Jak Maja Chwalińska czuje się przed finałem? Rodzice tenisistki połączyli się z DDTVN wprost z Paryża
Od marzeń do finału Rolanda-Garrosa. Przypominamy archiwalne materiały DDTVN o Mai Chwalińskiej
Dzień Dobry TVN śledzi historię Mai Chwalińskiej od dawna. Po raz pierwszy odwiedziliśmy ją z kamerą, gdy miała 14 lat i marzyła o wielkich kortach.
- Idę do szkoły, od razu ze szkoły na trening. Często mama mi przywozi obiad do szkoły, żeby był o dobrym czasie. Jadę na trening trzygodzinny. Wiadomo, rozciąganie, jakaś odnowa i wracam do domu. Jem kolację, dopiero się uczę i zawsze o 22 idę spać - mówiła wówczas zapracowana zawodniczka.
- Nie narzeka. Mnie się czasami wydaje, że ma dość, a ona jednak jeszcze, jeszcze, bo jeszcze jej coś źle wyszło - komentowała Marcela Chwalińska, mama Mai.
- Akurat za imprezami nie przepadam, ale jak mam sezon przygotowawczy, jakiś miesiąc, to czasami się zdarzy, że koleżanki do mnie przyjdą albo ja do nich, ale to jest naprawdę bardzo rzadko. Ale przyzwyczaiłam się już do tego, więc nie ma to dla mnie większego znaczenia - tłumaczyła nastolatka.
Kilka lat później spotkaliśmy się z Mają ponownie. Miała już 20 lat i pierwsze sukcesy na koncie, ale za sportowymi wynikami kryła się też historia, o której nie wszyscy wiedzieli. W 2019 roku tenisistka zawiesiła karierę. Zachorowała na depresję.
- Wiadomo, że zawsze chce się grać jak najlepiej, a nie zawsze wychodzi. Cały czas miałam jakieś kontuzje, więc moje ciało też mi dawało sygnały, że jest przeciążone. Nie miałam w ogóle radości z gry w tenisa. Walczyłam na każdym meczu sama ze sobą. Były takie momenty, w których ja nawet nie wiedziałam, z kim gram. Nie było treningu, żebym nie płakała. Tak się męczyłam przez dwa lata i w końcu znalazłam odwagę, żeby powiedzieć "stop" i troszeczkę od tego odpocząć - wyznała w materiale Dzień Dobry TVN zawodniczka z Dąbrowy Górniczej.
- Nie zauważyliśmy, że jest nieszczęśliwa na korcie. Zauważyliśmy, że coś się dzieje, że jest cały czas przemęczona, nie ma uśmiechu - mówił wtedy zatroskany ojciec Mai, Tomasz Chwaliński.
Rodzice Mai Chwalińskiej o sukcesie córki
6 czerwca o godz. 15 Maja Chwalińska rozegra mecz finałowy turnieju French Open. Polską zawodniczkę na miejscu wspierają rodzice, którzy znaleźli chwilę, by wprost z Paryża połączyć się z naszym studiem i opowiedzieć, jakie emocje towarzyszą im i córce tuż przed najważniejszym dotąd w karierze tenisistki starciem.
- Przede wszystkim duma. Stres już jest trochę mniejszy przed tym finałem. (...) Bardzo się cieszę, że Maja zyskała taką popularność i przede wszystkim sympatię - ocenił Tomasz Chwaliński, nawiązując do tego, że od kilku dni cała Polska śledzi sportowe poczynania 24-latki.
- Widzimy, że już jest troszeczkę zmęczona, bo to jest jednak, chcę przypomnieć, dziesiąty mecz. Ale naprawdę ma tyle energii i siły, że chce jak najlepiej i widzi, że jest już koniuszek, że bardzo niewiele potrzeba, żeby być na szczycie - dodała Marcela Chwalińska.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Od 27 lat przygotowuje korty na Roland Garros, a nam zdradza kulisy turnieju. Czym są "miotły czarownic"?
- Tenis uczy ją pokory, a one - miłości. Magda Linette: "Dzięki nim zaczęłam odczuwać tęsknotę"
- Iga Świątek próbuje swoich sił w innej dyscyplinie sportu. Jerzy Dudek komentuje