Dlaczego 11-latek zaatakował toporkiem 10-latkę? "Mówił, że był nękany i wyśmiewany przez kolegów"
Ptaki to niewielka wieś obok Kolna. Na szkolnym korytarzu rozegrał się tam niewiarygodny dramat. 11-latek zaatakował rok młodszą uczennicę.
Uwaga! TVN. Atak toporkiem w podstawówce
- Była 7:50. Chłopiec, który przyszedł do szkoły, wszedł z plecakiem do łazienki i wyjął tam toporek. Narzędzie miało około 30 cm. Następnie wyszedł z łazienki i zaatakował dziewczynkę, która siedziała w korytarzu – opowiada Piotr Niedbała, wójt gminy Turośl.
Na korytarzu byli rodzice i nauczyciele, którzy bardzo szybko zareagowali.
10-latka została przetransportowana do szpitala.
- Dziewczynka była wystraszona. Trafiła na jeden z naszych oddziałów. Miała cięte rany głowy, które wymagały szycia. Miała też siniaki i ogólne stłuczenia. A także uszkodzoną rękę, po tym jak się broniła – mówi Aneta Łukowska z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.
- Z córką nie jest źle. Nie daje się. Ale nie wiadomo, jak będzie dalej – mówi pan Marcin. I dodaje: - Siekierą bić po głowie? To niewyobrażalne. Nie wiem, co ten chłopiec myślał.
Co wiadomo o 11-latku?
Co o 11-latku, który zaatakował rok młodszą uczennice, mówią osoby, które go znają?
- To spokojny chłopak. Nie wiem, co tam w szkole się wydarzyło. Nie do wiary – słyszymy od jednego z mieszkańców.
- Woziłem go do szkoły i ze szkoły. To spokojny chłopak, nie sprawiał problemów. Tego dnia też normalnie wszedł do autobusu, powiedział: "Dzień dobry" i usiadł – mówi pan Sławomir, kierowca szkolnego autobusu.
- Znałem go dobrze, bo kiedyś się kolegowaliśmy. Dzień przed tym wydarzeniem usłyszałem, że naoglądał się horrorów. Nakręcał się – mówi jeden z uczniów. I dodaje: - Bardzo nas to wszystko zdziwiło, nie wiedzieliśmy, że on jest zdolny do takich rzeczy. Dzień wcześniej napisał koledze, żeby nie przychodził do szkoły, bo będzie jakaś akcja.
Wypowiedzi te nagraliśmy tuż po zdarzeniu. Kolejnego dnia rodzice, nauczyciele, uczniowie i mieszkańcy wsi nie chcieli już rozmawiać.
Na wywiad nie zgodziła się także dyrektorka szkoły podstawowej. Placówka jest niewielka, w ośmiu klasach uczy się około osiemdziesięcioro dzieci z okolicznych wsi. Poza kamerami dyrektorka podkreśliła, że zdarzenie jest ogromnym ciosem dla społeczności. Powiedziała, że 10-letnia Nikola była przypadkową ofiarą. Dziewczynka nie znała się z 11-latkiem. Zawsze dla wszystkich była koleżeńska, grzeczna i uczynna. Na razie nie wiadomo, czy będzie w stanie wrócić do swojej klasy.
Tuż po brutalnym ataku w szkole odwołano lekcje. Kolejnego dnia odbyły się spotkania z psychologami i pedagogami. Szkoła wdroży działania, żeby pomóc uczniom, którzy byli świadkami koszmarnego zdarzenia.
- Jest to uczeń, który do tej pory nie stwarzał problemów wychowawczych. Ze współpracy szkoły z rodziną nie wynikało, żeby była to rodzina dysfunkcyjna – mówi Agnieszka Krokos-Janczyło, podlaska kuratorka oświaty. I dodaje: - Trudno jest przewidzieć pewne rzeczy. Nie znamy motywu działania tego ucznia, co takiego się wydarzyło, że doszło do takiej agresji i ataku. Trzeba poczekać na wyjaśnienia i na to, co pokaże dochodzenie policji.
Dlaczego 11-latek zaatakował 10-latkę?
11-latek jest obecnie pod obserwacją w szpitalu. Udało nam się porozmawiać z dziadkiem chłopca, u którego mieszka razem z mamą.
- Nie wiem, czy można to wybaczyć, ale przepraszamy i prosimy o wybaczenie – mówi dziadek 11-latka. I dodaje: - Ciężko nam się po tym wszystkim pozbierać, bo nie było ku temu co się wydarzyło przesłanek. Nie było w domu sytuacji, żeby zachowywał się nie tak. Zawsze, jak się o coś poprosiło, to był uczynny. Normalne dziecko.
- Wszystkiego dowiedzieliśmy się wczoraj, kiedy otworzył się u lekarza i podczas przesłuchań. Mówił, że był nękany i wyśmiewany przez kolegów. Ale w domu nie skarżył się, żeby coś naprawdę się działo. W ubiegłym tygodniu było coś, że płakał w szkole, a oni się z niego śmiali. Musiało to się zebrać. Ale po nim nic nie było widać – mówi mężczyzna.
Z racji wieku piątoklasista nie będzie odpowiadał karnie. Może zostać objęty nadzorem kuratora, trafić do ośrodka wychowawczego, rodziny zastępczej lub na specjalistyczne leczenie. O losie 11-latka, po zbadaniu sprawy, zdecyduje sąd rodzinny.
- Sąd Rejonowy w Łomży zlecił wywiad kuratora w miejscu zamieszkania małoletniego, jak też zwrócił się do placówki medycznej, w której przebywa małoletni. W tej sprawie będzie konieczne poczynienie ustaleń co do zdrowotności tego chłopca w aspekcie jego zachowań – mówi Wiesława Kozikowska, prezeska Sądu Okręgowego w Łomży.
Wszystkie reportaże Uwagi! można obejrzeć w Player.pl >>>
Zobacz także:
- Dramatyczna akcja ratunkowa na Mazurach. "Było bardzo blisko tragedii"
- 7-latek był na kursie pływania. Znaleziono go na dnie basenu. "Jest w skrajnie ciężkim stanie"
- Tajemnicza śmierć 19-latki. Zrozpaczeni rodzice: "Chcemy, żeby winni ponieśli konsekwencje"