Inkubatory z wcześniakami atrakcją parku rozrywki. "To była jedyna szansa na ich przeżycie"

Początki neonatologii w Polsce
Szokująca prawda o tym, jak traktowano wcześniaki
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Robert Gołaszewski/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dziś specjalistyczna opieka nad dziećmi urodzonymi przedwcześnie jest jednym z ważnych obszarów medycyny. Jej początki wyglądały jednak zupełnie inaczej. O pierwszych inkubatorach i nietypowych sposobach ratowania wcześniaków na przełomie XIX i XX wieku opowiedział w studiu Dzień Dobry TVN dziennikarz i autor książki "Pionierzy medycyny. Oszukać śmierć" Jarosław Juszkiewicz.

Jak powstały pierwsze inkubatory dla wcześniaków?

Pod koniec XIX wieku neonatologia nie istniała jeszcze jako odrębna dziedzina medycyny, a możliwości pomocy dzieciom urodzonym przedwcześnie były bardzo ograniczone. Jednym z przełomowych pomysłów okazało się stworzenie urządzenia, które zapewniało noworodkom odpowiednie warunki i stabilną temperaturę.

Jak wyjaśnił w Dzień Dobry TVN Jarosław Juszkiewicz, inspiracja do opracowania inkubatorów dla dzieci miała pochodzić z rozwiązania stosowanego wcześniej w hodowli drobiu.

- Konstruktor inkubatorów, podglądając na jakiejś wystawie inkubatory dla kurczaków, zobaczył, że wystarczą stabilne warunki, ciepło, żeby dziecko dobrze się rozwijało - zaznaczył autor książki "Pionierzy medycyny. Oszukać śmierć".

Historia powstałej wówczas metody leczenia szybko splotła się jednak z miejscem, które z dzisiejszej perspektywy trudno byłoby skojarzyć z opieką medyczną. Inkubatory z wcześniakami przez dziesięciolecia można było oglądać na Coney Island w Nowym Jorku.

- Trudno w to uwierzyć, ale przez 40 lat inkubatory były częścią parku rozrywki na Coney Island na Brooklynie w Nowym Jorku i za 25 centów można było zobaczyć wcześniaki - uświadomił widzów Dzień Dobry TVN Jarosław Juszkiewicz.

Wcześniaki na Coney Island. Dlaczego trafiały do parku rozrywki?

Za przedsięwzięciem stał doktor Couney. Jak zaznaczył Jarosław Juszkiewicz, dopiero po latach okazało się, że mężczyzna prawdopodobnie nie posiadał dyplomu lekarza. Mimo kontrowersyjnej z dzisiejszej perspektywy formy przedsięwzięcia wcześniaki miały w parku rozrywki na Coney Island zapewnioną opiekę profesjonalnego personelu.

- To była jedyna szansa na przeżycie wcześniaków, ponieważ szpitale wtedy nie dawały im szans. Zdesperowani rodzice jechali na Coney Island do doktora Couneya. I tam dzieci trafiały do profesjonalnych inkubatorów, opiekowali się nimi pielęgniarki i lekarze - oznajmił dziennikarz.

Według danych przytoczonych przez gościa Dzień Dobry TVN w ciągu czterech dekad do inkubatorów na Coney Island trafiło 6,5 tys. dzieci. Większość z nich przeżyła.

- To jest nieprawdopodobne, jak się spojrzy na statystykę. Z 6,5 tysiąca dzieci, które w ciągu czterech dekad trafiły do Coneya, do parku rozrywki, przeżyło 4,5 tysiąca - dodał Juszkiewicz.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Czytaj także: