Bieszczadzki przepis na długie życie
Apolonia, Jadwiga i Romana zaczynają dzień wcześnie - między szóstą a siódmą rano. Choć każda z nich ma swoje rytuały, wszystkie zgodnie twierdzą, że ruch to podstawa. Seniorki nie wyobrażają sobie dnia bez spaceru, pracy w ogródku czy choćby krótkiego spotkania z sąsiadką. W ich codzienności nie ma miejsca na bezczynność - nawet drobne zajęcia, jak pielęgnowanie działki czy gotowanie, są sposobem na utrzymanie formy i dobrego nastroju.
- Mam 92 lata. Robię zakupy sama, gotuję sama, sprzątam. Jak trzeba, to się zawsze tymi wnukami zaopiekuję. Prawnukami, bo wnuki to są już większe - mówi Apolonia Frącek.
- Są takie momenty, że przechodzi jakiś stan grypowy czy jakieś przeziębienie, to staram się jak tylko mogę wyjść z łóżka, chodzić i ruszać się, bo boję się, że jak się rozleżę w łóżku, to już potem mogę też nie wstać. Jak jest odpowiednia pogoda i pora na to, to popołudnia spędzam na działce. Też troszeczkę sobie tam posiedzę na świeżym powietrzu, bo to jest bardzo ważne. Jak ja się wyruszam tak na tej działce, aż się chce żyć. Tak jest, tak jest przyjemnie. Receptą na długowieczność jest przede wszystkim ruch i praca - zdradza kobieta.
W Lesku kontakt z naturą jest częścią życia: świeże powietrze, praca w ziemi i słońce to ich naturalne źródło energii. Każdy dzień to nowe zadanie, a każda chwila na działce - okazja do rozmowy i śmiechu. Seniorki podkreślają, że to właśnie ta aktywność i kontakt z ludźmi trzymają je przy zdrowiu. W Bieszczadach starość nie oznacza wycofania, tylko inny rytm życia - spokojniejszy, ale pełen sensu.
- Jak jest piękny dzień, idę na działkę na cały dzień prawie. Zawsze kogoś spotkasz, jacyś przyjaciele są, sąsiedzi. Zawsze na działce jest coś do roboty. Ja kawałek tu skopałam łopatą, żeby była możliwość posiania tej pietruszki, posadzenia kapusty czy pomidorów. Wszystko to robię sama. Coś tam obciąć, coś przyciąć, coś zagrabić. Zawsze jest robota - zaznacza Jadwiga Paszko, która ma 87 lat.
Radosne i pełne energii - aktywne seniorki z Bieszczad
W Lesku nie ma anonimowości. Każdy zna każdego, a uśmiech i dobre słowo są codziennością.
– Jestem wdową od już 2009 roku. Dzieci są daleko. Nie chcę się w domu zamknąć. Lubię wyjść do ludzi, lubię porozmawiać z ludźmi, lubię się uśmiechnąć do drugiego człowieka. Często umawiam się z koleżankami. Czasem w kawiarni się spotykamy, czasem w domu, w klubie seniora. Człowiek jest istotą społeczną i źle mu samemu - wskazuje 84-letnia Romana Myszkal.
To właśnie więzi społeczne są drugim filarem ich długowieczności. Kobiety wspierają się nawzajem, pomagają sąsiadom, a przy tym nie tracą pogody ducha.
- Większość z tych osób, oprócz tego, że zajmują się swoimi gospodarstwami domowymi, są wsparciem dla rodziny, zwłaszcza dla prawnuków czy wnuków. Statystycznie w Lesku długość życia, zwłaszcza kobiet, jest najdłuższa w kraju. Jest kilka osób, które mają już dawno ukończone 90 lat. Są też osoby, które jakby do tej dziewięćdziesiątki dobiegają, ale tego naprawdę po nich nie widać - mówi Lucyna Szafarz-Paśko z klubu seniora w Lesku.
Zobacz także:
- Czekolada i jej właściwości. Poznaj 6 powodów, dla których pokochasz ją jeszcze bardzie
- O presji, krytyce i sile kobiet. "Jak można się doprowadzić do takiego stanu?"
- Szczere wyznanie Doroty Szelągowskiej. "Pozasłaniałam lustra, żeby przypadkiem na siebie nie spojrzeć"