Renata Dancewicz i Lucyna Malec jako siostry
Nasze gościnie znają się od 28 lat, ale nigdy występowały razem na scenie.
- Nieszczęśliwy zbieg okoliczności - stwierdziła Renata Dancewicz.
Teraz aktorki grają w spektaklu "Tam gdzie Ty". Sztuka opowiada o dwóch siostrach. Glenda (Dancewicz) jest spokojna, ciepła i ironiczna. Wdowa, która przed laty przyjęła pod swój dach siostrę z malutkim dzieckiem. Dziś choruje na raka i umiera, ale traktuje chorobę po swojemu: liczy się dla niej jakość życia, a nie jego długość. Suzanne (Malec) to barwny ptak z dużą dawką szaleństwa i ostrym konfliktem z dorosłą córką Lizą, lekarką, która dusi się pod nadmierną troską matki. Do domu trafia jeszcze Patric, miejscowy weterynarz po zawodzie miłosnym. Mimo tematu spektakl ma optymistyczny wydźwięk.
- Jest to urocza, ciekawa i niegłupia komedia, gorzko-mądra, ale śmieszna - stwierdziła Renata Dancewicz.
- Nie miałam żadnych przypuszczeń, w ogóle sobie nie wyobrażałam. Wiedziałam, że spotkam się z Renią i że będzie wspaniale. I tak jest - podkreśliła Lucyna Malec.
- Jest coś takiego w tym naszym środowisku, że znamy się, nie znając, bo trudno udawać, że się nie zna innej aktorki czy aktora. Nagle się spotykamy i to jest tak, jakbyśmy znali się naprawdę blisko przez wiele, wiele lat. Mamy też wspólne doświadczenia jakieś, wspomnienia - dodała aktorka.
Spektakl będzie grany w Warszawie (10 listopada), Poznaniu, Gdyni (7 marca 2027 r) i Łodzi (20 kwietnia 2027).
Renata Dancewicz i Lucyna Malec o sile kobiecego wsparcia
Które kobiety najbardziej wpłynęły na ich życie?
- Myślę, że dużo pań ma takie doświadczenia, że relacje z matką są intensywne. Ale najcudowniejsze jest, że one się w ciągu życia zmieniają. W momencie, kiedy zostajemy matkami, to wtedy inaczej patrzymy na naszą matkę - mówiła Lucyna Malec.
- Pamiętam, jak miałam lat 15, 18, 20, to jakby mi ktoś powiedział, że jestem podobna do mojej matki albo moje życie będzie jak mojej matki, to bym po prostu się śmiertelnie obraziła. Moje życie jest zupełnie inne, ale z wiekiem człowiek dostrzega coraz więcej podobieństw ze swoją matką, no bo do kogo masz być podobna, jak nie do swojej matki? Człowiek teraz się uśmiecha, jak ktoś mówi, że zrobiłaś minę jak Danusia. Mój brat mi to często wypomina. To jest teraz z rozczuleniem, tym bardziej, że moja mama już niestety nie żyje - opowiadała Renata Dancewicz.
Czy w przypadku naszych gościn sprawdza się powiedzenie, że kobieta kobiecie wilkiem?
- Ja nie miałam takich doświadczeń - przyznała Lucyna Malec.
- Tak się mówi, ale myślę, że pokłosie patriarchatu, że kobiety kiedyś były zamknięte w przestrzeni prywatnej, w domu i tyle, ile sobie wywalczyły indywidualnie, czyli swoim wpływem na męża, ojca, brata, dlatego nie było tak zwanej solidarności kobiet(...). Moim zdaniem to się zmienia i mężczyźni są dla siebie też okrutni i też są fajni bardzo, tak samo jak kobiety, więc nie ma reguły - podsumowała Renata Dancewicz.
Zobacz także:
- To już oficjalne! Dzień Dobry TVN ma nową prezenterkę pogody
- Aktorka "Na Wspólnej" urodziła trzecie dziecko. W sieci opublikowała wzruszające zdjęcie
- Poruszające wideo Danuty Stenki. Jej mąż zmaga się z groźnym nowotworem. "Zostało bardzo mało czasu"