"Piątka Tworka". Dariusz Kordek o emeryturze
Dariusz Kordek był kolejnym gościem cyklu "Piątka Tworka". Pierwsze pytanie, które zadał mu dziennikarz TVN Paweł Tworek, brzmiało: "czy zdarza się, że ktoś myli go innymi aktorami?".
- Może nie tak bardzo, aczkolwiek z inną osobą zostałem raz pomylony na stacji benzynowej. To była taka anegdotyczna sytuacja - tankowałem samochód, podszedłem do kasy i pan za ladą powiedział: "ja pana znam, pan jest Dariusz. Dariusz Michalczewski", na co odpowiedziałem: "tak", nie wyprowadzając go z błędu. Było bardzo sympatycznie - przyznał z uśmiechem Dariusz Kordek. Nie ukrywał przy tym, że wciąż jest rozpoznawany przez fanów seriali z lat 90. oraz miłośników teatru.
- Ludzie, którzy pamiętają te (dawne - przyp. red.) seriale i chodzą do teatrów w całej Polsce, mnie rozpoznają. Bardzo fajnie reagują też na to, co się dzieje teraz muzycznie - wyjaśnił.
Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy Dariusz Kordek ma już konkretne plany, czy też woli żyć chwilą.
- Żyję "tu i teraz", ale nie da się nie planować. To nie dotyczy tylko mojego zawodu i tego, co robię, tylko życia każdego. Zawsze sobie powtarzam, na początku każdej dekady, że to będzie najlepsza dekada mojego życia. To bardzo fajnie działa - tak było po czterdziestce, po pięćdziesiątce, tak też jest teraz - podkreślił. Wspomniał przy tym o swojej działalności zawodowej.
- Ten zawód ma to do siebie, że można go uprawiać bardzo długo. Jak patrzę na moich kolegów, na przykład Ala Pacino, Roberta De Niro, to widzę, że oni są bardzo aktywni. Też chciałbym tę aktywność utrzymać. Nie wyobrażam sobie siebie na emeryturze, to jest dla mnie zupełnie wirtualna sytuacja - zaznaczył z uśmiechem.
Czy Dariusz Kordek utożsamia się z rolą Marka Siedleckiego?
Jak wspomina czas, w którym był gwiazdą pierwszej polskiej telenoweli "W labiryncie"?
- To była bardzo fajna przygoda - przygoda, która mnie, jako aktora początkującego, utwierdziła w tym, żeby wystartować w takim zawodzie. To była taka trampolina, która teraz jest niewyobrażalna. To był taki serial, który oglądało - w największym peaku - dwanaście, osiemnaście milionów ludzi. Dzisiaj jest to właściwie nie do osiągnięcia - podkreślił aktor.
- Z drugiej strony byłem w ogóle nieprzygotowany do tej popularności i tego, co wtedy się wydarzyło, więc popełniłem mnóstwo błędów. Myślę, że teraz bardziej bym szedł w stronę filmu (...) Był to bardzo fajny czas, ale - szczerze mówiąc - wolę siebie teraz niż wtedy - dodał Dariusz Kordek.
Czy aktor uważa się za "casanovę i łamacza serc"?
- To jest taka łatka, która do mnie przylgnęła. To były lata 90., w których wszystko startowało, więc było głośno, może czasami za głośno. Teraz, jak patrzę na zdjęcia z tamtych lat, to bardzo fajnie się to ogląda. Taki młody, nieopierzony, przystojny - tak przynajmniej mówiły wtedy widzki - aktor. (...) Byłem tak na pewno postrzegany publicznie (jako casanova - przyp. red.), ponieważ od samego początku grałem takie role. W serialu "W labiryncie" to była taka postać łamacza serc, który się nawraca i staje się normalnym, fajnym chłopakiem. Byłem tak postrzegany, ale prywatnie to było takie poszukiwanie szczęścia - opowiadał.
Pod koniec rozmowy Paweł Tworek zapytał Dariusza Kordka, jak udaje mu się tak świetnie wyglądać w wieku 61 lat.
- Trzeba, po prostu, żyć chwilą, cieszyć się z każdej chwili. Wciąż mam pasję do tego zawodu i tego, co robię - to jest fantastyczne. Wciąż mam chęć na nowe wyzwania - zaznaczył aktor. Jaki jest jego przepis na przedłużenie młodości?
- Trzeba być aktywnym i myśleć pozytywnie. Oczywiście, to nie jest łatwe w codziennym życiu, bo zdarzają się gorsze poranki i gorsze wieczory, ale zawsze myślę sobie, że to słońce zaświeci. To może brzmi banalnie, ale taka jest prawda - wyjaśnił.
Aktor wspomniał także o swoim nowym wcieleniu, jakim jest Król Maczo Disco.
- Idziemy drogą Sławomira i Skolima, oczywiście z wielkim przymrużeniem oka i z żartem - po to, żeby zabawiać i umilać chwile. Sztuka rozrywki - podsumował z uśmiechem.
Zobacz także:
- "Jestem bossem, jeśli chodzi o krytykowanie siebie". Kaja Paschalska o wewnętrznej walce i cenie sławy
- Maja Frykowska w "Piątce Tworka". "Sława nigdy nie uderzyła mi do głowy"
- Sandra Kubicka w "Piątce Tworka". "Wszystkie swoje marzenia już spełniłam"