Przymusowe tuczenie dziewczynek w Mauretanii. "Krzyczą i płaczą z bólu, aż zaczynają jeść"
Przymusowe tuczenie dziewczynek w Mauretanii
W nowym odcinku cyklu Dzień Dobry TVN "Dzieci Świata" Marzena Figiel-Strzała przyjechała do miejsca, gdzie "kobieta ma być jak miękki materac, na którym może leżeć mąż". Obowiązujący w Mauretanii kanon piękna wykracza poza naturalne krągłości. Maurowie od wieków postrzegali otyłość u kobiet jako symbol statusu i bogactwa.
W kraju obowiązuje brutalny zwyczaj, który bezpośrednio związany jest z obowiązującym kanionem piękna, czyli leblouh. Polega na przymusowym dokarmianiu, by w jak najkrótszym czasie przytyć jak najwięcej. Reporterka udała się do miejscowości Atar położonej u stóp Sahary, gdzie w jednym z domów odbywa się tzw. obóz tuczenia.
Cierpienie dzieci w "pokoju tuczenia"
Uczestniczki "obozu" mają ok. 10-11 lat. Miesięcznie muszą zwiększać swoją wagę o 7 kilogramów miesięcznie. Na śniadanie jedzą kilka talerzy kuskusu, daktyle i popijają je słodzonym mlekiem wielbłądzim - łącznie to około 3 tys. kalorii. W trakcie procesu używane są techniki przymusu.
- Bierzemy dwa patyki i ściskamy stawy u nogi. Krzyczą i płaczą z bólu, aż w końcu zaczynają jeść - tłumaczyła kobieta pilnująca, by dziewczynki stale przybierały na wadzę.
Dziewczynki dokarmiane są w tak młodym wieku nie bez przyczyny. Duży rozmiar tworzy złudzenie, że są dojrzałe fizycznie i gotowe do małżeństwa. Według danych organizacji Girls Not Bride, aż 37% maurytańskich dziewcząt wychodzi za mąż przed ukończeniem pełnoletności.
- Chcę mieć żonę, która ma dziesięć lat, wtedy mogę ją wszystkiego nauczyć. Nie chcę starszej, która ma już swoje zdanie - zaznaczył jeden z mężczyzn.
Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami?
Procedura tuczenia na katastrofalne skutki dla dziewczynek. Niektóre z nich stosują nawet tabletki przeznaczone do szybkiego tuczenia krów.
Marzena Figiel-Strzała w Dzień Dobry TVN podzieliła się z widzami emocjami, jakie towarzyszyły jej podczas tej podróży.
- Powiem, że my tu prawie nic nie widzieliśmy, bo to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, to jest to czego nam nie chciano pokazać. Dziewczynki opowiadały mi, że one czasem leżą na brzuchu i jest im to mleko wlewane. One nie są w stanie się ruszyć. To była łagodna wersja pokazana pod kamerę. Tu nie do końca chodzi o kilogramy - wielki kajdan musi wejść na kostkę i nie spaść - zaznaczyła.
Całą relację Marzeny Figiel-Strzały i rozmowę w studiu Dzień Dobry TVN zobaczysz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Mama i córka wystąpiły na sambodromie w Brazylii. Tańcząc i śpiewając, musiały pokonać niemal kilometr
- Michał Malinowski w dawnym imperium Escobara. "Materace służyły za kamizelki kuloodporne"
- Polacy coraz chętniej świętują Wielkanoc poza domem. W tym miejscu obłożenie sięga 100%