Sędziowie na boisku, małżeństwo w domu. "Biła od niej taka dojrzałość, że aż mnie zmiotło"

1E5A4116
Miłość z gwizdkiem w tle. Jak życie małżeństwo sędziów? – napisy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: East News/Michał Woźniak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na boisku podejmują decyzje w ułamku sekundy, pokazują żółte i czerwone kartki, a ich werdykty potrafią rozpalić emocje tysięcy kibiców. Prywatnie są małżeństwem i rodzicami dwójki małych dzieci. O pasji do sportu i zachęcaniu młodszych pokoleń do aktywności fizycznej opowiedzieli nam Karolina Bojar - Stefańska, sędzia piłkarska, adwokatka, ambasadorka projektu "Z Orlika na Stadion" oraz Daniel Stefański sędzia piłkarski, arbiter Ekstraklasy.

Miłość na boisku. Jak poznali się Karolina i Daniel?

Połączyła ich miłość do sportu i piłki nożnej, ale początki ich znajomości nie przypominały typowej romantycznej historii. Daniel zwrócił uwagę na Karolinę, gdy zobaczył ją w jednym z wywiadów. Młoda sędzia piłkarska szybko zdobyła popularność w sieci, a jej dojrzałość, wiedza i podejście do sportu zrobiły na nim ogromne wrażenie.

- Miałem świadomość tego, że pojawiła się sędzia piłkarska Karolina i jak tylko się pojawiła, to stała się viralem. Bardzo dużo materiałów pojawiło się na jej temat w sieci. Przeczytałem wywiad, z którego biła od niej taka dojrzałość, że aż mnie zmiotło. Jestem sędzią, wiem, z czym to się wiąże, ale ja wzrastałem od najniższej ligi do tych najbardziej profesjonalnych rozgrywek. Na początku jak zaczynałem, to byłem totalnie anonimowy, mogłem sobie pozwolić na błąd. Teraz wyobraźcie sobie dziewczynę męskim sporcie. Ona od samego początku musiała sobie radzić z tym, że na jej meczach są kamery, że łatwo wyszukać ją w sieci. Napisałem do niej słowa wsparcia i docenienia dojrzałości, która biła od tak młodej osoby - powiedział Daniel.

Pierwsze spotkanie nie było jednak romantyczną randką. Zamiast kolacji przy świecach wybrali trening biegowy, który idealnie wpisywał się w ich sportowe zainteresowania.

Karolina o roli sędzi w męskim świecie. "To mnie zbudowało"

Praca sędzi piłkarskiej wiąże się nie tylko z ogromną odpowiedzialnością, ale również z presją, krytyką i koniecznością radzenia sobie z emocjami kibiców. Karolina przekonała się o tym już podczas swojego pierwszego meczu w roli sędzi głównej. Jak przyznaje, spotkała się wówczas z agresją słowną, która była dla niej prawdziwym szokiem. Z czasem trudne doświadczenia stały się jednak lekcją, dzięki której zbudowała silną osobowość i odporność na hejt.

- Musiałam się zmierzyć z popularnością, ale ona mi też bardzo dużo dała. To wszystko ukształtowało mój charakter. Teraz wykonuję zawód adwokata, oprócz tego, że jestem sędzią piłkarską. To mnie niesamowicie pomaga w pracy zawodowej, ale też w życiu. Ja na boisku musiałam dojrzeć, przejść przez ciężkie momenty, które mnie budowały. No i teraz czerpie z tej osobowości, która z tego miksu powstała. To na pewno nie jest proste, ale prawda jest taka, że jeśli chcesz osiągnąć dużo, jeśli chcesz osiągnąć sukces, no to też musisz wiedzieć, że wiąże się to z wieloma wyzwaniami - powiedziała Karolina.

Jej mąż Daniel również zauważa, jak wiele musiała przejść na początku swojej drogi. Jak podkreśla, Karolina potrafi sama o siebie zadbać, jednak jej popularność była tak duża, że niejednokrotnie pojawiała się w nim potrzeba, by stanąć w jej obronie.

- W życiu prywatnym nikt nigdy mnie nie zwyzywał. Natomiast wyszłam na boisko na pierwszy mecz jako sędzia główna i otrzymałam taką wiązankę, którą pamiętam do dzisiaj, nie będę jej cytowała. Na pewno był szok i później wszystkie te kolejne zdarzenia, które były pierwszy raz w moim życiu, były ciężkie, ale to mnie zbudowało. Ja uważam, że teraz mam bardzo silną osobowość, jestem gruboskórna, na pewno odporna na ten taki szkodliwy hejt, ale jednocześnie też na tyle już dojrzała i pewna siebie, żeby przyjmować krytykę - dodała.

Sport to zdrowie. Jak zarazić pasją dzieci?

Karolinę Bojar-Stefańską i Daniela Stefańskiego połączyła miłość do piłki nożnej, a dziś chcą tę pasję przekazać kolejnemu pokoleniu. Tym bardziej że wyniki badań nad sprawnością fizyczną polskich dzieci są alarmujące.

- Tu na starcie chodzi o to, żeby spowodować, żeby te dzieci polubiły ruch, polubiły aktywność. Bieganie, skakanie, rzucanie piłką, kiedyś to było coś naturalnego dla dziecka. Dzisiaj te aktywności są bardziej statyczne. Bardzo łatwo na pewno jest powiedzieć, zostaw ten telefon, odłóż go, natomiast dużo trudniej jest samemu odłożyć  i zaproponować jakąś alternatywę, która będzie równie atrakcyjna albo fajniejsza. I tak naprawdę to od nas rodziców zależy czy te dzieci polubią aktywność, polubią ruch czy też nie - powiedział Daniel.

Jak zachęcić najmłodszych do ruchu, oderwać ich od ekranów i pokazać, że sport może być fantastyczną przygodą?

- Nasze dzieci wzrastają na pewno w domu, w którym sport jest ważny, w którym jest po prostu wielką radochą. To jest nasz cel, żeby przekazać im taką miłość do sportu, żeby pokazać im, że treningi to jest wspaniały sposób na wspólne spędzanie czasu. To jest po prostu styl życia, to nie jest nic, co robimy za karę ani dlatego, że trzeba się poświęcić - powiedziała Karolina.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch