"Mama, ja chyba umieram". Od tragedii do nowego życia po rodzinnym przeszczepie nerki

Nerka od mamy. Dar na drugie życie
Nerka od mamy. Dar na drugie życie
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kłopoty zdrowotne Przemysława Salety po raz kolejny przypomniały, jak trudne - ale i pełne nadziei - bywa życie po transplantacji. Jak naprawdę wygląda codzienność z perspektywy dawcy i biorcy? W przeszczepach rodzinnych stawką jest nie tylko zdrowie, ale i całkowita zmiana jakości życia bliskich, o czym porozmawialiśmy w Dzień Dobry TVN.

Jak wygląda życie po przeszczepie nerki?

O realiach po przeszczepie rodzinnym w studiu Dzień Dobry TVN opowiedziała biorczyni Kamila Belczyk-Panków, jej mama i dawczyni Beata Belczyk oraz transplantolog prof. Roman Danielewicz.

Kamila Belczyk-Panków wyjaśniła, że po udanej operacji wróciła do pełni sił. Pracuje, dużo podróżuje i wychowuje 6-letnią córkę Tosię, którą urodziła już po zabiegu.

- Mam wrażenie, że to życie jest takie, jakbym była zdrowa - mówiła.

Kluczem do utrzymania narządu w dobrym stanie jest jednak bezwzględne przestrzeganie stałego reżimu medycznego tzw. immunosupresji. Największym zagrożeniem dla biorców są powszechne infekcje, takie jak COVID-19, grypa czy angina, które mogą doprowadzić do odrzucenia organu.

Czy można żyć z jedną nerką? Rola dawcy i psychiczne konsekwencje przeszczepu

Czy natura wyposażyła nas w drugą nerkę wyłącznie "na zapas"? Jak tłumaczył prof. Roman Danielewicz, narządy dzielą pracę między sobą, jednak w razie potrzeby jeden zdrowy organ bez problemu przejmie funkcje drugiego.

- Trzecia nerka jest umieszczana na talerzu biodrowym. Nie usuwa się tych dwóch nerek, które przestały działać. Dołożenie tego narządu jest mniej niebezpieczne dla biorcy - wyjaśniał transplantolog.

Dawcy, tacy jak Beata Belczyk, mogą prowadzić aktywne życie, pamiętając jedynie o odpowiednim nawodnieniu, lekkostrawnej diecie i unikaniu leków uszkadzających nerki. Największym wyzwaniem dla pani Beaty okazała się jednak psychika. Wspomnienie ciężkiej choroby córki, gdy każde badanie przynosiło gorsze wieści, zostawiło w niej głęboki ślad.

- Był moment, że przyszła do domu, usiadła na podłodze i powiedziała: "Mama, ja chyba umieram". Pokazała mi wyniki, a tam wszystkie parametry były zakłócone. Ta trauma spowodowała, że gdy mam iść dzisiaj na rutynowe badania, nie śpię całą noc - wyznała dawczyni.

- Z chorej osoby w rodzinie cierpi cała rodzina. Mamy dwie zdrowe, wspaniałe kobiety i nie można tego w żaden sposób porównać z jakością życia przy dializach - zaznaczył prof. Roman Danielewicz.

- Ten przeszczep to jest magia - dodała na zakończenie Beata Belczyk.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Karolina Reszkowska
Czytaj także: