Polacy idą na poświąteczny odwyk. "Z jajkami pożegnamy się na jakiś czas"

Jak Polacy radzą sobie po wielkanocnym obżarstwie? Zobacz, co mówią przechodnie
No i jak tam po świątecznym obżarstwie?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Świąteczne stoły uginały się od potraw, a spotkania z bliskimi w wielu domach kończyły się słynnym tekstem: "weź jeszcze kawałeczek". Reporterka Dzień Dobry TVN zapytała przechodniów, jak czują się po wielkanocnym ucztowaniu i kto w ich rodzinach najczęściej namawia na dokładkę.

Po świętach czas na "odwyk" - Polacy mają dość jajek i majonezu

Wielkanoc to dla wielu kulinarne święto obfitości. Jajka w każdej postaci, sałatki, mięsa, ciasta - wszystko to sprawia, że po kilku dniach świętowania organizm zaczyna domagać się przerwy. W sondzie ulicznej Dzień Dobry TVN nie brakowało osób, które przyznały, że teraz potrzebują lżejszego menu.

Jeden z przechodniów krótko podsumował swoje odczucia: "[Trzeba iść na odwyk - przyp. red.] od jajek z majonezem".

Inna uczestniczka sondy dodała, że po intensywnym świątecznym jedzeniu nadszedł moment na odpoczynek: "Z jajkami pożegnamy się na jakiś czas. Teraz jest czas na herbatkę, na spacerki".

Wielu rozmówców przyznało, że po świętach stara się wrócić do lekkich posiłków. Niektórzy wręcz deklarują krótką przerwę od tradycyjnych potraw, które jeszcze w święta wielkanocne były absolutnym hitem na stole.

Mamy i babcie strażniczkami pełnych brzuchów - kto namawia na dokładkę?

Święta rządzą się swoimi prawami. W sondzie Dzień Dobry TVN nie brakowało szczerych wyznań o nocnych wyprawach do lodówki czy niekończących się dokładkach.

- Zdarzyły mi się wycieczki do lodówki po coś słodkiego. Po serniczek i po wszystko, co możliwe, co w zasięgu ręki. (...) Babcia zawsze mówi, że "zmieścisz jeszcze ten serniczek". Jeszcze ziemniaczka, jeszcze kotlecika, tak że tu jest pełna manipulacja. Najlepiej by było, żeby nie jeść do oporu i się nie przejadać, bo to jednak nie idzie w parze ze zdrowiem, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi trochę ten brzuch bardziej zapełnić - skomentował jeden z przechodniów.

To właśnie babcie, jak wynika z wielu wypowiedzi, najczęściej stoją na straży pełnych brzuchów i nieustannie namawiają na dokładkę.

- Przyjechałam z chłopakiem z Holandii, więc pierwszy raz spróbował wszystkich polskich dań. Moja babcia cały czas mu dokładała coraz więcej. Uważała, że nie jest najedzony, więc co chwilę nowa porcja - zaznacza młoda kobieta.

Inny uczestnik sondy przyznał, że w jego rodzinie osobą, która czuwała nad tym, by nikt nie wyszedł głodny, była mama.

- Byliśmy u rodziców moich, więc wydaje mi się, że moja mama była taką osobą, ale każdy sobie jakoś radził w nakładaniu - wyznał mężczyzna.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także: