- Ciało 64-letniej kobiety odnaleziono w domu w Borkowie pod Kielcami.
- Policja podejrzewa, że do śmierci przyczyniła się osoba trzecia.
- Poszukiwany jest 65-letni mąż zmarłej.
- Mężczyzna może być bez obuwia, z opuchniętą ręką.
Dalsza część tekstu poniżej.
Ciało kobiety odnalezione w Borkowie
W piątkowe popołudnie, 3 lipca, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie z miejscowości Borków, położonej kilkanaście kilometrów od Kielc. W jednym z domów znajdowała się kobieta, która nie dawała oznak życia. Na miejsce skierowano patrol policji i zespół ratownictwa medycznego. Lekarz potwierdził zgon 64-letniej mieszkanki.
Jak poinformowali funkcjonariusze, wstępne ustalenia wskazują, że śmierć kobiety nie była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że do tragedii przyczyniła się osoba trzecia. W związku z tym policja rozpoczęła intensywne poszukiwania męża zmarłej, który może mieć kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia sprawy. Mężczyzna mógł być ostatnią osobą, która miała kontakt z kobietą.
Kielce. Trwa obława za mężem zmarłej 64-latki
Poszukiwany mężczyzna ma 65 lat, 175 centymetrów wzrostu, krótkie, siwe włosy i jest krępej budowy ciała. W chwili zniknięcia ubrany był w brązowy sweter w serek oraz spodnie zawinięte na dole. Co istotne, może nie mieć na nogach obuwia ani skarpet i mieć opuchniętą prawą rękę. Policja apeluje, by każdy, kto widział taką osobę lub ma jakiekolwiek informacje o jej miejscu pobytu, niezwłocznie skontaktował się z numerem alarmowym 112.
Z informacji przekazanych przez Komendę Miejską Policji w Kielcach wynika, że w domu, w którym znaleziono ciało, nigdy wcześniej nie dochodziło do interwencji policyjnych. Nie była tam również wdrażana procedura Niebieskiej Karty, co wskazuje, że nie zgłaszano problemów związanych z przemocą domową.
Zobacz także:
- Tragedia w Skawinie. W mieszkaniu znaleziono ciała czterech osób, w tym 8-dniowego dziecka
- Przełom w medycynie i lek, który może "zniszczyć raka". Naukowcy testują terapię przyszłości
- 16 dzieci uratowanych z domu grozy. Przez cztery lata miały być zamknięte w jednym pomieszczeniu