Policyjna negocjatorka o kulisach swojej pracy
Są chwile, gdy od kilku słów zależy ludzkie życie, kiedy człowiek nie widzi już wyjścia, do akcji wkraczają negocjatorzy policyjni, każda rozmowa to niewiadoma. Mimo to wchodzą tam, gdzie inni nie potrafią już dotrzeć.
Podkom. Marta Hałas jest jedną z zaledwie czterech kobiet negocjatorek policyjnych w Polsce. Jest wzywana do prób samobójczych, sytuacji zakładniczych i interwencji z udziałem osób będących w głębokim kryzysie.
- Zawsze jest obawa, zawsze jest ta niewiadoma i emocje, ale na miejscu nie ma dla mnie chwili, żebym się zawahała. Skoro się zdecydowałam, to idę. Nie zmuszam tej osoby do niczego, nie staram się też jej zdominować swoją osobą. Tutaj najważniejsze jest słuchanie, danie czasu tej osobie, a jednocześnie pokazanie, że ja robię to dla ciebie. Jest tak, że jedno słowo jedno zdanie wypowiedziane gdzieś tam powoduje, że coś mnie blokuje i wówczas wiem, że mogę liczyć na resztę zespołu - tłumaczyła.
Negocjatorzy pracują w trzyosobowym zespole, co pozwala im wspólnie analizować sytuację i szukać najlepszego rozwiązania.
- Pierwsze negocjacje były właśnie w budynku mieszkalnym, gdzie mężczyzna zabarykadował się w piwnicy, gdzie były butle gazowe. Negocjacje zakończyły się sukcesem, natomiast opust emocji jest taki, że nieraz płyną łzy, że te emocje jednak gdzieś uchodzą - przyznała policyjna negocjatorka.
Predyspozycje do roli negocjatora
Do tej roli Marta Hałas nie trafia przypadkiem, za jej spokojem stoją lata służby w policji i specjalistyczne szkolenia. Na co dzień pracuje na stanowisku kierowania. Negocjacje to dodatkowe zadanie. Dla niej najważniejsze jest dotrzeć do człowieka, który znalazł się w najtrudniejszym momencie swojego życia.
- Te predyspozycje są bardzo ważne, żeby to był człowiek, który ma duże doświadczenie życiowe, duże zrozumienie człowieka, dużą sympatię do ludzi, miłość do człowieka, który jest w trudnej sytuacji, który być może popełnił przestępstwo, który być może chce popełnić przestępstwo - wyliczała Joanna Stojer-Polańska, kryminalistyk.
Piotr Zdybał ma za sobą 25 lat pracy negocjatora, niektóre rozmowy i historię pamięta do dziś.
- Każda jest w mojej głowie, nie każdą chcę pamiętać, bo niektóre są bardzo trudne emocjonalnie nawet dla mnie samego. Po wielu latach, kiedy byłem czynnym negocjatorem, miałem jedną sytuację, która pokazała, że warto to robić. Pamiętam młodą dziewczynę, która była w dużym kryzysie, chciała odebrać sobie życie i pamiętam, że za kilka lat udało mi się ją zobaczyć. Powiedziała mi po prostu, że uratowałem jej życie i podziękowała mi za to. Jest to naprawdę bardzo rzadkie - podkreślił.
Za policyjnym doświadczeniem kryją się również osobiste historie. Przemysław Staniszewski był negocjatorem, gdy w samobójczej próbie stracił brata. Dziś pomaga osobom mierzącym się z kryzysem psychicznym.
- Jeżeli przez naście lat będąc negocjatorem policyjnym, podawało się rękę drugiemu człowiekowi, ten człowiek żyje, a tu nie zauważyłem symptomów, które mogłyby wskazywać na to, że, że mój brat ma jakiś problem, to dla negocjatora policyjnego jest to bardzo ciężkie. Ktoś, podejmując decyzję, to on podejmuje, ja tej decyzji za niego nie podjąłem. Ja mam tylko możliwość z racji swojej pracy, którą teraz wykonuję, pomagać innym ludziom, żeby byli w stanie zauważyć te sygnały. Tylko rozmowa da możliwość, żeby zauważyć, że z człowiekiem coś się dzieje, pokazujmy drugiemu człowiekowi, że jesteśmy w stanie udźwignąć to, co chce nam powiedzieć. Może nie być łatwe, ale słowa mają moc, obecność ma moc - podsumował.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Dramatyczna akcja ratunkowa na Mazurach. "Było bardzo blisko tragedii"
- 7-latek był na kursie pływania. Znaleziono go na dnie basenu. "Jest w skrajnie ciężkim stanie"
- Tajemnicza śmierć 19-latki. Zrozpaczeni rodzice: "Chcemy, żeby winni ponieśli konsekwencje"