- U pani Katarzyny Konsur wykryto przewlekłe kłębuszkowe zapalenie nerek.
- Choroba rozwijała się po cichu, a stan zdrowia kobiety pogarszał się z każdym dniem.
- Przeszczep okazał się dla pani Katarzyny koniecznością. Na szczęście, z pomocą ruszył jej mąż, pan Paweł, który bez wahania oddał żonie swoją nerkę.
Pani Katarzyna musiała poddać się przeszczepowi nerki
Jak przyznała pani Katarzyna Konsur, jej problemy z nerkami zaczęły się już podczas pierwszej ciąży.
- To jest bardzo długa historia. Mój lekarz prowadzący zauważył objawy białkomoczu, gdy byłam w ciąży. To trochę go zaniepokoiło, ale jeszcze nie skierował mnie do nefrologa. W 2012 roku, kiedy nasze dzieci były już przedszkolno-szkolne, a ja przygotowywałam w domu obiad niedzielny. Czułam zmęczenie, ale przy trójce dzieci wydawało się to naturalne. Kiedy usiadłam do stołu i nie byłam w stanie podnieść łyżki, żeby zjeść rosół, to wpadłam w panikę - wyjaśniła.
Gościni Dzień Dobry TVN nie ukrywała, że przeszczep okazał się niezbędny.
- To skutkowało przyjazdem karetki, następnie diagnostyką, która - poprzez biopsję nerki - wykazała, że z tymi nerkami coś faktycznie się zadziało. Było już na tyle późno, że pani doktor powiedziała, że drogą leczenia jest przeszczep. Tego samego dnia dostałam zapewnienie ze strony Pawła, nawet naszych szkrabów, że: "mamuś, nie martw się, my się z tobą podzielimy", nie wiedząc, że jest coś takiego jak żywe dawstwo - podkreśliła.
Mąż pani Katarzyny, pan Paweł, był bardzo przejęty stanem zdrowia żony.
- To było najbardziej widoczne, kiedy pojechaliśmy z przyjaciółmi w góry. Musiałem cały czas czekać na Kasię i w końcu się wkurzyłem, powiedziałem, że nie wytrzymam tego. Widziałem, że to nie jest udawane. Kiedy schodziliśmy ze szczytu, Kasia położyła się na ziemi, a ja - mówiąc kolokwialnie - poczułem się, jakbym dostał "z liścia", poszedłem po samochód. To był taki moment otrzeźwienia, dał mi dużo do myślenia - zdradził.
Pan Paweł oddał żonie swoją nerkę
Pan Paweł Konsur nie wahał się ani chwili, gdy jego żona pilnie potrzebowała nerki.
- Decyzja była dla mnie oczywista. To jest moja żona, której ślubowałem miłość, wierność, życie w zdrowiu i w chorobie, więc nie wyobrażałem sobie, żeby ona (decyzja - red.) była inna - przyznał.
Gość Dzień Dobry TVN dodał, że dziś jego żona może znów w pełni cieszyć się życiem.
- Okazało się, że nerka, którą oddałem, miała być tą nerką "gorszą", a okazała się nerką "lepszą" - w tej chwili żona ma lepsze parametry, jeśli chodzi o oczyszczenie krwi, niż ja - podkreślił z uśmiechem.
Jak mężczyzna przygotowywał się do przekazania ukochanej swojej nerki?
- Dbałem też o to, żeby dobrze się odżywiać, stosowałem różnego rodzaju preparaty wspierające odporność. Myślę, że to poskutkowało - podsumował.
Dalszą część rozmowy znajdziesz w wideo opublikowanym u góry strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Tydzień przed udarem organizm daje nam niepokojące znaki. Na co należy zwracać uwagę?
- Co najmniej połowa chorych nie wie o problemie. Jak niebezpieczne może być stłuszczenie wątroby?
- Kamila Kamińska karmi piersią 5-letnią córkę: "Widzę, że z jej strony jest duża potrzeba"