Agata Młynarska dokonała plastyki opadających powiek. "To nie wyglądało fajnie, było niewygodne"
Agata Młynarska po blefaroplastyce. Jak ocenia efekty zabiegu?
Decyzja Agaty Młynarskiej o poddaniu się blefaroplastyce nie była spontaniczna. Dziennikarka przyznała w Dzień Dobry Wakacje, że przez długi czas konsultowała się z wieloma specjalistami, zanim wykonała ten konkretny krok.
- Zdecydowałam się po dłuższym czasie ponad dwóch lat zastanawiania się i odwiedzania różnych specjalistów na blefaroplastykę powiek. To jest usunięcie nadmiaru skóry z powiek. Bardzo mi to już przeszkadzało. Tym bardziej że miałam jeszcze takie przepukliny z boku, które były głównym problemem i chodziło o to, żeby usunąć te przepukliny. To rzeczywiście nie wyglądało fajnie, było niewygodne. Rano się budzisz i masz zapuchnięte oczy - wspominała prezenterka.
Gościni Dzień Dobry Wakacje podkreśliła, że główną motywacją nie były wyłącznie względy estetyczne, lecz codzienny dyskomfort związany z nadmiarem skóry i występującymi przepuklinami w obrębie powiek. Jak zaznaczyła, najważniejsze było dla niej znalezienie rozwiązania, które dałoby satysfakcjonujący efekt i jednocześnie zapewniło poczucie bezpieczeństwa podczas zabiegu.
- Przekonał mnie pan doktor Michał Piwowarek, który zaproponował swój sposób zoperowania. To trwało dosyć długo, ku mojemu zaskoczeniu, bo słyszałam, że to jest szybki zabieg - nic podobnego. Ale bardzo szybko się to wszystko, dzięki temu jak zostałam potraktowana podczas zabiegu i po zabiegu, zagoiło, tak że w ciągu dwóch tygodni byłam normalnie funkcjonująca - zapewniła dziennikarka.
Agata Młynarska szczegółowo opowiedziała również o samym przebiegu operacji. Zwróciła uwagę na etap przygotowań, który okazał się znacznie bardziej czasochłonny, niż początkowo zakładała. Dziś, jak wynika z jej relacji, jest bardzo zadowolona z rezultatów zabiegu. W rozmowie z Ewą Drzyzgą i Krzysztofem Skórzyńskim podkreśliła, że okres rekonwalescencji przebiegł sprawnie, a efekty spełniły jej oczekiwania.
- Tajemnicą zabiegu doktora Michała jest to, że on bardzo długo robi tzw. rysunek na powiece po to, żeby zobaczyć, jak to oko potem będzie żyło, jak to oko się układa. Bo to nie jest wcale takie proste. (...) Ten rysunek trwał prawie półtorej godziny. Potem była sama operacja, podczas której byłam przytomna, rozmawiałam, (...) a potem leżałam z takim uciskowym, bardzo silnym opatrunkiem - to było nieprzyjemne. Schodziło znieczulenie, a potem było już fantastycznie, więc jestem zachwycona - oceniła gwiazda telewizji.
Agata Młynarska apeluje do Rzeczniczki Praw Obywatelskich: "Nie może być tak, że leczenie jest dla wybranych"
Podczas wizyty w Dzień Dobry Wakacje Agata Młynarska mówiła nie tylko o swoim zdrowiu i zabiegu. Ważną część rozmowy poświęciła działalności Fundacji Zdrowie bez Tabu, której jest prezeską. Szczególną uwagę zwróciła na sytuację osób zmagających się z chorobami autoimmunologicznymi oraz trudności związane z dostępem do nowoczesnych terapii.
- Napisałam list jako Fundacja Zdrowie bez Tabu do rzecznika praw obywatelskich z prośbą o to, żeby zechciała pani Sylwia spotkać się z nami, pacjentami chorującymi na różne choroby autoimmunologiczne (takie jak toczeń, jak hashimoto, jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna, atopowe zapelenie skóry), ponieważ czas oczekiwania na leczenie, które zostało przyznane przez lekarza, który zdecydował, że takie leczenie jest konieczne teraz, może wynosić nawet dwa lata - uświadomiła dziennikarka.
Prezenterka zaznaczyła, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz systemowych rozwiązań wpływających na dostępność terapii w różnych częściach kraju. Miejsce zamieszkania nie powinno bowiem decydować o tym, jak szybko pacjent otrzyma leczenie zalecone przez specjalistę.
- Dlaczego tak się dzieje? Bo źle to wszystko jest wymyślone, źle to jest wszystko obliczone. Szpitale podpisują umowy z NFZ i niektóre ośrodki są kompletnie niedoszacowane, a w niektórych są ogromne nadwykonania. Natomiast jedno jest pewne - nie może być tak, że leczenie i wdrożenie takiego leczenia, które sprawia, że taki pacjent wraca do normalnego życia, płaci podatki i nie jest problemem dla służby zdrowia, jest dla wybranych, którzy ze względu na kod pocztowy i adres, pod którym mieszkają, mają bliżej do ośrodków, w których to leczenie jest zakontraktowane - zaprotestowała gościni Dzień Dobry Wakacje.
Prezenterka od lat angażuje się w działania edukacyjne związane ze zdrowiem i doświadczeniami pacjentów. Tym razem wykorzystała swoją obecność w programie, by zwrócić uwagę na problem, który dotyka wielu osób z chorobami przewlekłymi.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Katarzyna Skowrońska poddała się zabiegowi. "Wciąż jest to temat tabu"
- Masaż sposobem na opadające powieki. Jak go wykonać?
- Anna Powierza poddała się operacji plastycznej twarzy. "Wiecie, że ten zabieg można zrobić na NFZ?"