z ostatnich nagrań, na których zarejestrowano Jana Frycza.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Nie żyje Jan Frycz. Aktor miał 72 lata. "Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji"
- Andrzej Grabowski o byciu aktorem. "To jest mój zawód, a nie hobby"
- Bracia Grabowscy mieli szorstką relację w pracy. "Nasze rozmowy były niekoniecznie kulturalne"