Wybrali Polskę na swoją ojczyznę. "Sporo rzeczy dobrze działa"

WODZ7160
DD_20260503_Obcokrajowcy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: EastNews/Paweł Wodzyński
Polska coraz częściej staje się nie tylko przystankiem, ale świadomym wyborem na życie dla obcokrajowców. Ich historie to świeże spojrzenie na naszą codzienność, które potrafi zaskoczyć bardziej niż niejeden raport czy statystyka. O życiu w kraju nad Wisłą opowiedzieli nam Koreańczyk Vladis Em, Koreańczyk, Anglik Max Poplawski oraz Włoch Matteo Mazzucca.

Mieszkają w Polsce i spełniają marzenia

Max urodził się w Anglii i mieszkał w Londynie do 17. roku życia. Potem przeniósł się na rok do Berlina, a następnie rozpoczął studia w Holandii. Po zakończeniu edukacji znalazł się w Stanach i Dubaju. Tam zdał egzamin adwokacki. Gdy dostał ofertę pracy w Polsce, nie zastanawiał się zbyt długo. Początkowo miał zostać tylko na 6 miesięcy, ostatecznie minęły już cztery lata.

Jak się okazuje, Max ma również polskie korzenie. Jego dziadek i babcia urodzili się w Polsce, jednak po wojnie przeprowadzili się do Anglii.

- Nie mówiliśmy w domu po polsku. Gdy się tu przeprowadziłem, mówiłem tylko dzień dobry, dobranoc. Przyjechałem do Polski, żeby poznać korzenie. To jest kraj, którym jest dużo zmian, jest nowocześnie - dodał.

Z Korei do Warszawy

Vladis zawsze chciał wyjechać z Korei i zobaczyć inne kraje. Początkowo myślał o Anglii, ale ostatecznie trafił do nas.

- Z rodzicami ustaliliśmy, że pojadę na studia do Polski. Miałem 17 lat - powiedział.

Pierwsza myśl, jaka pojawiła się zaraz po wylądowaniu to chęć nauczenia się języka polskiego. Vladis zaczął więc od podstaw i krok po kroku poznawał nowe słowa. Co więcej, pracował jako kucharz i kelner, dzięki czemu miał codzienny kontakt z Polakami i mógł osłuchać się z językiem.

To, co pozytywnie zaskoczyło Koreańczyka to polskie jedzenie. Uwielbia pierogi, żurek. Zapytany zaś o podobieństwa kulturowe, przyznał, że mamy podobną mentalność.

- Jeśli chodzi o pracę, o rodziców jest podobnie. Rodzina jest na pierwszym miejscu dla nas i dla Polaków też. Ludzie są mili - powiedział.

Włoski wokalista uczy Polaków

Matteo pierwszy raz był w Polsce na wakacjach w 2005 roku. W 2007 roku przyjechał  na wymianę studencką i został. W tym roku mija 15 lat odkąd zamieszkał w naszym kraju.

Z wykształcenia jest trenerem głosu. Pracuje z wokalistami, mówcami, nauczycielami śpiewu, uczy techniki pracy z głosem i prowadzi szkolenia.

- Tutaj mi się podoba, bo jest bardzo dynamicznie. Mieszkam w Warszawie. Czułem dobrą energię. Sporo rzeczy dobrze działa. Jest bezpiecznie - powiedział. Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch